wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 19

Wizyta Shang JunLina w rezydencji markiza Zhenbei była utrzymana w tajemnicy, a sam markiz doskonale rozumiał, że cesarz nie życzy sobie rozgłosu. Nie odważył się więc poinformować reszty rezydencji o przybyciu Jego Cesarskiej Mości.

Jedyne, co wiedzieli Shen QingRan i jego matka, to że Shen Yu wrócił do rodzinnego domu — bez większych fanfar i ceremonii. Nigdy by nie przypuszczali, że sam cesarz towarzyszył mu w tej podróży.

Poza markizem Zhenbei, niewielu mieszkańców rezydencji znało prawdziwe oblicze władcy. Madame Ru, jako jedynie konkubina, nie miała prawa wstępu do pałacu, a więc nie widziała cesarza nawet z daleka.

Była to pierwsza wizyta Shang JunLina w tej posiadłości, więc nawet służba nie rozpoznała gościa. Gdy usłyszeli pytanie Shen QingRana, nie mogli powstrzymać się od uporczywego wpatrywania się w obcego im mężczyznę.

Shen QingRan wypalił swoje słowa pod wpływem gniewu. Zaraz po tym, jak je wypowiedział, uświadomił sobie, jak bardzo były niestosowne. Jednak to, co wydarzyło się zaraz potem, zbiło go z tropu jeszcze bardziej.

Shen Yu, nie zważając na obecność innych, z jeszcze większą śmiałością przylgnął do Shang JunLina — a ten, jakby odruchowo, objął go, by podtrzymać jego ciało.

— Shen Yu, jak możesz być tak bezwstydny?! — Madame Ru przybrała pozę starszyzny rodu, z góry oceniającej młodsze pokolenie. — Skoro jesteś już w pałacu, należysz do Jego Cesarskiej Mości. Jak śmiesz wykorzystywać powrót do rezydencji markiza jako przykrywkę, by spotykać się z innym mężczyzną? Nawet jeśli nie boisz się o siebie, pomyśl przynajmniej o rodzinie! Chcesz, żeby cała rezydencja markiza poszła z tobą na dno, gdy cesarz się o tym dowie?

Brzmiało to jak pouczenie troskliwej ciotki, ale każde słowo przesycone było jadem.

Madame Ru ośmieliła się mówić w ten sposób, bo — podobnie jak Shen QingRan — wiedziała o istnieniu „bliskiego przyjaciela”, którego Shen Yu miał przed wstąpieniem do pałacu. To właśnie przez niego Shen Yu początkowo tak stanowczo sprzeciwiał się wejściu do haremu.

Znając upór młodzieńca i jego wcześniejszy opór, nie mieli wątpliwości, że Shen Yu był zdolny zaaranżować potajemne spotkanie ze swoim dawnym kochankiem. Może to był jego plan od samego początku? W przeciwnym razie jak wytłumaczyć jego nagłe posłuszeństwo i gotowość do wejścia na dwór?

Myśląc, że wreszcie rozgryzła prawdę, Madame Ru z jeszcze większym przekonaniem zaostrzyła ton:

— Shen Yu, ciotka nie mówi tego złośliwie, ale…

— Ach, a więc jednak wiesz, że jesteś tylko ciotką — powiedział Shen Yu tonem całkowicie odmiennym niż przed chwilą. — To znaczy, że zdajesz sobie sprawę z własnego miejsca. Bo już zaczynałem się zastanawiać, kiedy to, droga ciociu Ru, zostałaś oficjalną żoną markiza Zhenbei?

Słowo „ciocia” Shen Yu wypowiedział z tak przeszywającą ironią, że aż zadrżało w powietrzu. Madame Ru poczerwieniała na twarzy, a jej pierś unosiła się gwałtownie pod naporem tłumionej furii.

Shen Yu przez krótką chwilę z wyraźną satysfakcją napawał się jej wściekłością, po czym oparł głowę na ramieniu Shang JunLina z delikatnym uśmiechem.

— Jestem Szlachetnym Monarchą Jego Cesarskiej Mości, ale nawet gdybym nim nie był, nadal pozostaję prawowitym synem markiza Zhenbei. Jakim prawem jakaś ciotka zwraca się do mnie po imieniu? Ah Lin, czyż nie mam racji?

Ah Lin.

Po raz pierwszy Shen Yu nazwał go w ten sposób — z taką czułością, tak poufale — i serce Shang JunLina zadrżało. Opuszczając wzrok, pozwolił aby powieki skryły jego spojrzenie.

— Masz rację. Powinna odnosić się do ciebie z należytym szacunkiem — odparł cicho, a jego głos był łagodny, niemal aksamitny.

