wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 20

— Czy to możliwe, by szlachetny monarcha miał innego kochanka niż mnie? — zapytał Shang JunLin, ujmując ramię młodzieńca i pochylając się ku niemu.

— Oczywiście, że nie — odpowiedział Shen Yu, odwracając wzrok. — Któż na tym świecie mógłby się równać z Waszą Wysokością?

Wtem przypomniał mu się tajny raport przygotowany przez Straż Ukrytego Smoka jeszcze zanim Shen Yu trafił do pałacu. Oczy cesarza przybrały lodowaty wyraz.

— Szlachetny monarcha powinien uważać, by nie okłamywać tego cesarza.

— Wasza Wysokość powinna mieć więcej wiary w siebie. Albo przynajmniej w mój gust. Dlaczego miałbym wybrać rybie oko, skoro mam perłę smoka, jaką jest Wasza Wysokość? — Shen Yu uśmiechnął się lekko. — Mam całkiem niezły wzrok.

— Rzeczywiście, wzrok szlachetnego monarchy jest godny podziwu. Potrafi nawet dostrzec, kiedy ktoś planuje włamanie do więzienia — odparł Shang JunLin tonem pozornie lekkim, jakby rzucał przypadkową uwagę.

Shen Yu nie był na tyle głupi, by uznać to za komplement. Wiedział, że nie może zbyć tego słowami pełnymi swady.

W jego głowie przetoczyła się fala myśli, ale żaden cień podejrzenia nie pojawił się na jego twarzy. Jakby zupełnie nie zrozumiał ukrytego znaczenia słów cesarza, przechylił głowę i rzekł z niewinnym wyrazem twarzy:

— Ci ludzie od początku wyglądali podejrzanie. Już na pierwszy rzut oka widać było, że coś knują. Gdyby to Wasza Wysokość ich zobaczył, od razu wiedziałbyś, że mają nieczyste intencje.

Shang JunLin spojrzał na Shen Yu wymownie. W jego oczach błysnęło coś na kształt uśmiechu.

— To, co mówi szlachetny monarcha, brzmi całkiem przekonująco.

— Czy Wasza Wysokość zdołała ustalić, kto stał za próbą włamania do więzienia? — zapytał Shen Yu, wyraźnie zainteresowany tematem.

Odpowiedzialność za próbę odbicia więźnia publicznie przypisano wysoko postawionemu członkowi klanu Zhang, a cały ród został oskarżony i skazany na śmierć lub wygnanie. Wraz z ich upadkiem sprawa Cenzora Cesarskiego Zhang została oficjalnie zamknięta.

Ale Shen Yu dobrze wiedział, że celem włamania był nie cenzor, lecz młody panicz He. A skoro tak, to Zhangowie z całą pewnością nie byli zleceniodawcami. Najbardziej prawdopodobnym sprawcą był Król Yue, choć Shen Yu nie wiedział, czy Shang JunLin już to odkrył.

— Skoro szlachetny monarcha jest taki bystry, to może sam zgadnie, kto próbował włamać się do więzienia? — powiedział cesarz z lekkim uśmiechem.

— Jeśli Wasza Wysokość nawet nie da mi wskazówki, to jak mam zgadnąć? — westchnął z udawanym żalem Shen Yu.

— A czy szlachetny monarcha wie, kogo próbowano uwolnić? — zapytał spokojnie Shang JunLin.

— Nie — pokręcił głową Shen Yu. Nawet gdyby wiedział, nie mógłby tego przyznać.

— Celem był pewien człowiek… nazywał się He JinYuan — powiedział cesarz, bacznie obserwując twarz młodzieńca. Ani drgnęła.

Im dłużej o tym myślał, tym bardziej wydawało mu się to zbyt wielkim zbiegiem okoliczności — a to oznaczało, że nie był to żaden zbieg.

Nie wiedział jednak, jaką dokładnie rolę Shen Yu odegrał w całym wydarzeniu.

Patrząc w przejrzyste oczy młodzieńca, Shang JunLin po raz pierwszy poczuł, że naprawdę chciałby wierzyć, iż Shen Yu nie miał z tym nic wspólnego.

Shen Yu pozwolił Shang JunLinowi uważnie się sobie przyjrzeć, nie okazując przy tym najmniejszej zmiany na twarzy. Wiedział o młodym paniczu He z poprzedniego życia, dlatego nie obawiał się śledztwa cesarza. Nawet jeśli Straż Ukrytego Smoka była potężna, nie mogła odkryć czegoś, co jeszcze się w tym życiu nie wydarzyło.

