
Bądź na bieżąco!
Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!
Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 21
— Meng Chang, czyżbyś miał zbyt dużo wolnego czasu? — Oczy Shang JunLina zwęziły się lekko.
— Ten niewolnik ma mnóstwo obowiązków! Już się oddalam! — Meng Gonggong nie musiał zgadywać. Jego Wysokość był młody, silny, a Szlachetny Monarcha Shen — jedynym członkiem haremu. Nic dziwnego, że nie był w stanie sprostać cesarskiej energii.
Biedny Szlachetny Monarcha Shen, tyle musiał znosić… Dobrze, że nadworny medyk Gu był tak biegły w sztuce leczenia, bo w przeciwnym razie wszyscy musieliby jeszcze bardziej martwić się o zdrowie młodzieńca.
Shen Yu wyszedł zza parawanu, już przebrany. Meng Gonggong zniknął. Shen Yu rozejrzał się po komnacie — nie dostrzegł nikogo z pałacowej służby.
— Kogoś szukasz? — zapytał Shang JunLin, podchodząc do niego, by wsunąć szpilę we włosy młodzieńca, spinając je w węzeł na czubku głowy.
Shen Yu nie osiągnął jeszcze wieku koronacji, dlatego rzadko wiązał włosy w pełni — nie lubił przesadnych, krępujących ubrań ani fryzur. Zazwyczaj związywał kosmyki luźno jedwabną wstążką.
Dziś jednak, wyjątkowo, upiął włosy przy pomocy ozdobnej szpili z jadeitu wysadzanej rubinami, co sprawiło, że wyglądał jeszcze bardziej dostojnie — promienny i olśniewający.
— Gdzie jest Meng Gonggong? Zawsze przecież czuwał przy Waszym boku.
Ubiór Shen Yu odzwierciedlał teraz jego rangę jako Szlachetnego Monarchy. Każdy detal emanował elegancją i bogactwem — tak olśniewającym, że trudno było od niego oderwać wzrok.
Shang JunLin przez chwilę przyglądał mu się w milczeniu, zanim odpowiedział:
— Cesarz posłał go z zadaniem.
— Och — mruknął Shen Yu i nie pytał więcej.
Poza dniem, w którym po raz pierwszy przekroczył bramy pałacu, był to pierwszy raz, gdy miał na sobie tak wyszukane i nieporęczne szaty. Wyprostował rękawy, oceniając: choć prezentowały się imponująco, nie były zbyt wygodne.
— Wasza Wysokość, czy dziś wyglądam dobrze? — zapytał głosem miękkim jak strużka wody, podchodząc blisko do cesarza,.
Patrząc na tę zachwycającą, niezrównaną twarz, Shang JunLin nie potrafiłby odpowiedzieć inaczej.
Shen Yu odczekał chwilę, lecz nie doczekał się odpowiedzi. Z udawanym niezadowoleniem zmarszczył brwi:
— Jest aż tak źle? Wyglądam tak okropnie, że Jego Wysokość nie może wykrztusić słowa?
— Nie… Szlachetny Monarcho, dziś wyglądasz przepięknie — odparł Shang JunLin. Choć prawdę mówiąc, nie tylko dziś. W jego oczach Shen Yu zawsze był tak piękny, że wzbudzał w nim nieustanny niepokój.
Na myśl o tym, że ten cudowny młodzieniec miał zaraz pokazać się całemu dworowi, twarz cesarza przybrała cień niezadowolenia. Przez moment zapragnął zamknąć Shen Yu w haremie, by nikt poza nim nie mógł go oglądać.
Otrząsnął się z tych nierozsądnych myśli i powiedział:
— Gdy Szlachetny Monarcha będzie gotów, ruszamy.
Shen Yu nie miał pojęcia, co chodziło po głowie Shang JunLinowi. Uśmiechnął się, przysunął bliżej i westchnął cicho.
— Wasza Wysokość również wygląda dziś zachwycająco — powiedział półgłosem.
— Tylko ty śmiesz tak opisywać tego cesarza. — Shang JunLin spojrzał na olśniewającą twarz znajdującą się o krok od jego własnej. Jego palce odruchowo się zacisnęły.
— Mówię tylko prawdę. Wasza Wysokość mnie za to nie ukarze, prawda?
— Ten cesarz uważa, że jesteś bardzo odważny. Nie boisz się kary?
— Wasza Wysokość się myli. Mam w sobie zaledwie odrobinę odwagi, tylko tyle. — Shen Yu uniósł dłoń i pokazał odległość między kciukiem a palcem wskazującym. — A najbardziej na świecie boję się bólu. Wasza Wysokość nie może mnie w przyszłości skrzywdzić.
Shang JunLin rzucił mu wymowne spojrzenie.
— To zależy od tego, jak Szlachetny Monarcha będzie się zachowywał.
Shen Yu udawał, że nie rozumie ukrytego sensu jego słów. Z udawanym zaniepokojeniem zapytał:
— Czyżby moje zachowanie było niewystarczające? Wasza Wysokość, powiedz — mam być rozkapryszony? Przylepny? A może chłodny i wyniosły…?
Przed oczyma Shang JunLina przemknęły nagle obrazy Shen Yu w każdej z wymienionych wersji. Serce zabiło mu mocniej. Natychmiast przerwał:
— Ten cesarz lubi Szlachetnego Monarchę takiego, jaki jest teraz.
— Co za zbieg okoliczności. Mnie również podoba się ta wersja mnie. — Shen Yu zauważył zmianę na twarzy cesarza i dodał z uśmiechem: — Oczywiście, najbardziej na świecie lubię Waszą Wysokość.
Spojrzenie Shang JunLina momentalnie złagodniało.
Meng Gonggong, który właśnie wrócił ze swoich zajęć, usłyszał ich rozmowę i nie mógł powstrzymać lekkiego potrząśnięcia głową. Jego Wysokość i Szlachetny Monarcha byli bez reszty zakochani.
W dostojnej sali tronowej, szlachta i królowie lennicy zajęli już swoje miejsca. Wyszkoleni służący pałacowi sprawnie roznosili kolejne dania. Na najwyższej platformie w sali pozostały dwa wolne miejsca — jedno należało do cesarza, a drugie, nieco niżej, zostało przygotowane dla Szlachetnego Monarchy Shen Yu.
Jego Wysokość jeszcze się nie pojawił, więc atmosfera wśród gości była swobodniejsza. Rozmawiano półgłosem.
Tematy dotyczyły głównie polityki dworskiej i powiązań między głównymi rodami. Jednak dziś pojawił się jeszcze jeden temat, który budził większe emocje niż wszystkie pozostałe — Szlachetny Monarcha Shen.
— Jego Wysokość naprawdę rozpieszcza tego Szlachetnego Monarchę Shen.
— Dokładnie. Obecnie Pałac Yuzhang to jedyna licząca się siła w haremie. Słyszałem, że niedawno Szlachetny Monarcha podobno z zazdrości uwięził i torturował w Pałacu Yuzhang kilka konkubin poprzedniego cesarza.
— Czy to… prawda? I Jego Wysokość na to pozwolił?
— Jego Wysokość był wtedy obecny. Jedna z byłych konkubin udawała, że bawi się w chowanego, i śmiała się rzucić w ramiona Jego Wysokości. Szlachetny Monarcha Shen wpadł w taką furię, że natychmiast kazał złamać jej rękę — opowiadał ktoś szeptem.
— Cicho, uważaj, co mówisz.
Pierwszy mówca zerknął nieświadomie w pewnym kierunku, po czym ściszył głos jeszcze bardziej.
— Mówię wam, krążą plotki, że tej nocy Szlachetny Monarcha wpadł w złość, a Jego Wysokość osobiście go uspokajał przez długi czas.
— To… to niemożliwe, prawda? — jego rozmówca nie dowierzał. — Przecież to tylko mężczyzna. Jeśli Jego Wysokość zechce, może mieć tylu mężczyzn, ilu tylko zapragnie, nie?
— Ale jedynym, w którym Jego Wysokość naprawdę się zakochał, jest właśnie Szlachetny Monarcha Shen.
W tym momencie zbliżył się do nich cicho niższy rangą urzędnik i zapytał półgłosem:
— A co się stało z konkubinami poprzedniego cesarza, które zabrał ze sobą Szlachetny Monarcha?
— Oczywiście wciąż są uwięzione w Pałacu Yuzhang. Szlachetny Monarcha Shen raczej ich nie wypuści, dopóki nie ochłonie ze złość.
— Jego Wysokość jest zbyt… — niektórzy z rozmówców nie potrafili tego przełknąć. — W końcu to tylko byłe konkubiny…
Część słuchaczy stanęła po stronie Shen Yu.
— Te kobiety miały czelność myśleć o rzeczach, o których nie powinny nawet śnić, i zostały przyłapane na gorącym uczynku. Szlachetny Monarcha nie zdenerwowałby się bez powodu.