Widząc, jak ci dwaj zachowują się wobec siebie z taką bliskością, jakby poza nimi świat nie istniał, Shen QingRan poczuł narastającą irytację. Szarpnął kołdrę i gwałtownie usiadł.

— Przyszedłeś tu tylko po to, żeby mnie wyśmiać?! — syknął. — Obnosząc się z łaską Jego Cesarskiej Mości, robisz, co ci się podoba! Nie mogę się doczekać, aż zobaczę, co się stanie, gdy Jego Wysokość odkryje twoje machinacje!

— Nie musisz się mną martwić — odparł spokojnie Shen Yu. — Jeśli rzeczywiście rozgniewam Jego Cesarską Mość, jestem pewien, że cała rodzina markiza poniesie tego konsekwencje razem ze mną. Zamiast więc przejmować się mną, lepiej martw się o siebie.

— Shen Yu! Robisz to z premedytacją!

— Oczywiście. Zobacz — mówił niedbale, bawiąc się palcami stojącego obok mężczyzny. — Albo pomożesz mi wszystko zatuszować i dopilnujesz, by Jego Cesarska Mość nigdy się nie dowiedział… albo wszyscy zostaniemy uznani za winnych i nie oszczędzą nikogo.

Słowa Shen Yu wywołały w Shen QingRanie szok. Spojrzał na mężczyznę stojącego tak blisko jego przyrodniego brata.

— A ty? — rzucił do nieznajomego. — Naprawdę ci to nie przeszkadza? Wiesz przecież, do czego zdolni są ludzie cesarza. Dlaczego mimo to się z nim zadajesz? Wiesz, co ci grozi!

Shang JunLin tylko krótko się zaśmiał i pogładził długie, kruczoczarne włosy Shen Yu.

— Skoro mimo wszystko chce być ze mną, to jestem w pełni usatysfakcjonowany — powiedział łagodnie.

— Nie boisz się, że przez niego cały twój ród zostanie zgładzony?! — oczy Shen QingRana rozszerzyły się w niedowierzaniu. Nie mógł pojąć, że mężczyzna o tak nienagannej prezencji mógł być… po prostu zaślepionym głupcem.

— Jeśli tylko mogę go uszczęśliwić — odparł Shang JunLin, spoglądając na Shen Yu z tkliwością — to nieważne, co mnie czeka.

— … — Shen QingRan zamilkł. Gniew dławił mu gardło, ale mimo to nie potrafił powstrzymać zazdrości.

Mężczyzna, którego on darzył uczuciem, nie odwiedził go ani razu, odkąd złamał nogę. Nawet wiadomości przychodziły coraz rzadziej. A Shen Yu? Shen Yu miał przy sobie dwóch wspaniałych mężczyzn, którzy go kochali — ot tak, bez wysiłku!

Przecież to on przeniósł się do tego świata. To on powinien być jego głównym bohaterem!

— Zazdrościsz mi? A może raczej — jesteś chorobliwie zazdrosny? — Shen Yu ruszył ku niemu powoli, krok za krokiem, a jego głos był miękki, ale chłodny jak wiosenny lód. — Myślisz, że odebrałem ci szansę wejścia do pałacu? Że gdybyś to ty tam trafił, wszystko, co mam, należałoby do ciebie?

— To nie tak… — wymamrotał Shen QingRan, cofając się nieświadomie. Rzadko rozmawiał z Shen Yu w cztery oczy. A kiedy już do tego dochodziło — Shen Yu zawsze go przerażał.

— Nie. Właśnie tak myślisz — powiedział Shen Yu i chwycił go za podbródek, zmuszając, by spojrzał mu w oczy. — Twoje spojrzenie zdradza wszystko: zazdrościsz mi tego, że jestem prawowitym synem, zazdrościsz mężczyzny, którego spotkałem, zazdrościsz… mi.

— Zamknij się! — wykrzyknął Shen QingRan, obracając głowę z zawstydzeniem i odpychając go od siebie.

Słowa Shen Yu były jak topór rozłupujący twardą skorupę pozorów, w której przez lata ukrywał się jego brat. Nagle na światło dzienne wypłynęły wszystkie jego wstydliwe, brudne, ukrywane myśli. Obnażone, bezbronnie leżały na oczach wszystkich.

Shen Yu z gracją opuścił dłoń i cofnął się o krok.

Kiedy markiz Zhenbei usłyszał, co się dzieje, natychmiast ruszył do bocznego dziedzińca — i wszedł prosto w sam środek tej sceny. Gdy tylko zobaczył, co się dzieje, podniósł głos na syna:

— Shen QingRan! Jak śmiesz być tak niegrzeczny wobec Jego Wysokości?! Przeproś natychmiast!

— Nie ma potrzeby się kajać — odezwał się spokojnie Shen Yu, wracając na swoje miejsce obok Shang JunLina. Wziął z jego dłoni haftowaną chusteczkę i zaczął wycierać palce z nonszalancką obojętnością. — Co on może mi zrobić, skoro i tak leży jak kłoda?

Shen QingRan, mimo wściekłości, nie ośmielił się odpowiedzieć. Był zdezorientowany. To przecież Shen Yu był w błędzie — tak przynajmniej zawsze sądził. A jego ojciec… Ojciec od zawsze darzył go największą sympatią. Dlaczego więc teraz stanął po stronie Shen Yu?

Czy to możliwe, że Shen Yu miał rację? Że jeśli rozgniewa cesarza, cała rezydencja markiza zostanie wciągnięta w katastrofę i wszyscy poniosą konsekwencje?

Markiz Zhenbei rzucił niepewne spojrzenie w stronę Shang JunLina. Bez wyraźnego przyzwolenia nie śmiał zdradzić tożsamości cesarza. Mógł tylko ostrożnie zapytać:

— Co się tu wydarzyło?

Shen Yu zaczął wyliczać na palcach z udawaną powagą:

— Powiedział, że spotykam się potajemnie z kochankiem. Że hańbię dobre imię naszej rodziny…

Markiz Zhenbei poczuł, jak ciemność zaczyna ogarniać wszystko przed jego oczyma. Cesarz był cały czas obecny. Shen QingRan musiał naprawdę oszaleć, skoro wygadywał takie rzeczy! Jeśli cesarz uzna to za zniewagę… Jeśli obróci się przeciwko całej rodzinie…

Nie! Do tego nie wolno dopuścić!

Nie wiedział, co dokładnie powiedziano przed jego przybyciem, ale sądząc po nastroju panującym w pomieszczeniu, konflikt nie osiągnął jeszcze punktu krytycznego. Musiała istnieć jeszcze jakaś szansa, by uratować sytuację.

Zacisnął dłonie w pięści i spróbował opanować gniew:

— Wasza Wysokość… Mój syn jest jeszcze młody. To moje zaniedbanie, rozpuściłem go za bardzo… Czasem mówi, zanim pomyśli…

Shang JunLin głaskał długie włosy Shen Yu, po czym odezwał się niskim, chłodnym głosem:

— Najwyższa pora, by nauczył się manier.

Nieoczekiwana reakcja cesarza zmroziła markiza. Zamarł w miejscu i spojrzał na niego z ostrożnością, ale Shang JunLin nie raczył obdarzyć go nawet jednym spojrzeniem.

Niepewny nastawienia cesarza, markiz Zhenbei nie miał wyboru — musiał przytaknąć.

Shen Yu uznał, że na dzisiaj wystarczy mu wrażeń i przygotował się do wyjścia. Tuż przed opuszczeniem dziedzińca, odwrócił się jeszcze i rzucił z uśmiechem:

— Ojcze, mam nadzieję, że nie zapomniałeś, co mi obiecałeś, zanim opuściłem rezydencję.

Markiz Zhenbei zamarł, zaskoczony — zrozumiał, że Shen Yu mówił o Shen QingRanie i jego matce. W tej chwili Shen Yu cieszył się łaską cesarza. Nie mógł sobie pozwolić na to, by go urazić. Nawet jeśli w głębi serca miał zastrzeżenia, musiał je teraz bezwzględnie stłumić.

— Ten minister pamięta.

Po odejściu Shen Yu, markiz Zhenbei zignorował pełne żalu spojrzenia Shen QingRana i jego matki. Wypytywał służbę o szczegóły zajścia, a następnie odszedł z twarzą zastygłą niczym kamień.

Madame Ru rzuciła się za nim i chwyciła za rąbek jego szaty.

— Markizie, Ran Er naprawdę nie miał niczego złego na myśli! On był tylko zdezorientowany, mówił pod wpływem emocji! Shen Yu, to znaczy Jego Wysokość, urządził sobie przecież jawne spotkanie z innym mężczyzną w samym sercu naszej rezydencji! Czy jest mu naprawdę obojętne, czy pociągnie wszystkich za sobą?!

Markiz Zhenbei kopniakiem odepchnął ją na bok.

— Jak bardzo można być głupim?! Wierzysz we wszystko, co powie? Pomyśl chwilę, kobieto! Pałac cesarski jest strzeżony jak twierdza, a on wrócił do rezydencji nagle, bez zapowiedzi. Skąd niby miałby czas, żeby z kimkolwiek cokolwiek ustalać?!

— Ja… to znaczy… — Madame Ru uniosła wzrok, wyraźnie zdezorientowana.

Markiz Zhenbei nie miał już do niej cierpliwości.

— Sam fakt, że ośmielasz się myśleć w ten sposób, świadczy o twojej głupocie. I masz szczęście, że ten człowiek okazał wam litość.

— T-ta… ta konkubina naprawdę nic nie wiedziała… — wydukała Madame Ru, jakby pogrążona w letargu.

— Ty i twój syn zostaniecie tutaj, by przemyśleć swoje zachowanie. Macie zakaz opuszczania dziedzińca bez mojego rozkazu.

Początkowo markiz Zhenbei nie miał nic przeciwko temu, by poświęcać Shen QingRanowi więcej uwagi — chłopak był inteligentny, wiedział, jak przypodobać się ojcu. Ale teraz, kiedy Shen Yu zdobył łaski cesarza, markiz nie miał wyboru. Musiał na razie porzucić QingRana i jego matkę.

Musiał też znaleźć sposób, by wybadać nastawienie Jego Wysokości. Czy przez całe to zajście cesarz nabrał złego zdania o rezydencji markiza? Jeśli tak… Shen QingRan i jego matka nie mogli tu dłużej zostać…

Markiz Zhenbei nie znalazł sposobności, by wybadać relację między Shen Yu a Shang JunLinem. Nie został wezwany, a nie miał odwagi podążyć za nimi ani tym bardziej zapytać wprost. Jedyne, co mu pozostało, to czekać — aż usłyszy, że wrócili do pałacu.

Być może z powodu dłuższego pobytu poza murami cesarskiej rezydencji, u Shen Yu zaczęły się pojawiać pierwsze objawy gorączki. Gdy tylko dotarli do pałacu, Shang JunLin natychmiast wezwał nadwornego medyka. Dopiero gdy Shen Yu wypił miskę gorącego wywaru z ziół, cesarz odetchnął z ulgą.

— Powinieneś bardziej dbać o swoje zdrowie — powiedział z troską, marszcząc brwi i spoglądając na Shen Yu.

W pałacu dbano o to, by Shen Yu zawsze miał ciepło, a ryzyko przeziębienia było minimalne. Shang JunLin nie spodziewał się, że zaledwie pół dnia poza pałacem wystarczy, by Shen Yu niemal zachorował. Dopiero teraz w pełni uświadomił sobie, jak delikatne było ciało młodego mężczyzny.

Shen Yu podszedł do niego z uśmiechem i delikatnie przycisnął jego dłoń, trzymającą pędzel do zatwierdzania raportów.

— Czyż to nie Wasza Wysokość ma się mną opiekować?

— Ten cesarz nie może cię pilnować bez przerwy.

— A jeśli Wasza Wysokość nie będzie mnie pilnować, to na kogo spojrzy zamiast mnie? — zapytał figlarnie Shen Yu, siadając na niskim stoliku, na którym cesarz układał poskładane memoriale, i pochylił się nad nim.

— Co za niedorzeczności opowiada szlachetny monarcha? Na kogo innego ten cesarz miałby patrzeć, jeśli nie na ciebie? — odpowiedział Shang JunLin i sięgnął dłonią do ciemnych włosów opadających przed Shen Yu. — Czy szlachetny monarcha jest dziś zadowolony?

Shen Yu przechylił głowę i uśmiechnął się.

— Skoro jestem przy Waszej Wysokości, to jakże mógłbym nie być?

Choć nie udało mu się doprowadzić wszystkich spraw do końca, ogromną satysfakcję sprawiło mu to, że Shen QingRan i jego matka wreszcie zaznali, czym jest niełaska.

— Ten cesarz widzi, że nie jesteś zadowolony jedynie z mojej obecności — rzucił nagle Shang JunLin.

— Skoro Wasza Wysokość to wie, to nie trzeba tego wypowiadać na głos — mruknął Shen Yu, marszcząc lekko brwi. — A więc… czy Wasza Wysokość jest dziś zadowolona?

Po chwili dodał, z lekkim rozbawieniem w głosie:

— I… co Wasza Wysokość sądzi o tym, że ludzie mogą uważać cię za mojego kochanka, z którym spotykam się potajemnie poza murami pałacu?

Shen Yu westchnął cicho, a jego głos przybrał niemal szept:

— Wasza Wysokość… czy jesteś moim sekretnym kochankiem?

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz