
Bądź na bieżąco!
Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!
Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 15
Słudzy pałacowi stojący z boku natychmiast padli na kolana. Nikt nie spodziewał się, że Szlachetny Monarcha Shen, zawsze tak łagodny i uprzejmy, nagle wypowie takie słowa. Żaden z nich nie odważył się spojrzeć na oblicze cesarza, ale wszyscy znali jego temperament. Słowa Szlachetnego Monarchy z pewnością go rozgniewają.
Tym, czego nie rozumieli, było to, dlaczego Shen Yu sam kopie sobie grób. Wszyscy wiedzieli, że cesarz faworyzuje Szlachetnego Monarchę, ale od wieków w haremie cesarskim było więcej niż jedna piękność.
Shen Yu otwarcie okazał zazdrość i rzucił groźbę. Czyż prosił się o zgubę?
Na czole Mu Xi pojawiła się cienka warstwa potu. Tłumiąc strach, rzuciła spojrzenie w górę. Niestety, z jej pozycji widziała tylko twarz swojego pana, a nie reakcję cesarza.
W nagłej, dusznej ciszy Meng Gonggong ostrożnie spojrzał na cesarskie oblicze i doznał szoku. — Na twarzy cesarza nie było ani śladu gniewu. Patrzył na Shena Yu z uśmiechem na ustach. Dopiero w jego ciemnych oczach krył się lodowaty chłód, który przenikał do kości.
Meng Gonggong był coraz bardziej zdezorientowany w kwestii tego di syna z rodziny markiza Zhenbei.
Dwóch głównych bohaterów tej sceny w ogóle nie przejmowało się tym, co myśleli ich słudzy. Shen Yu patrzył na przystojnego cesarza i łagodnym jak orchidea głosem zapytał:
– Czy Wasza Wysokość naprawdę pragnie sprowadzić więcej ludzi do haremu?
– Dlaczego mój Szlachetny Monarcha jest taki zazdrosny? – Shang JunLin pochylił się do jego ucha, a jego niski, głęboki głos był pełen sugestii. – Jeśli Szlachetny Monarcha rozwieje zamiary tego cesarza czynami, cesarz spełni twoje życzenie.
Brzmiało to, jakby rozmawiali o czymś trywialnym, a nie o poważnej sprawie, jak powiększenie haremu.
Shen Yu opuścił wzrok, a potem spojrzał na klęczących służących. Jego wzrok zatrzymał się dłużej na jednym z młodych eunuchów. Gdy cesarz dostrzegł coś niepokojącego, Shen Yu odwrócił spojrzenie.
– Wasza Wysokość chce to kontynuować przy tych ludziach?
Shang JunLin objął go w talii i posadził sobie na kolanach. Rzucił niedbałe spojrzenie na Meng Gonggonga.
– Meng Chang, wyprowadź ich.
Meng Gonggong nie śmiał się sprzeciwić. Skinął głową i odprawił wszystkich służących.
Gdy wyszli, Shen Yu rozluźnił uścisk na kołnierzu cesarza i próbował wstać z jego kolan.
W momencie gdy się poruszył, poczuł jak cesarskie ramiona zaciskają się na jego talii. Shen Yu rzucił mu podejrzliwe spojrzenie, jakby pytając oczami: Wszyscy wyszli. Nie powinieneś już mnie puścić?
Nieoczekiwanie, Shang JunLin nie tylko go nie puścił, ale wręcz przyciągnął bliżej, jakby odpowiadał: „Szlachetny Monarcho, co masz na myśli?”
– Wasza Wysokość jest niezadowolony z mojego występu? – Shen Yu zmrużył oczy. – Jestem pewien, że cała stolica wkrótce usłyszy, że Szlachetny Monarcha Shen, nowo przyjęty do pałacu, był tak zazdrosny, że zagroził Jego Wysokości, by nie przyjmował nikogo nowego do haremu… Wasza Wysokość, jak zamierzasz wynagrodzić mi utraconą reputację?
Shang JunLin uniósł jego podbródek i spojrzał mu głęboko w oczy.
– Jakiej formy rekompensaty pragnie Szlachetny Monarcha?
