
Bądź na bieżąco!
Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!
Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 25
W ostatnich słowach cesarza pobrzmiewał lodowaty chłód.
Na czole Króla Li pojawiły się krople zimnego potu. Padł na kolana z głośnym plaśnięciem.
— Ten sługa nie śmie! — wykrztusił, drżąc.
— Ten cesarz uważa, że śmiesz aż za wiele! Gdyby ten cesarz dziś przypadkiem was nie napotkał, w jaki jeszcze sposób planowałeś przymusić Szlachetnego Monarchę do uległości?
Shang JunLin podszedł do Shen Yu i objął go ramieniem, przyciągając do siebie.
— Ten cesarz nie wiedział, że Król Li i Król Yue tak bardzo interesują się prywatnymi sprawami cesarza i Szlachetnego Monarchy.
Król Yue również już klęczał. Pod ciężarem cesarskiego majestatu nie odważył się nawet podnieść wzroku, by spojrzeć na Shen Yu.
Tymczasem Shen Yu, oparty o ramię wyższego mężczyzny, wyglądał na całkowicie spokojnego. W jego postawie nie było ani śladu lęku.
Nie bał się wcale, że Jego Cesarska Mość dowie się, co zaszło między nimi wcześniej!
Dopiero teraz Król Yue zrozumiał to w pełni.
Jak bardzo Shang JunLin rozpieszczał Shen Yu? Oczy Króla Yue pociemniały od przytłaczających myśli.
— Kto dał wam odwagę, by prześladować Szlachetnego Monarchę, hmm?
Głos Shang JunLina, przeszywający jak zimny wiatr, odbił się echem wzdłuż opustoszałej alejki pałacowej. Służba padła na kolana w głębokim ukłonie, a Król Li wcisnął głowę jeszcze niżej. Tkanina na jego plecach przemokła od potu.
Nie potrafił zrozumieć, dlaczego cesarz nagle się tu pojawił.
Przecież jego informator zapewniał, że Jego Cesarska Mość przebywał w Gabinecie Cesarza i miał być zajęty dyskusją przez dłuższy czas. Król Li, widząc jak Shen Yu samotnie opuszcza Pałac Yuzhang, postanowił go zatrzymać.
Wiedział dobrze, że z Shang JunLinem nie ma co zadzierać — dlatego chciał zacząć od Shen Yu.
Nie przewidział jednak, że cesarz sam przyłapie go na gorącym uczynku.
— Wasza Cesarska Mość, ten sługa przyznaje się do winy… — wyjąkał Król Li.
Pod naporem gniewu cesarza nie ośmielił się nawet próbować tłumaczyć ani zastanawiać, jak długo Jego Cesarska Mość słuchał, jak szantażuje Szlachetnego Monarchę.
— Ten sługa uznaje swoją winę — odezwał się chrapliwie Król Yue, który dotąd milczał. — Ten sługa… chciał jedynie zapytać Szlachetnego Monarchę o coś w imieniu przyjaciela.
Król Yue powiedział to celowo — by ostrzec Shen Yu, aby nie palnął czegoś niepotrzebnego w obecności cesarza.
Gdy Mu Xi to usłyszała, zmierzyła Króla Yue gniewnym spojrzeniem. Miał czelność rzucać takie słowa — co za podły człowiek.
— Jego Wysokość Król Yue to naprawdę oddany przyjaciel — odezwał się chłodno Shen Yu. — Ciekaw jestem tylko, jaka relacja łączy go z tą osobą. Czy ten „przyjaciel” wart jest takiego ryzyka, by Król Yue bez pozwolenia wtargnął do pałacu w jego imieniu?
Shen Yu rzucił ukośne spojrzenie na klęczącego Króla Yue, jakby patrzył na coś wyjątkowo odrażającego.
— Ten sługa…
Shen Yu przerwał bezceremonialnie:
— Czyżby Król Yue mówił sam o sobie? Jeśli Wasza Wysokość ma do mnie jakieś pytanie, to proszę je zadać wprost. Nie trzeba owijać w bawełnę.
Król Yue zamilkł. Shen Yu miał rację — w obecności cesarza nie śmiał zdradzić żadnych szczegółów. Dla króla wasalnego powrót do stolicy bez cesarskiego dekretu był poważnym przestępstwem.
Shang JunLin ujął dłoń Shen Yu i ścisnął ją lekko. Cichym, lecz celowo wyraźnym głosem — tak, by Król Li i Król Yue dobrze go usłyszeli — zapytał:
— Czy Szlachetny Monarchia wie, o co Król Yue chciał cię zapytać?
Palce Króla Yue drgnęły. Wpatrywał się w ziemię z oczami przepełnionymi lękiem. Serce miał w gardle.
Bał się, że Shen Yu to powie.
Ale jednocześnie, gdzieś głęboko, tliła się w nim nadzieja — że Shen Yu może jednak przyzna się do ich przeszłej więzi.