Shen Yu zmarszczył lekko brwi.

— He JinYuan? Czy to ma związek z rodziną He?

— Tak — odparł Shang JunLin, nie dostrzegając w Shen Yu niczego niepokojącego. Odwrócił wzrok i kiwnął głową. — To najbardziej obiecujący młodzieniec z rodu He. Pokładają w nim wielkie nadzieje, wierząc, że przywróci rodzinie dawną świetność.

— Ród He znajduje się obecnie w fazie upadku, ale kilkadziesiąt lat temu byli potężni i wpływowi. Cieszyli się sprzyjającym wiatrem we wszystkim, czego się tknęli w Da Huan. Gdyby nie to, że poprzedni cesarz nie znosił córki z tego rodu, być może do dziś kontrolowaliby dwór.

— Stonoga może zdechnąć, ale nie przewróci się na plecy. Choć rodzina He chyli się ku upadkowi od dekad, ich fundamenty są wciąż mocne. Mają dość zasobów, by zachęcić innych do ryzykownych działań w ich imieniu.

W migotliwym świetle świecy połowa twarzy cesarza tonęła w cieniu, stając się niemal nieczytelna.

Shen Yu sięgnął po pędzel leżący na podstawce i zaczął obracać go między palcami.

— Czy to znaczy, że to nie rodzina He dokonała próby włamania do więzienia?

— Nie mają ku temu wystarczających możliwości — odpowiedział z lekkim uśmiechem Shang JunLin i odebrał mu pędzel z dłoni. — Gdyby ród He miał jeszcze jednego utalentowanego potomka, nie stawialiby wszystkiego na He JinYuana.

Częściowo to właśnie dlatego Shang JunLin potajemnie uwięził młodego pana He — by wywabić z cienia ukryte siły rodu. Nie spodziewał się jednak, że pozostaną tak milczący.

— Wasza Wysokość, proszę mówić dalej. Niech mnie Wysokość nie drażni — zachęcił Shen Yu z lekkim uśmiechem.

— Czy szlachetny monarcha bierze mnie za bajarza? — zapytał cesarz z pozorną urazą, ale w jego głosie nie było nawet śladu irytacji. — Dzięki wcześniejszej wskazówce szlachetnego monarchy, rozkazałem przyjrzeć się bliżej książętom lennym. To, co odkryli moi ludzie, okazało się nader interesujące.

— Więc dlatego Wasza Wysokość zażądała, by książęta stawili się w stolicy wcześniej? — Shen Yu nagle pojął, dlaczego bieg wydarzeń w tym życiu tak bardzo odbiegał od jego wspomnień z przeszłości. Wtedy Shang JunLin prawdopodobnie nie wiedział, że młodego panicza He próbował uratować właśnie Książę Yue.

Shang JunLin nie zaprzeczył.

Shen Yu zadumał się. Jeśli przyprowadzisz kogoś przed oblicze cesarza i znajdziesz sposób, by go sprowokować, z łatwością odkryjesz jego słabości.

Zbliżał się dzień uroczystej uczty z okazji urodzin cesarza, a pałac pogrążał się w coraz większym zgiełku przygotowań.

W pałacu wszystko musiało być zaplanowane z wyprzedzeniem. Za panowania poprzedniego cesarza organizacją uroczystych uczt zajmowało się głównie Ministerstwo Obrzędów. Shen Yu, przygotowując tegoroczne obchody, podążał tą samą drogą.

Ludzie z jego otoczenia byli tak zajęci, że chodząc niemal nie dotykali stopami ziemi. Sam Shen Yu nie miał aż tylu obowiązków, ale zdarzało się, że nawet podczas wizyt nadwornego medyka Gu, który przychodził, by sprawdzić jego puls, był głęboko pochłonięty pracą.

Nadworny medyk Gu zakończył badanie pulsu Shen Yu. Jego wyraz twarzy spoważniał.

— Szlachetny monarcha nadal musi troszczyć się o swoje zdrowie.

Mu Xi zbladła jak ściana.

— Nadworny medyku Gu, czy stan mojego pana się pogorszył?

— Osłabionego ciała nie da się wzmocnić z dnia na dzień. Jeśli nie będzie przykładał większej wagi do swojego zdrowia, szlachetny monarcha może mieć trudności z przetrwaniem zimy — odparł z powagą medyk.