Rozmowy toczyły się gorąco, a nikt nie zauważył, że mężczyzna siedzący niedaleko właśnie zgniótł w dłoni porcelanowy kielich, który rozprysnął się na kawałki.
— Jego Wysokość i Szlachetny Monarcha przybyli!
W głównej sali zapadła nagła, głęboka cisza.
Gdy ministrowie oddawali pokłon, Shang JunLin zaprowadził Shen Yu na miejsca znajdujące się najwyżej w sali.
Dla wielu z obecnych był to pierwszy raz, kiedy mogli naprawdę przyjrzeć się twarzy Shen Yu. I w tej jednej chwili wielu z nich zrozumiało nietypowe zachowanie cesarza.
— Dla takiego piękna… oni także ofiarowaliby największe skarby.
Uroda Shen Yu była oszałamiająca i olśniewająca, jak kwiat w pełnym rozkwicie — bezcenna perła, którą można podziwiać, lecz nie wolno dotknąć.
— Możecie powstać — powiedział Shang JunLin, po czym poprowadził Shen Yu nie do przypisanego mu niższego siedziska, lecz prosto na najwyższe miejsce, tuż obok tronu.
Shen Yu uniósł brwi w zaskoczeniu. Szturchnął lekko ramię cesarza i zapytał półgłosem:
— Wasza Wysokość?
Urzędnicy, którzy właśnie podnieśli się z kolan, spojrzeli po sobie z widocznym niezadowoleniem.
— Boisz się siedzieć obok tego cesarza? — zapytał Shang JunLin, wpatrując się w twarz młodzieńca stojącego u jego boku. Jego spojrzenie było nieodgadnione.
Rozsądek podpowiadał mu, że Shen Yu powinien usiąść na swoim wyznaczonym miejscu, ale kiedy tylko tam dotarli, Shang JunLin nie puścił jego dłoni. Pociągnął go za sobą prosto na cesarski tron.
— Nie boję się — odpowiedział Shen Yu, ujmując palcami rąbek szaty cesarza. — O ile Wasza Wysokość nie uważa, że zajmuję za dużo miejsca.
— Nie — odparł Shang JunLin, unosząc lekko kąciki ust, a w jego oczach pojawił się cień uśmiechu.
Widząc, że Shen Yu zamierza zasiąść obok władcy, niektórzy ministrowie poruszyli się niespokojnie.
— Wasza Wysokość, to nie jest stosowne!
— Oh? — głos cesarza był lodowaty. — Powiedz, drogi ministrze, co dokładnie jest w tym niestosownego?
W jednej chwili uśmiech zniknął z oczu Shang JunLina. Młody cesarz spojrzał na przemawiającego urzędnika z twarzą pozbawioną emocji — ani gniew, ani radość, żadnego uczucia nie dało się odczytać. Choć ton jego głosu był spokojny, na plecach klęczącego ministra wystąpił zimny pot. Wiedział, że rozgniewał cesarza, ale niektóre zasady nie mogły zostać złamane.
Zaciskając zęby, zebrał się na odwagę i powiedział:
— Wasza Wysokość, to niestosowne, by Szlachetny Monarcha zasiadał u boku cesarza.
Gdy padły pierwsze słowa, reszta przyszła mu już łatwiej.
— Od zarania dziejów tylko cesarzowa, głowa haremu, mogła towarzyszyć Jego Wysokości na tronie. Bez względu na to, jak bardzo Wasza Wysokość faworyzuje Szlachetnego Monarchę, nie jest on cesarzową, a zatem nie może… — czując narastającą presję, minister wstrzymał oddech i dokończył z trudem — …nie może być traktowany jak cesarzowa!
Oczy Shang JunLina pociemniały. Nie odpowiadając na słowa ministra, objął Shen Yu ramieniem i zajął miejsce na tronie, ciągnąc młodzieńca ze sobą.
— Wasza Wysokość! — padło z głębi sali, z nutą przerażenia w głosie.
— Zatem, według słów ministra Kanga — powiedział lodowato Shang JunLin — ten cesarz powinien dziś ogłosić Szlachetnego Monarchę cesarzową.
Jego dłoń spoczęła na nadgarstku Shen Yu, który siedział obok niego w całkowitym spokoju, jakby ta scena go zupełnie nie dotyczyła.
Minister Kang nigdy by nie przypuszczał, że cesarz prędzej uczyni Shen Yu cesarzową, niż pozwoli mu zająć przypisane miejsce.
Zarówno ministrowie, jak i królowie wasalni, którzy obserwowali to wszystko z boku, byli wstrząśnięci. Po raz pierwszy naprawdę pojęli, ile prawdy było w pogłoskach o wyjątkowych względach, jakimi cesarz darzył Szlachetnego Monarchę Shen.
Nikt nie śmiał sprzeciwić się cesarzowi, gdy ten był rozgniewany. W innych sprawach można by jeszcze próbować argumentować rozsądkiem, lecz jeśli chodziło o Szlachetnego Monarchę Shen, każdy krok mógł się skończyć koronacją — i to nie metaforyczną.
Gdy nikt nie wsparł jego słów, Minister Kang postanowił zwrócić się bezpośrednio do Shen Yu.
— Szlachetny Monarcho, skoro już wkroczyłeś do pałacu, powinieneś wypełniać swoje obowiązki. Bądź hojny i cnotliwy, przekonaj Jego Wysokość, by rozpostarł gałęzie i rozsiał liście…
Wraz z każdą kolejną sylabą, chłód bijący od Shang JunLina stawał się coraz bardziej namacalny. Shen Yu wiedział, że Minister Kang naprawdę rozjuszył cesarza.
Delikatnie uciszył dłoń cesarza, dając mu znak, by jeszcze nie reagował. Następnie wstał i odwrócił się w stronę Ministra Kanga.
— Skoro Minister Kang tak lubi się wtrącać, musi chyba mieszkać gdzieś w głuszy — powiedział lekko, z pozorną nonszalancją.
Twarz Ministra Kanga oblał rumieniec.
— Ty…
Shen Yu nie zamierzał jednak wysłuchiwać jego wywodów.
— Czy Minister Kang naprawdę nie rozumie jednej rzeczy? To państwo należy do Jego Wysokości. Owszem, jako urzędnik masz obowiązek doradzać cesarzowi — ale tylko wtedy, gdy twoje rady dotyczą spraw państwowych. Powiedz mi, Ministerze, czy miejsce, na którym siedzę, ma cokolwiek wspólnego z losami państwa?
Minister Kang nie był w stanie odpowiedzieć. Oczywiście, że nie miało. Używał tego jako pretekstu, by poruszyć kwestie, które naprawdę go interesowały.
— A skoro już mowa o rozpościeraniu gałęzi i rozsiewaniu liści — chcę, żeby wszyscy jasno poznali moje stanowisko. Jestem człowiekiem, który nie zniesie nawet kryształka piasku w oku i jestem okrutnie zaborczy. Skoro Jego Wysokość ma mnie, nie może mieć nikogo innego…
— To absolutnie nierozsądne! — mężczyzna wybuchnął i zwrócił się do markiza Zhenbei. — Zhenbei, to takiego syna wychowałeś?!
Zhenbei, który miał już okazję przekonać się o sile Shen Yu, nawet nie drgnął. Nie miał najmniejszej ochoty odpowiadać.
W tym momencie do rozmowy włączył się zdyszany mężczyzna w średnim wieku:
— Wasza Wysokość, Szlachetny Monarcha Shen zaledwie od niedawna przebywa w pałacu, a już pozwala sobie na taką samowolę. Nie można mu pozwolić, by robił, co mu się żywnie podoba! A co jeśli później zechce…
Oczy Shen Yu zwęziły się. Człowiek ten był stryjem Shang JunLina. Odkąd pomógł mu objąć tron, nie przestawał przechwalać się swoimi zasługami. Był jednym z najwytrwalszych oportunistów w całej rodzinie cesarskiej.
Jeśli Shen Yu dobrze pamiętał, ten mężczyzna miał niezamężną siostrzenicę — kandydatkę, którą wielu uważało za idealną przyszłą cesarzową. Nic dziwnego, że tak się wzburzył po słowach cesarza.
— Królu Li — przerwał mu lekko Shang JunLin — dobieraj słowa z większą rozwagą.
Cesarz wstał i objął Shen Yu ramieniem w talii. Jego czarne oczy patrzyły w dół bez cienia emocji.
— Szlachetny Monarcha należy do mnie. To, jak bardzo go rozpieszczam, jest wyłącznie moją sprawą. Nie dotyczy to ani was, ani nikogo innego. Zrozumiano?
Shen Yu oparł się lekko o ramię Shang JunLina. Kąciki jego ust uniosły się z ledwie dostrzegalnym uśmiechem — jednak słowa, które padły po chwili, sprawiły, że po plecach wszystkich przebiegł lodowaty dreszcz.
— Jeżeli jeszcze raz znajdę w pałacu kogoś, kto nie powinien się tam znajdować… radzę panom ministrom, by nie przychodzili potem z płaczem do Jego Cesarskiej Mości.

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!
Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!