— Może chciał zapytać, dlaczego zgodziłem się wejść do pałacu? Któż to wie — odparł Shen Yu beztrosko.
Shang JunLin spojrzał na niego przenikliwie, lecz po chwili zmienił temat:
— A Król Li? Z jakiego powodu szukał Szlachetnego Monarchę?
— Ten sługa…
— Oczywiście chodzi o pozycję cesarzowej — przerwał mu Shen Yu równocześnie z odpowiedzią Króla Li.
Ich głosy zabrzmiały niemal jednocześnie. A że słowa Shen Yu już padły, Król Li wiedział, że nie ma sensu im zaprzeczać, więc po prostu zamilkł.
— Wasza Cesarska Mość, powinienem wiedzieć, że Król Li rozkazał mi przekonać Waszą Cesarską Mość, by przyjął konkubinę. Aby mnie do tego zmusić, groził, że ujawni, iż jakiś mężczyzna towarzyszył mi podczas wizyty w posiadłości markiza Zhenbei.
— To wszystko wynikło z nieporozumienia — przyznał Król Li z opuszczoną głową. — Ten sługa zawinił wobec Szlachetnego Monarchy i gotów jest ponieść konsekwencje.
Nie miał już innego wyjścia, jak tylko przyznać się do winy. Jego Cesarska Mość sam potwierdził, że to on odwiedził posiadłość markiza Zhenbei. Gdyby Król Li próbował się sprzeciwić, tylko pogorszyłby swoją sytuację.
Bez względu na to, kto naprawdę był z Shen Yu tamtego dnia — skoro to sam cesarz zabrał głos, nikt nie śmiał już tego podważać.
Król Li nie potrafił zrozumieć, co takiego miał w sobie Shen Yu. Dlaczego cesarz darzył go aż tak wielką łaską?
Shang JunLin przez chwilę spoglądał chłodno na obu mężczyzn. W końcu odezwał się spokojnym, ale niepokojąco cichym głosem:
— Straż! Król Li i Król Yue obrazili Szlachetnego Monarchę. Wymierzyć im po sto razów kijem.
— Wasza Cesarska Mość! — Król Li spojrzał z niedowierzaniem. — Chcecie wychłostać własnego wuja przez jakąś przeklętą konkubinę?!
Shang JunLin opuścił wzrok.
— Możesz też wybrać ciemnicę. — Jego ton był powolny, niemal niedbały, lecz każde słowo brzmiało jak wyrok.
— Shen Yu, ty demoniczny uwodzicielu! Wasza Cesarska Mość, błagam! Nie możecie tak postąpić! Przecież jestem waszym stryjem!
Król Li szarpał się rozpaczliwie.
— To przecież rozkaz Jego Cesarskiej Mości. Dlaczego winisz mnie? — Shen Yu, czując na sobie spojrzenie pełne nienawiści, uśmiechnął się lekko. — Skoro Król Li został ukarany, lepiej niech poświęci ten czas na refleksję. Wasza Wysokość, nie udawaj, że nie wiesz, po co tu przyszedłeś. Chciałeś, bym ustąpił miejsca tobie i twojej „zacnej” bratanicy. Niestety, nie sądzę, byście byli tego warci.
Uśmiech Shen Yu był pełen drwiny.
— Ty… Ty… — Król Li aż poczerwieniał z wściekłości, gdy usłyszał tak otwarte ujawnienie jego zamiarów. Zwrócił się w stronę Króla Yue, który milczał jak zaklęty. — Królu Yue, naprawdę nic nie powiesz? Pozwolisz Shen Yu tak się panoszyć?!
— Stryju, to my postąpiliśmy niewłaściwie. Kara nam się należy. — Król Yue spuścił głowę. Nie rozumiał, dlaczego Shen Yu nie ujawnił jeszcze całej prawdy przed Shang JunLinem, ale znał go zbyt dobrze. Shen Yu był nieprzewidywalny — nigdy nie wiadomo, co zrobi w następnej chwili.
Już nie miał żadnego asa w rękawie. Teraz to Shen Yu trzymał wszystkie karty. Nie mógł sobie pozwolić na ryzyko.
Shang JunLin pociągnął Shen Yu za sobą i podszedł do Króla Li. Jego głos był lodowaty:
— Ostrzegałem cię już dawno, byś nie ważył się snuć pewnych planów. Nie sądź, że cesarz będzie cię tolerował przez całe życie.
Król Li od dawna mącił za kulisami, próbując wpływać na cesarza poprzez manipulowanie haremem. Shang JunLin znosił go zbyt długo.
Strażnicy, nie zważając na opór, odciągnęli obu mężczyzn. Skoro sam cesarz wydał rozkaz, egzekucja musiała zostać przeprowadzona — nawet jeśli dotyczyła królów.
Shang JunLin zabrał Shen Yu do cesarskiego gabinetu.
— Czy cię skrzywdzili? — zapytał, zasiadając. Wskazał na służbę, by podano gorącą herbatę, i ponaglił Shen Yu, by się napił.
Shen Yu zamarł. Nie spodziewał się, że to będzie pierwsze pytanie z ust Shang JunLina. Myślał raczej, że cesarz zacznie od wypytywania o Króla Yue.
Uśmiechnął się delikatnie.
— Jego Cesarska Mość przybył w samą porę. Nie zdążyli mnie skrzywdzić.
Jeśli już o krzywdzie mowa, pomyślał Shen Yu, to właśnie Król Li i Król Yue skończyli najgorzej.
— Dlaczego Jego Cesarska Mość pojawił się tak nagle? — zapytał Shen Yu, wiedząc, że w ostatnich dniach cesarz był zajęty sprawami dworu i miał więcej obowiązków niż zwykle.
— Ten cesarz otrzymał raport, że Król Li i Król Yue kręcą się po pałacu. Poszedłem sprawdzić, co knują.
W rzeczywistości był w trakcie rozpatrywania spraw państwowych, kiedy otrzymał meldunek od Straży Ukrytego Smoka. Dowiedział się, że Król Li i Król Yue planują sprawić Shen Yu kłopoty — i natychmiast pospieszył na miejsce.
— Niezależnie od powodu, dla którego Jego Cesarska Mość się zjawił, dziękuję za pomoc — powiedział Shen Yu, wtulając się w miękkie poduszki na szezlongu niczym leniwy kot.
Ten mebel znalazł się w gabinecie cesarskim z rozkazu Shang JunLina. Miał służyć Shen Yu za miejsce odpoczynku podczas wizyt, choć zupełnie nie pasował do surowego, chłodnego wystroju pomieszczenia.
Wcześniej to właśnie na tym szezlongu cesarz zasiadał, gdy Shen Yu czytywał książki. Pewnego dnia Shen Yu rzucił mimochodem: „Jego Cesarska Mość okupuje mój teren, więc powinien się jakoś zrehabilitować.” Następnego dnia w gabinecie pojawił się nowy, miękki szezlong.
Później Shen Yu zauważył, że nie tylko tam — gdziekolwiek się pojawiał, czekało na niego wygodne miejsce do odpoczynku, starannie przygotowane zawczasu.
— Ten cesarz nie pozwoli nikomu dręczyć swojego Szlachetnego Monarchy — rzekł Shang JunLin, wracając do lektury memorandów urzędowych.
Gdy Shen Yu usłyszał te słowa, coś poruszyło się w jego sercu. Przez całe dwa życia, które przeżył, tylko Shang JunLin zawsze stawał przed nim, bezwarunkowo chroniąc go przed wichrami losu.
— Jego Cesarska Mość jest dla mnie taki dobry… — powiedział cicho. Nie pierwszy raz wypowiadał te słowa, lecz za każdym razem czuł je głębiej niż poprzednio.
Może na początku mówił to częściowo po to, by przypodobać się najpotężniejszemu człowiekowi w imperium, ale z czasem pozostały tylko czyste uczucia.
Meng Gonggong, zgodnie z wcześniejszym poleceniem, kazał kuchni cesarskiej przygotować gorący posiłek. Wkrótce do gabinetu wszedł służący z parującym jedzeniem.
— Akurat pora na obiad. Szlachetny Monarcha powinien zostać i zjeść z cesarzem.
Zgodnie z rozkazem Jego Cesarskiej Mości, kuchnia przygotowała ulubione potrawy Shen Yu. Wśród nich znalazły się również smakołyki, których Shen Yu wcześniej nie widział w Pałacu Yuzhang, a które idealnie trafiały w jego gust.
— Czy w kuchni cesarskiej pojawił się nowy kucharz? — zapytał Shen Yu, wkładając do ust biały, słodki przysmak. Przymknął oczy z zadowoleniem, rozkoszując się jego smakiem.
— To nowy styl, nad którym ostatnio pracują. Jeśli ci smakuje, nakażę, by podawano to również w Pałacu Yuzhang — odpowiedział Shang JunLin, jedząc z typową dla siebie prostotą.
Po tylu wspólnych posiłkach Shen Yu wiedział, że cesarz nie przywiązuje większej wagi do jedzenia — jadł, co mu podano. Shen Yu do dziś pamiętał, jak raz, podczas wspólnej kolacji, jedno z dań okazało się wręcz niesmaczne. On sam nie był w stanie przełknąć więcej niż kęs, ale Shang JunLin zjadł niemal wszystko bez mrugnięcia okiem.
Od tamtej pory Shen Yu przez długi czas krytykował gust kulinarny cesarza. Teraz, gdy jedli razem, wszystkie dania były dobierane według jego upodobań.
— Jego Cesarska Mość rozkazał przesłać do Pałacu Yuzhang tyle pięknych rzeczy… — Shen Yu przygryzł pałeczki. — Jeśli to tak dalej pójdzie, Pałac Yuzhang stanie się najbogatszym miejscem w całym kompleksie.
Shang JunLin:
— Pałac cesarski należy do mnie. Ty również należysz do mnie. Jeśli umieszczenie tych rzeczy gdzie indziej może cię uszczęśliwić, to znaczy, że spełniły swoją rolę.
Shen Yu:
— Jego Cesarska Mość robi się coraz lepszy w wypowiadaniu słodkich słówek.
Shang JunLin zmarszczył brwi.
— Ten cesarz mówi tylko prawdę.
Shen Yu uśmiechnął się, nie dodając już nic. Czasem to właśnie te najbardziej niezamierzone słowa były najbardziej poruszające.
Po posiłku Shen Yu i Shang JunLin odpoczywali razem na miękkim szezlongu. Cesarz siedział wyprostowany, z powagą zatwierdzając memoriały, podczas gdy Shen Yu opierał się o jego ramię i czytał książkę.
Pochodziła z biblioteki pałacowej, ale nie sposób było nazwać jej zwykłą beletrystyką. W istocie przedstawiała romantyczne perypetie cesarzy poprzednich pokoleń dynastii Shang. Shen Yu czytał ją z niemałym zainteresowaniem.
Poprzedni władcy mieli za sobą barwne i burzliwe życie uczuciowe, pełne intryg i dramatów: sobowtóry i zamiany, wymuszona miłość, rywale zakochujący się w sobie… Wszystko, co tylko można było sobie wyobrazić, znajdowało tam swoje odbicie.
W kontraście do tego, przeszłość uczuciowa Shang JunLina była czysta jak kartka pergaminu. W porównaniu z poprzednimi władcami dynastii wyróżniał się niezwykłą powściągliwością.
Jeśli Shen Yu dobrze pamiętał, w poprzednim życiu w haremie cesarza nie było nikogo poza Shen QingRanem — i to tylko dlatego, że został zmuszony do wstąpienia do pałacu.
W tamtym życiu Shen QingRan widział się z cesarzem zaledwie kilka razy i nigdy nie doszło między nimi do żadnego fizycznego kontaktu.
Ludzie mówili, że tyran nie znosił, gdy ktokolwiek go dotykał. Po ucieczce z pałacu Shen QingRan opowiadał wszem i wobec, jak cesarz nie znosił nawet najdrobniejszego dotyku — raz przez przypadek musnął jego ramię i za karę został zesłany na kilka dni w odosobnienie…
— O czym myśli mój Szlachetny Monarcha? — zapytał Shang JunLin, podnosząc wzrok znad złożonego memoriału i spoglądając na Shen Yu, który pogrążył się w zadumie.
— Myślałem o Jego Cesarskiej Mości… — Shen Yu zawahał się na chwilę. Zerknął na dokument w dłoni cesarza. — Czy Jego Cesarska Mość martwi się sprawą kontroli powodzi?
— Tak — przyznał bez wahania Shang JunLin. Podał Shen Yu dokument, by ten mógł lepiej się mu przyjrzeć. — Szlachetny Monarcha jest tym zainteresowany?
Memoriał pochodził z hrabstwa Lin, położonego na południu Da Huan. Z powodu ukształtowania terenu miejsce to cierpiało z powodu corocznych powodzi od samego początku istnienia państwa.
Na przestrzeni lat Da Huan inwestowało w Lin niezliczone zasoby ludzkie i materialne, lecz bez widocznych rezultatów. Kolejne pokolenia władców nieustannie martwiły się tym problemem.
W poprzednim życiu Shen Yu był świadkiem klęsk żywiołowych, które dotknęły to hrabstwo. Pamiętał tragedie, które miały miejsce. Z czasem, z pomocą Shen QingRana, Król Yue odniósł wielkie sukcesy w dziedzinie melioracji, co stało się początkiem jego politycznej kariery i marszu ku szczytom władzy.
Shen Yu uważnie przeanalizował projekt regulacji rzek i kanałów autorstwa Shen QingRana, zapamiętany z poprzedniego życia — był znacznie lepszy od wszystkiego, czym dotąd dysponowało Da Huan. Jakiś czas temu, zastanawiając się, co podarować cesarzowi z okazji urodzin, Shen Yu przypomniał sobie właśnie o tym projekcie.
Celowo wybrał dzień, w którym Shang JunLin nie był obecny w Pałacu Yuzhang, i po cichu spisał z pamięci wszystkie najważniejsze punkty planu. Chciał przekazać je cesarzowi. Jeśli udałoby się wdrożyć przygotowania z wyprzedzeniem, być może tragedie z jego poprzedniego życia dałoby się choć w części zażegnać.
Dziś opuścił pałac pod wpływem impulsu, ale również z zamiarem przekazania rękopisu cesarzowi.
— Jego Cesarska Mość wie, że od dziecka jestem chorowity i lubię czytać rozmaite książki. Kilka dni temu zebrałem nieco przydatnych informacji i pomyślałem, że Jego Cesarska Mość mógłby je wykorzystać.
Shen Yu wyjął z rękawa cienką książeczkę. Okładka była czysta, bez tytułu. Podał ją cesarzowi.
— Czy Jego Cesarska Mość raczy rzucić okiem?
Shang JunLin wziął książeczkę, otworzył ją, przekartkował pobieżnie i zamarł.
Przesunął wzrokiem po treści bez zmiany wyrazu twarzy. Tekst nie był długi, więc nie zajęło mu wiele czasu, by go przeczytać. Gdy skończył, zamknął książkę i nieco ciężkim ruchem pochwycił Shen Yu za ramię.
— Skąd szlachetny konkubent dowiedział się o tych rzeczach?
Trzeba było przyznać, że zawartość książki mogła mieć ogromne znaczenie. Wspominając Shen Yu o hrabstwie Lin, cesarz nie spodziewał się żadnych sugestii. Tymczasem ten podarował mu coś, co można było nazwać prawdziwym skarbem.
— Czy to pomoże Jego Cesarskiej Mości? — Shen Yu nie odpowiedział na pytanie wprost. Nie mógł przecież wyznać, że uzyskał te informacje od Shen QingRana w poprzednim życiu — przynajmniej jeszcze nie teraz.
Widząc wyraz jego twarzy, Shang JunLin zrozumiał, że nawet jeśli zapyta ponownie, nie uzyska odpowiedzi. Shen Yu miał więcej niż jeden sekret. Jeden dodatkowy nie robił różnicy.
Cesarz nie nalegał. Stłumił rzadką u siebie utratę panowania i puścił ramię Shen Yu.
— Szlachetny Monarcha rzeczywiście jest dla tego cesarza ogromnym wsparciem.
— To prezent dla Jego Cesarskiej Mości. Czy przypadł Ci do gustu? — Shen Yu odetchnął z ulgą, że cesarz nie dociekał źródła informacji. Nawet jeśli miał tysiąc sposobów, by ukryć przeszłość, nie chciał oszukiwać Shang JunLina — nie w tej sprawie.
— Ten cesarz jest zachwycony — odparł Shang JunLin, zaciskając palce na książeczce. Czerń jego źrenic wezbrała mrokiem, który jednak szybko ucichł i znów spowiła go cisza.
Shen Yu zastanowił się przez chwilę i wyraził prośbę:
— Jego Cesarska Mość, mam jeszcze jedną osobistą prośbę. Gdy będziecie rozmawiać o tym z ministrami, proszę nie wspominać o mnie.
— Za tak użyteczny wkład należy ci się nagroda. Naprawdę nie chcesz by przypisano ci tą zasługę? — uniósł brwi cesarz. Czyżby to był ten sam szlachetny konkubent Shen, który domagał się nagrody tylko dlatego, że jego służąca się przestraszyła?
— Przecież powiedziałem, że to prezent urodzinowy dla Jego Cesarskiej Mości. Jakże mógłbym jeszcze domagać się nagrody? — uśmiechnął się Shen Yu. Poza tym, zawartość tej książki nie pochodziła od niego. Nie miał zamiaru przypisywać sobie zasług innych.
W książce, którą przeczytał po śmierci, wspomniano, że wiele z pomysłów, które Shen QingRan przypisywał sobie, pochodziło z wiedzy przyszłych pokoleń. Być może Shen QingRan nie miał oporów, by przypisywać sobie cudze wynalazki, ale Shen Yu nigdy by się do tego nie zniżył.
— Skoro tak, w dniu twoich urodzin ten cesarz ofiaruje ci wystawną nagrodę.
Tego dnia Shang JunLin pracował w gabinecie aż do późnej nocy. Gdy wrócił do Pałacu Yuzhang, Shen Yu już spał. Cesarz zdjął wierzchnią szatę i położył się obok. Wkrótce Shen Yu, wyczuwając znajome ciepło, przytulił się do niego. Shang JunLin objął mężczyznę i powoli zamknął oczy.
Tymczasem Król Li i Król Yue, obolali i pokryci ranami, opuścili pałac cesarski. Wiadomość o tym wydarzeniu szybko rozniosła się po wyższych kręgach stolicy. W końcu chodziło o sam rdzeń władzy — w sprawę byli zamieszani dwaj książęta cesarskiej krwi. Urzędnicy dworscy zaczęli po cichu spekulować, co takiego mogło się wydarzyć…
Nie trzeba było długo zgadywać. Już następnego dnia pałac cesarski ogłosił edykt: z powodu konfrontacji z cesarzem i Szlachetnym Monarchą, Król Li oraz Król Yue zostali skazani na areszt domowy celem „głębokiego zastanowienia się nad własnymi błędami”.
Wieść ta rozeszła się błyskawicznie, wywołując konsternację i szmery rozmów.
— Król Li okazał brak szacunku Jego Cesarskiej Mości oraz Szlachetnemu Monarsze podczas bankietu dworskiego. Już wtedy podejrzewałem, że nie skończy się to dobrze. Cesarz nie zareagował od razu, więc pomyślałem, że to z uwagi na pozycję Króla Li… Ale nie spodziewałem się takiego rozwoju wydarzeń…
— Król Li mnie nie dziwi, ale Król Yue? Przecież zawsze był taki powściągliwy i uczciwy. Dlaczego miałby wchodzić w konflikt ze Szlachetnym Monarchą, który cieszy się tak wielką łaską?
— Otrzymał chłostę i został zamknięty w rezydencji pod pretekstem przemyśleń. Utracił zarówno twarz, jak i reputację. Jego Cesarska Mość naprawdę nie okazał mu ani krzty litości.
— Jeśli mam być szczery, Król Li sam się o to prosił. Od lat obnosił się z koneksjami rodzinnymi, jakby mógł dowolnie sterować cesarzem. To, co zrobił cesarz, miało na celu przywrócenie mu właściwego miejsca.
— Ale ukaranie Króla Yue to zupełnie co innego… To naprawdę budzi wątpliwości.
— A cóż w tym trudnego do pojęcia? Słyszałem, że Król Li i Król Yue spotykali się potajemnie już kilkukrotnie. Może coś razem knuli, a Jego Cesarska Mość to odkrył?
W stolicy nie brakowało plotek, a ciekawscy ludzie szybko przynieśli te wieści do uszu samych zainteresowanych.
Król Li i Król Yue byli wściekli — niebezpiecznie wściekli. Ich służba przez wiele dni chodziła na palcach, drżąc na myśl o najmniejszym błędzie.
Cały incydent z udziałem Króla Li i Króla Yue był jak sygnał ostrzegawczy dla innych członków rodziny cesarskiej. Książęta lenni, którzy zjechali do stolicy, nagle przestali pojawiać się na przyjęciach, nie wychodzili z pałaców i gorliwie modlili się, by rychło mogli wrócić do swoich ziem.
W wyniku tego incydentu nawet ostatni dworzanie, którzy mieli odwagę namawiać cesarza do przyjęcia kolejnych konkubin, zrezygnowali z planów. Każdy wiedział, że konflikt między Królem Li a Szlachetnym Monarchą miał związek z próbą wprowadzenia do haremu siostrzenicy Króla Li.
To, co działo się poza murami pałacu, w końcu przedostało się również do jego wnętrza. Po wysłuchaniu raportu Mu Xi na temat sytuacji w mieście, Shen Yu odwrócił wzrok z obojętnym wyrazem twarzy.
Podał słudze stojącemu za nim świeżo zerwane kwiaty z ogrodu.
— Co słychać w rezydencji?
— Wszystko przebiega jak zwykle — odpowiedziała cicho Mu Xi. Zbliżyła się o krok i dodała szeptem: — Panie, służba z rezydencji prosiła, by przekazać ci wiadomość. Ta karmazynowa bawełna, o którą pytałeś… zakwitła.
— Doprawdy? — Shen Yu uśmiechnął się lekko. — Powiedz im, że znajdę czas, by ją zobaczyć.
Karmazynowa bawełna, o której wspomniano, dotyczyła rozkazów, jakie Shen Yu wydał jeszcze przed wstąpieniem do pałacu. Jeśli kwiaty rzeczywiście zakwitły, oznaczało to, że polecenia zostały wykonane.
Jeśli miałby wskazać jakąkolwiek wadę życia w pałacu, to właśnie ta była największa — utrudniony kontakt ze światem zewnętrznym. Jego wpływy jeszcze nie zdążyły się rozwinąć, a brak możliwości osobistego nadzoru sprawiał wiele komplikacji.
Wyglądało na to, że musi znaleźć sposób, by opuścić pałac — choćby na krótko — albo… zabrać cesarza w podróż do swojej posiadłości.
— Szlachetny Monarcho! Niedobrze! — Wybiegła z oddali spanikowana pałacowa służka. — Konkubina Yu próbowała popełnić samobójstwo! Upiera się, że musi cię zobaczyć!
— Nikt jej nie powstrzymał? — zmarszczył brwi Shen Yu. Odkąd sprowadził byłe konkubiny cesarskie z powrotem do Pałacu Yuzhang, nie zawracał sobie nimi głowy. Nie wolno im było opuszczać komnat ani kontaktować się z osobami z zewnątrz, lecz poza tym żyły jak wcześniej. Skąd więc nagłe zamieszanie?
— Ta służka próbowała, ale nie dała rady! — powiedziała z przejęciem dziewczyna.
— Wiesz, co się właściwie stało?
— Ta służka niczego nie podejrzewała. Jak co dzień zaniosła posiłki konkubinom i… zastała Konkubinę Yu, jak zwisała z belki, powieszona na jedwabiu… — mówiła, prowadząc Shen Yu ku miejscu zdarzenia.
Zanim dotarli, już z oddali dobiegał zgiełk. Shen Yu przyspieszył kroku, marszcząc brwi na widok chaosu panującego w niewielkim dziedzińcu.
— Dość! Szlachetny Monarcha przybył! — rozległ się donośny głos młodego eunucha idącego za Shen Yu. — Co tu się wyprawia? Skąd taki harmider?!
— Konkubino Yu, czy nie mówiłaś, że chcesz zobaczyć Szlachetnego Monarchę? Proszę, oto on — odezwała się służka, która wcześniej pobiegła po Shen Yu.
— Szlachetny Monarcho! Ta konkubina wie, że zgrzeszyła! Jest gotowa wyznać wszystko! Błagam, okaż łaskę! — Concubina Yu odtrąciła służące, które próbowały ją powstrzymać, podbiegła do Shen Yu i padła na kolana.
— Och? — uniósł lekko brew Shen Yu, nie podnosząc głosu. — Czyżby za tą próbą uwiedzenia Jego Cesarskiej Mości kryło się coś więcej?
— Szlachetny Monarcho, proszę, zrozum. Ta konkubina została do tego zmuszona! — zanosząc się płaczem, konkubina uderzyła czołem o posadzkę kilka razy. — Wyjawię wszystko! Błagam jedynie o życie!
Oczy Shen Yu zwęziły się niebezpiecznie.
— Mu Xi, usuń z dziedzińca wszystkich niepowołanych i poślij po Jego Cesarską Mość. I pamiętaj — ani słowa nikomu.
— Służka usłyszała i wykona — skinęła głową Mu Xi.
W mgnieniu oka dziedziniec opustoszał. Gdy Shen Yu sprowadził dawne konkubiny do pałacu, celowo rozlokował je w różnych częściach Pałacu Yuzhang, by uniemożliwić im wzajemny kontakt. Teraz ta decyzja okazała się wyjątkowo trafna — znacznie ułatwiała kontrolowanie sytuacji.
— Wejdź i mów — rzucił Shen Yu, wchodząc do pałacowej komnaty i zajmując miejsce na głównym siedzisku. Kilku pałacowych służących stanęło po bokach, a Mu Xi zasiadła po jego prawej stronie.
— Mówiłaś, że chcesz, abym ocalił ci życie. Co się stało? — zapytał spokojnie.
Twarz Konkubiny Yu przybrała wyraz czystej paniki. Rozglądała się nerwowo, po czym szepnęła:
— Szlachetny Monarcho, ktoś chce mnie zabić.
— Zabić cię? — Mu Xi zmarszczyła brwi. — Pałac Yuzhang jest ściśle strzeżony. Tu jesteś znacznie bezpieczniejsza niż tam, gdzie mieszkałaś wcześniej. Dlaczego ktoś miałby chcieć twojej śmierci?
— Ta konkubina nie śmiałaby kłamać — odparła z trwogą kobieta. — Kilkakrotnie obudziłam się w środku nocy i czułam, że ktoś stoi przy łóżku… trzymał coś w ręce i patrzył na mnie zimno. — Przełknęła nerwowo ślinę. — Ta konkubina była przerażona. Nie odważyłam się spojrzeć mu w twarz.
— Skoro nie spojrzałaś, to skąd pewność, że chciał cię zabić?
— Bo… bo pewnego razu dostrzegłam błysk noża w jego dłoni — odparła drżącym głosem. Strach niemal uniemożliwiał jej mówienie. Zanim trafiła do pałacu, była zwykłą dziewczyną, co najwyżej nieco sprytniejszą od innych. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z przemocą. Sama nie była już nawet pewna, czy mężczyzna rzeczywiście tam był, ale następnego dnia podniosła larum.
Nie wiedziała, dlaczego wciąż jeszcze żyje, skoro zamachowiec miał szansę ją zabić. Ale była przekonana, że to tylko kwestia czasu. Kiedy zgodziła się wziąć udział w spisku, wiedziała, że jeśli zawiedzie lub zostanie zdemaskowana przez cesarza, jej koniec będzie tragiczny.
Nie zdążyła jednak wykonać żadnego kroku. Nim cokolwiek się wydarzyło, została zamknięta w Pałacu Yuzhang przez Shen Yu. Bez jakiegoś nieprzewidzianego wypadku nie miała najmniejszych szans, by wykonać zadanie. Wszystko wskazywało na to, że ktoś chce pozbyć się jej wcześniej — by tajemnica nigdy nie wyszła na jaw.
— Szlachetny Monarcho, ta konkubina naprawdę nie kłamie!
— Wiem — odparł spokojnie Shen Yu.
Już wtedy, gdy zdecydował się sprowadzić konkubiny do Pałacu Yuzhang, rozważał ewentualność, że osoby stojące za spiskiem mogą próbować uciszyć kobiety, zanim prawda wyjdzie na jaw. Dlatego cesarz wydał ukrytym strażnikom rozkaz, by stale obserwowali teren pałacu i wszystkich jego mieszkańców. Gdyby ktokolwiek próbował czegoś podejrzanego, natychmiast zostałby wykryty.
Zamachowiec jeszcze nie zabił konkubiny Yu — zapewne obawiał się demaskacji. A może…
Skoro nikt go nie zauważył, zapewne był jednym ze służących, pracujących w pałacowym dziedzińcu.
Shen Yu przypomniał sobie o Ukrytych Strażnikach Smoka, których cesarz wyznaczył do ochrony. Nie był jednak pewien, czy usłuchają jego rozkazu.
Postanowił spróbować — zawołał ich w taki sposób, w jaki zwykł to robić sam cesarz.
Ciszę w komnacie przerwał nagły szelest. Z cienia wynurzył się mężczyzna w czerni i skłonił się nisko:
— Jakie są rozkazy Szlachetnego Monarchy?
A więc jednak — mogę ich wezwać.
— Przekaż strażnikom, by nie wypuszczali nikogo z dziedzińca. Jeśli ktoś zachowa się w sposób podejrzany — mają go natychmiast aresztować — rozkazał Shen Yu.
— Tak jest. — Mężczyzna w czerni skinął głową i w jednej chwili rozpłynął się w cieniu.
Shen Yu ufał w umiejętności Ukrytych Strażników Smoka, co pozwoliło mu odetchnąć z lekką ulgą. Gdyby sprawa nie została należycie poprowadzona, mogli przypadkiem spłoszyć przeciwnika i utracić przewagę.
Opierając dłoń o poręcz fotela, Shen Yu spojrzał z góry na klęczącą kobietę z całkowitym spokojem.
— Opowiedz wszystko, co wiesz.
— To zaczęło się dziesięć lat temu…
Dziesięć lat wcześniej doszło do zmiany na tronie — nowy cesarz objął władzę, kończąc erę poprzedniego władcy. Wkrótce po objęciu tronu wybuchł kryzys na granicy. Nowy cesarz osobiście poprowadził swoją żelazną kawalerię, by zmiażdżyć najeźdźców i odzyskać utracone ziemie.
Przez długi czas cesarski pałac pozostał bez swojego pana.
Zmiana nastąpiła zbyt gwałtownie — przekazanie władzy nie zostało zakończone, a dawne siły starły się z nowymi. Pałac, będący największym placem gry o wpływy, jako pierwszy ucierpiał wskutek tego chaosu.
Poprzedni cesarz zmarł nagle, pozostawiając po sobie rzeszę konkubin i niedorosłych książąt. Wśród nich znalazło się wiele niedoświadczonych dziewcząt, takich jak konkubina Yu, które dopiero co przekroczyły bramy pałacu i nie miały ani pozycji, ani protektorów.
Właśnie wtedy zbliżył się do nich pewien człowiek — skrycie, w cieniu. Nakazał im znaleźć sposób, by pozostać w pałacu.
— Najpierw obsypywał nas złotem, srebrem, biżuterią. Mówił, że nie może znieść widoku, jak marnie żyjemy za pałacowymi murami. Z czasem zaczął prosić o drobne przysługi — wysłać wieści poza mury, wykonać niewielkie zadania. To były błahe rzeczy, nawet jeśli ktoś by się o nich dowiedział, nie groziła nam kara śmierci.
— Z biegiem lat Jego Cesarska Mość powrócił na dwór i zaczął spędzać coraz więcej czasu w pałacu. Wtedy tamten mężczyzna nakazał nam znaleźć sposób, by zbliżyć się do Jego Cesarskiej Mości. Powiedział, że najlepiej by było, gdyby któraś z nas została kobietą cesarza…
— Miał nie lada tupet. Skąd ta pewność, że Jego Cesarska Mość was przyjmie? — Shen Yu nie krył zdziwienia. Bez względu na urodę czy młody wiek tych kobiet, nie dało się ukryć faktu, że były konkubinami poprzedniego władcy.
— Może… może sądzili, że Jego Cesarska Mość będzie taki sam jak poprzedni władca — ktoś, kto chwyta wszystko, co tylko zobaczy — odpowiedziała konkubina Yu z bijącym w gardle sercem.
Nagle w ciszy rozległ się znajomy, chłodny głos:
— Może myśleli, że ten cesarz będzie taki jak poprzednik. Ktoś, kto zje wszystko, co podsunie mu się pod nos.
Shen Yu podniósł głowę.
W progu pojawił się wysoki mężczyzna w czarnej szacie z wyhaftowanym złotym smokiem. Wyszedł z cienia i powoli wszedł w krąg światła. Na jego twarzy nie było żadnego wyrazu — tylko spokój, który zdawał się przytłaczać ciężarem.
Cesarz Shang JunLin pojawił się osobiście.
Słowo od tłumacza:
Ufff, wyjątkowo długi rozdział 😀

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!
Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!