— Dzięki lekom przepisanym przez nadwornego medyka zima jest dla mnie znacznie łagodniejsza — powiedział Shen Yu, szczerze. Jego dolegliwość miała swoje źródło w niedoborze wrodzonym, jeszcze z łona matki, szczególnie objawiającym się nadwrażliwością na chłód. Gdy było ciepło, radził sobie dobrze, lecz z pierwszymi chłodami każdy dzień stawał się udręką. Czuł się, jakby był zamknięty w lodzie, a chłód przenikał go aż do kości.

To zimno było jak cień — zakorzenione głęboko, obezwładniające. Nie pomagały ani palące węgle, ani miękkie futra. Shen Yu przeżył już dwa życia i w obu cierpiał z powodu chłodu. Dopiero ta zima była dla niego mniej okrutna.

— Ten minister nie ustaje w studiowaniu starożytnych ksiąg. Na pewno znajdę sposób, by całkowicie wyleczyć szlachetnego monarchę — zapewnił lekarz z przekonaniem.

Niedługo po tej wizycie do uszu Shang JunLina dotarły wieści o stanie Shen Yu. Wystarczył jeden gest, by natychmiast wysłał kilku doświadczonych służących pałacowych, by wspierali Shen Yu w codziennej opiece.

Meng Gonggong osobiście przyprowadził służbę.
— Jego Wysokość wydał wyraźne polecenie, by szlachetny monarcha się nie przemęczał. Jeśli tylko czegokolwiek potrzeba, wystarczy wydać tym ludziom rozkaz. To służący, których Jego Wysokość kazał mi sprowadzić — wyjaśnił z ukłonem. — Szlachetny monarcha może z nich korzystać wedle uznania.

Shen Yu przyjrzał się każdemu z osobna. Byli to doświadczeni pałacowi służący — dojrzali, spokojni, o wysokiej randze. Każdy z nich był w stanie samodzielnie podejmować decyzje i zarządzać całym pawilonem bez potrzeby nadzoru. Najwyraźniej Shang JunLin oszacował, ilu ludzi Shen Yu będzie potrzebował, i od razu przysłał ich wszystkich.

Shen Yu musiał przyznać, że ci ludzie naprawdę świetnie sobie radzili. Dzięki ich pomocy miał teraz znacznie mniej na głowie.

Shen Yu dowiedział się dopiero po kilku dniach, że nadworny medyk Gu poszedł do Shang JunLina, by omówić jego stan zdrowia.

Oparł policzek na dłoni i spojrzał na mężczyznę zajętego zatwierdzaniem raportów dworskich.

— Czyli to za radą nadwornego medyka Gu Jego Wysokość przysłał do mnie tylu ludzi do pomocy?

Powieka jednego z podwładnych cesarza lekko drgnęła.

— To Jego Wysokość pierwszy wydał rozkaz. Nadworny medyk Gu zjawił się dopiero później — odpowiedział z uśmiechem Meng Gonggong.

Na co dzień nie odważyłby się sam zabierać głosu, ale teraz dobrze już rozumiał, jak szczególne miejsce zajmował szlachetny monarcha w sercu cesarza. Powiedzenie czegoś pochlebnego o Jego Wysokości w obecności Shen Yu nie powinno ściągnąć na niego kary.

Rzeczywiście, Shang JunLin rzucił mu tylko chłodne spojrzenie i mruknął krótko:

— Zbyt wiele mówisz.

— Ten sługa przyznaje się do winy — Meng Gonggong pochylił głowę w pokornym geście, ale wcale nie wyglądał na zaniepokojonego.

— O czym to rozmawiasz z Meng Gonggongiem? Gdyby nie on, nie wiedziałbym nawet, jak bardzo Jego Wysokość się mną przejmuje — powiedział Shen Yu z lekkim uśmiechem.

Na twarzy Shang JunLina zagościł wyraz niewzruszonej powagi.

— Czy to coś złego, że ten cesarz troszczy się o szlachetnego monarchę?

— Oczywiście, że nie — odpowiedział Shen Yu, choć wyraźnie zamierzał podroczyć się jeszcze trochę. Niestety, skoro cesarz nie połknął przynęty, nie było to takie proste. — Mam tylko nadzieję, że Jego Wysokość będzie troszczyć się o mnie jeszcze bardziej w przyszłości.

— Jeśli szlachetny monarcha zawsze będzie tak posłuszny jak teraz, ten cesarz będzie troszczył się o ciebie bez końca.

Kąciki ust Meng Gonggonga lekko drgnęły, gdy to usłyszał. Jeśli Shen Yu miał uchodzić za przykład posłuszeństwa, to nikt na świecie nie zasługiwał na miano łobuza.