– Jestem już zmęczony skarbami w Pałacu Yuzhang, Wasza Wysokość…
– Masz wielki apetyt.
Słowa Shang JunLina były trafne. Pałac Yuzhang był najwspanialej udekorowanym pałacem poza głównymi apartamentami. Był ozdobiony niezliczonymi rzadkimi skarbami – bardziej wystawnym niż same komnaty cesarza.
Gdy Shen Yu został gospodarzem Pałacu Yuzhang, cesarz nieustannie wysyłał nagrody. Wszystko, co cenne, trafiało do niego. A teraz, kilkoma lekkimi słowami, oznajmił, że już go to nudzi i cesarz powinien przysłać nową partię bezcennych darów.
– Wasza Wysokość jest zbyt łaskawa – odparł Shen Yu, jakby właśnie usłyszał pochwałę. Jego usta ułożyły się w uśmiech, a palcem trącił ramię cesarza. – Kiedy Wasza Wysokość mnie puści?
Shang JunLin trzymał go jedną ręką za talię, drugą zaś ściskał jego podbródek. Gdy usłyszał pytanie, rozluźnił uścisk, a Shen Yu powoli zsunął się z jego kolan.
Tym razem cesarz go nie powstrzymał.
Kiedy Shen Yu spojrzał w jego stronę, cesarz już znów pochylał się nad raportami. Poza chwilowym zatrzymaniem go wcześniej, wyglądał zupełnie zwyczajnie.
Shen Yu odsunął zbędne myśli na bok i sięgnął po genealogiczny rejestr królewski przesłany przez Shang JunLina.
Rodzina cesarska, zwłaszcza pokolenie Shang JunLina, nie liczyła wielu osób. Poza Królem Yue, wszyscy cesarscy krewni byli obecnie spokojni, a nawet Król Yue nie ośmielił się teraz zdradzić swoich ambicji.
Shang JunLin spędził noc w Pałacu Yuzhang. Następnego ranka przysłał do niego liczne podarunki, by udobruchać sprytnego Szlachetnego Monarchy. Meng Gonggong przyszedł osobiście, by odczytać dekret. Po całonocnym niepokoju, wszyscy w Pałacu Yuzhang odetchnęli z ulgą.
Mu Xi wybrała ulubione przedmioty swojego pana ze skarbca i ponownie udekorowała Pałac Yuzhang. Shen Yu siedział na dworze z książką w rękach, wygrzewając się w słońcu.
Niewidziany od dawna Lekarz Nadworny Gu przyszedł go odwiedzić. Mu Xi wiedziała, że jej pan przywiązuje do niego wagę, więc osobiście go wprowadziła.
– Dawno nie widziałem Lekarza Nadwornego Gu. Czy wszystko w porządku? – zapytał Shen Yu leniwym głosem, unosząc wzrok znad książki.
Lekarz Gu ukląkł i złożył formalny ukłon.
– Ten urzędnik dziękuje Szlachetnemu Monarsze za łaskę ocalenia życia.
– Co Lekarz Gu ma na myśli? Cały czas byłem w Pałacu Yuzhang. Jak mogłem coś dla ciebie zrobić? – Shen Yu przechylił głowę. – Proszę wstać.
Lekarz Gu nie mógł zapomnieć o tej łasce tylko dlatego, że Shen Yu nie chciał przyznać się do swoich działań. Wiedział jednak, że pałac ma wiele oczu. Zgodnie ze słowami Shen Yu wstał.
– Szlachetny Monarcho, proszę wyciągnąć dłoń. Ten urzędnik sprawdzi puls.
Z szerokiego rękawa wyłonił się śnieżnobiały nadgarstek. Lekarz Gu zbadał puls bez spoglądania bezpośrednio na Shena Yu.
– Puls Szlachetnego Monarchy jest spokojny. Można teraz przejść na inną recepturę wzmacniającą.
– Dziękuję za troskę, Lekarzu Gu.
– To obowiązek tego urzędnika.
Chociaż rzeczywiście to na Lekarzu Nadwornym Gu spoczywała odpowiedzialność za zdrowie Shena Yu, od tej pory jego opieka nabrała również wymiaru osobistej wdzięczności. Lekarz troszczył się o niego z jeszcze większą uwagą i zaangażowaniem.
Lekarz Gu był szczerze wdzięczny za akt dobroci ze strony Shena Yu. Gdyby Shen Yu nie rozkazał mu tamtego dnia nie przyjmować innych pacjentów, nie mógłby odmówić tym, którzy przyszli z prośbą o leczenie. Zostałby wciągnięty w pewną brudną sprawę bez własnej winy.
Tylko dzięki Shenowi Yu uniknął śmierci. Nieważne, jakie były prawdziwe intencje Szlachetnego Monarchy – liczył się fakt. Biorąc pod uwagę nastawienie Jego Wysokości wobec tamtych osób, gdyby naprawdę się zaangażował, nie uniknąłby kary.
W najlepszym wypadku straciłby urząd. W najgorszym… życie.
Kiedy Lekarz Gu opuszczał Pałac Yuzhang, nie mógł powstrzymać się od pytania: ile tak naprawdę wiedział Szlachetny Monarcha Shen, kiedy wypowiadał tamte słowa?
Gdy lekarz wrócił do szpitala cesarskiego, jego koledzy natychmiast podeszli, by go powitać. Lekarz Gu zawsze był lubiany, więc wkrótce zgromadziło się wokół niego kilku urzędników.
Wchodząc do budynku, minęli grupkę dyskutującą o technikach medycznych.
Nagle usłyszeli stłumioną rozmowę niedaleko.
– Jak piękny musi być Szlachetny Monarcha Shen? Nawet skłonił Jego Wysokość, by przysiągł, że nie wprowadzi nikogo więcej do pałacu.
– To nie wszystko. Słyszałem, że zagroził śmiercią każdemu, kto wejdzie do haremu…
– To już przesada… A Jego Wysokość mu na to pozwolił?
– Teraz jest ulubieńcem. Czego Jego Wysokość by mu nie wybaczył? Podobno wysłał do Pałacu Yuzhang mnóstwo darów, by go udobruchać.
– Ale przecież to tylko mężczyzna, który nawet nie może mieć dzieci. Czy to znaczy, że Jego Wysokość nie mianuje już nigdy cesarzowej tylko przez jednego człowieka?
– Markiz Zhenbei naprawdę dobrze trafił, wysyłając tego czarującego syna do pałacu. Nigdy mu już niczego nie zabraknie.
– …
Kiedy Lekarz Gu się zatrzymał, rozmówca omawiający z nim przypadek patologiczny zdziwił się.
– Co się stało?
– Zaczekaj tu chwilę – powiedział lekarz i, ignorując zdziwione spojrzenia towarzyszy, ruszył w stronę grupy plotkujących.
Koledzy popatrzyli po sobie.
– O co chodzi?
– Nie wiem. Chodźmy zobaczyć.
– Kto wam pozwolił plotkować o rodzinie cesarskiej? – zapytał chłodno Lekarz Gu.
Ci, którzy jeszcze przed chwilą mówili tak głośno, natychmiast umilkli i ze spuszczonymi głowami wymamrotali:
– Ten niski urzędnik popełnił błąd.
Wszyscy należeli do młodszego personelu szpitala cesarskiego, a Lekarz Gu był ich bezpośrednim przełożonym. Naturalnie, nie mogli sobie pozwolić na konflikt z nim.
Lekarz Gu zanotował ich imiona.
– Nie chcę więcej słyszeć podobnych rozmów.
Wszyscy zgodnie przytaknęli. Nikt nie mógł zaprzeczyć, że rozmowy o prywatnych sprawach rodziny cesarskiej są niestosowne.
Koledzy, którzy podążyli za Lekarzem Gu, byli coraz bardziej zdziwieni. Odkąd to on przejmował się takimi sprawami?
Po tym incydencie świat znów uświadomił sobie, jak głęboko faworyzowany jest Shen Yu. Jego Wysokość był gotów zostawić harem pusty tylko dla niego – to najlepiej świadczyło o jego uczuciach.
Ministrowie, którzy chcieli wysłać swoje krewniaczki do pałacu, musieli zrezygnować. Postawa cesarza była jednoznaczna – jeśli ktoś spróbowałby wprowadzić nową osobę do haremu, mógłby zniknąć jeszcze tego samego dnia.
Szczególnie dworzanie, którzy chcieli wysłać własne dzieci, nie odważyli się już odezwać. Chcieli, by ich synowie i córki zdobyli względy i przynieśli rodzinie korzyści – nie stracili życia.
Podczas porannego posiedzenia dworu cesarz wyraźnie oświadczył, że nie zamierza przyjmować nowych członków haremu. Po zakończeniu obrad, markiz Zhenbei wyszedł w półśnie, otoczony zazdrosnymi spojrzeniami urzędników.
– Panie markizie – podszedł do niego jeden z kolegów. – Naprawdę dobrze pan wychował syna.
Zaraz zebrało się wokół niego kilku innych.
– Markizie, powinieneś przemówić do rozsądku Szlachetnemu Monarsze. Jak ktoś będący małżonkiem cesarza może być tak zazdrosny?
– Tak, teraz Jego Wysokość go lubi, ale kiedyś…
Markiz Zhenbei tak się zirytował, że jego twarz spochmurniała.
– Nie udawajcie, że martwicie się o mojego syna. Jak wasze córki są takie wspaniałe, niech Jego Wysokość zacznie faworyzować właśnie je.
Po tych słowach, ignorując oburzoną minę rozmówcy, markiz odszedł.
W przeszłości cieszyłby się ogromnie, że Shen Yu zyskał tak wielką łaskę, ale dziś nie był już tak pewny jego stosunku do rodziny markiza Zhenbei. Nawet jeśli Shen Yu nienawidził markiza, pani Ru i Shen QingRana, to dotąd nie podjął żadnych działań.
Markiz Zhenbei w tajemnicy postanowił poszukać okazji, by sprawdzić nastawienie Shen Yu.
Po porannym dworze Shang JunLin udał się prosto do Pałacu Yuzhang. Za nim podążał Meng Gonggong oraz dwóch młodych eunuchów z raportami.
Od tamtego dnia Jego Wysokość wydawał się pragnąć coś wynagrodzić Szlachetnemu Monarsze. Poza codziennymi obowiązkami na dworze, niemal cały czas spędzał w Pałacu Yuzhang.
Shen Yu zajmował się doniczką z bladozieloną rośliną. Jej liście miały kształt kolców, mierzyły około pół dłoni i wyrastały z porcelanowej doniczki zdobionej biało-niebieskim wzorem.
– Rośnie całkiem dobrze – zauważyła Mu Xi.
– Nazywa się „jun ling” – odparł Shen Yu, przyjmując od niej chusteczkę. – Ma się dobrze. Myślę, że przetrwa zimę.
– Lekarz Gu mówił, że pomaga na sen. To prawda? – Mu Xi była sceptyczna. Roślina wyglądała jak zwykła trawa, tylko z nieco delikatniejszymi liśćmi.
– Skoro przysłał ją Lekarz Gu, to musi działać – Shen Yu przyjrzał się jej chwilę i podlał. – Dowiedziałaś się, co stało się z Lekarzem Gu?
Sprawa Lekarza Gu dotyczyła delikatnego tematu, więc Shen Yu nie mógł pytać o nią otwarcie. Nadal nie wiedział, jak i dlaczego lekarz został uwikłany w coś, co ostatecznie kosztowało go życie.
– Ten sługa… – zaczęła Mu Xi, lecz przerwał jej mężczyzna, który nagle wszedł do komnaty.
– Jeśli Szlachetny Monarcha chce wiedzieć, co stało się z Lekarzem Gu, dlaczego nie zapyta bezpośrednio tego cesarza? – Shang JunLin zatrzymał wzrok na roślinie stojącej na stole, wyraźnie pielęgnowanej przez Shena Yu, a kąciki jego ust stopniowo opadły.
Słowo od tłumacza:
Węszę zazdrość w powietrzu… 😀

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!
Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!