Zbliżały się urodziny cesarza Shang JunLina…

Wczesnym rankiem Shen Yu został dosłownie wyciągnięty spod kołdry przez Shang JunLina, który, ku jego zaskoczeniu, wciąż jeszcze nie opuścił komnat.

— Wasza Wysokość…? — wymamrotał Shen Yu, przecierając zaspane oczy.

— Czyż nie mówiłem ci wczoraj, że dziś musisz wstać wcześniej? — odparł cesarz, ignorując opór młodzieńca. Sięgnął po szatę i owinął nią Shen Yu, nie zważając na jego protesty.

— To przez to, że Jego Wysokość jest silny niczym smok… Nie dał mi spać całą noc… — burknął pod nosem Shen Yu.

Shang JunLin przerwał mu, zanim zdążył powiedzieć coś więcej:

— Mu Xi, chodź i pomóż młodemu paniczowi się odświeżyć.

Ostatniej nocy to przecież Shen Yu uparł się, by dyskutować o sprawach państwowych Da Huan aż do późna, ale gdy teraz słuchało się jego słów, można było odnieść zupełnie inne wrażenie.

Cesarz rozejrzał się wokół i zobaczył, że służba stoi ze spuszczonymi głowami, a policzki wielu z nich płonęły purpurą.

Nawet Meng Gonggong miał na twarzy wyraz pełen współczucia, jakby chciał powiedzieć: „Wiem, wiem, szlachetny monarcha ciężko pracował tej nocy.”
Shang JunLin otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, po czym jednak zrezygnował. To nie pierwszy raz — nie mógł przecież tłumaczyć się za każdym razem.

Gdy sam się już przygotował, stanął z boku i czekał, aż Shen Yu się ogarnie.

Dopiero po przemyciu twarzy Shen Yu poczuł, jak jego umysł powoli się rozjaśnia. Rozejrzał się po zgromadzonych służących, którzy co jakiś czas zerkali w jego stronę z trudnym do ukrycia rozbawieniem i… zadowoleniem?

Na twarzach Meng Gonggonga i Mu Xi malowała się szczególna radość, podszyta jednak jakimś wewnętrznym rozdarciem.

Shen Yu dotknął nerwowo nosa, zupełnie zdezorientowany.

Podszedł do Shang JunLina, pociągnął go lekko za rękaw i cicho zapytał:

— Co się z nimi dzieje?

Shang JunLin spojrzał przez ramię. Pod jego przenikliwym spojrzeniem wszyscy pałacowi służący natychmiast spuścili głowy i nie odważyli się okazać choćby cienia emocji.

Cesarz opuścił wzrok na Shen Yu.

— Czyżby szlachetny monarcha nie pamiętał, co powiedział?

Shen Yu zamyślił się głębiej, aż wreszcie przypomniał sobie, co wymamrotał w półśnie, w obecności pałacowej służby. Jego głowa zaczęła stopniowo opadać coraz niżej.

— Czy szlachetny monarcha ma coś do powiedzenia temu cesarzowi?

— Plotłem głupoty… Wasza Wysokość jest tak wspaniałomyślny, niech się nie gniewa o takie drobiazgi… Dobrze…? — głos Shen Yu cichł z każdą sylabą. — A jeśli to Waszą Wysokość martwi, mogę zaraz powiedzieć wszystkim, że to ja nie pozwoliłem Ci spać przez całą noc…

— Nie trzeba. — Shang JunLin przetarł palcami brwi z lekkim westchnieniem. — Idź się ubrać.

Cesarz miał przeczucie, że jeśli Shen Yu zacznie się tłumaczyć, umysły służących pójdą jeszcze dalej w niewłaściwym kierunku — i zapewne już nigdy z niego nie wrócą.

Shen Yu spojrzał na niego raz jeszcze, upewniając się, że naprawdę nie jest zły, po czym zniknął za parawanem, by się przebrać.

Tymczasem Meng Gonggong podszedł do cesarza i cicho, z troską w głosie, powiedział:

— Wasza Wysokość, szlachetny monarcha nie cieszy się najlepszym zdrowiem. Nadworny medyk Gu również zaznaczył, że należy zachować jak największą wstrzemięźliwość… zwłaszcza w tej kwestii. A dziś i tak zapowiada się wyjątkowo pracowity dzień. Wasza Wysokość powinien wziąć to pod uwagę.

Shang JunLin: „…”

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz