wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 28

Shen Yu pozwolił, by Shang JunLin trzymał go w ramionach, nie wypowiadając ani słowa. W ścisłym sensie — to był pierwszy raz, kiedy znaleźli się tak blisko siebie.

Uścisk cesarza był tak silny, że Shen Yu aż poczuł ból w talii. A jednak wyjątkowo jasno zdawał sobie sprawę, że właśnie w tym momencie był potrzebny.

Nie potrafił określić, co właściwie czuł, ani jakie myśli kłębiły mu się w głowie. Zapach mężczyzny otulał go z każdej strony, wypełniając wszystkie przestrzenie między jego ciałem a światem zewnętrznym. Ta chwila wydawała się trwać w nieskończoność — a jednocześnie była boleśnie krótka.

Nie wiedział, ile czasu minęło, zanim Shang JunLin powoli poluzował objęcia.
— Ten cesarz się zapomniał — mruknął cicho.

Shen Yu nie wrócił do wcześniejszego tematu. Wiedział, że są sprawy, które człowiek musi przetrawić sam. Jeśli ktoś z zewnątrz spróbowałby wtrącić się zbyt mocno, tylko spotęguje ból.

— Wasza Cesarska Mość… zgniótł mnie przed chwilą — powiedział spokojnie, opierając się o Shang JunLina i oddychając powoli, by rozluźnić obolałe plecy.

— …Ten cesarz poda ci lekarstwo.

Shang JunLin wykonywał te czynności z wprawą. W niewielkiej szafce przy łożu trzymał maści poprawiające krążenie, środki na siniaki oraz kilka podejrzanych specyfików przysłanych z cesarskiego szpitala.

— To nic poważnego. — Shen Yu przytrzymał jego dłoń, zatrzymując ją wraz z fiolką. — Wasza Cesarska Mość, czy sprawa Króla Huaiyu została już rozstrzygnięta?

Shang JunLin odparł:
— Błyskawicznie przyznał się do winy, ale ten cesarz wciąż czuje, że coś tu nie gra.

Shen Yu skinął głową.
— Wasza Cesarska Mość czuje dokładnie to samo, co ja.

Shang JunLin:
— Och? A co myśli Szlachetny Monarcha?

— Czy Waszej Cesarskiej Mości nie wydaje się to zbyt proste? — Shen Yu pociągnął go w stronę miękkiego szezlonga i posadził obok siebie. — Z tego, co mówił wcześniej Wasza Cesarska Mość, Król Huaiyu od lat rozstawiał w pałacu swoje pionki i nikt go nie zdemaskował. A teraz nagle wychodzi to na jaw ot tak. To co najmniej dziwne.

Shang JunLin skinął głową.
— W sprawie Króla Huaiyu jest wiele niewiadomych, a jego działania trwały przez wiele lat. Ten cesarz jeszcze z nim nie skończył.

Król Huaiyu trafił do mrocznego lochu, gdzie dzień w dzień przesłuchiwali go specjalnie przeszkoleni ludzie. Niestety, bez względu na zastosowane metody, rezultat zawsze był podobny.

Albo natychmiast się przyznawał, albo zaciskał usta i milczał. Im dłużej trwały przesłuchania, tym więcej rodziły podejrzeń i nieścisłości.

— A te kobiety? Mówiły coś? — zapytał Shen Yu.

Odkąd w pałacu odkryto obecność „Fei Meng”, byłe konkubiny, które wcześniej mieszkały w odosobnionym dziedzińcu Yuzhang, zostały na rozkaz cesarza przeniesione w inne miejsce. Po części po to, by uciąć wszelkie przecieki, a po części, by uniemożliwić kolejne ataki.

— Ich zeznania były niemal identyczne.
Choć pozornie wyglądało to na rozwiązanie sprawy, tak naprawdę żadnego zakończenia nie było.

— Na podstawie informacji, które pozyskał ten cesarz, Król Huaiyu faktycznie jest jednym z ludzi stojących za spiskiem. Byłe konkubiny i część pałacowych służących służyły mu za oczy. Z jednym wyjątkiem — powiedział Shang JunLin, trzymając w dłoni czarkę herbaty.

— Ten młody eunuch, który groził Konkubinie Yu? — odgadł Shen Yu.

Gdyby nie to, że eunuch się poruszył i przestraszył Konkubinę Yu, ta nie wołałaby o pomoc, a bez jej zeznań nie odkryliby tak szybko tropu prowadzącego do Króla Huaiyu.

Shang JunLin skinął głową.
— Tak, ale to jedyny przełom na tę chwilę. Ów eunuch udawał, że pracuje dla Króla Huaiyu, lecz później odkryto, że nigdy nie wykonał dla niego żadnego rozkazu. Pozostaje tylko jedna możliwość — powiedział to, aby nas wprowadzić w błąd.

— Celowo zrzucając całą winę na Króla Huaiyu, by prawdziwy zleceniodawca mógł umknąć — podsumował Shen Yu.

— Szkoda tylko, że młody eunuch zdążył umrzeć, zanim zdradził więcej. Trop się urwał — powiedział Shang JunLin.

Gdy ludzie Shang JunLina zauważyli nieścisłość i spróbowali przesłuchać eunucha ponownie, odkryli, że ten odebrał sobie życie. To jeszcze bardziej potwierdziło podejrzenia cesarza.

Aresztowanie Króla Huaiyu wywołało ogromne poruszenie. Wieść obiegła dwór i całą rodzinę cesarską. Na porannym posiedzeniu część ministrów zapytała o sprawę wprost, a Shang JunLin nie zamierzał niczego ukrywać — opowiedział przebieg wydarzeń i wyznaczył konkretnego urzędnika do prowadzenia śledztwa.

Śledztwo, które wydawało się bliskie rozwiązania, uderzyło w ścianę. Nadzorujący je urzędnik chodził tak zmartwiony, że aż pękały mu usta od zagryzania.

Zbliżał się Nowy Rok — czas, gdy wszyscy powinni wracać do domów na święta. Teraz jednak o odpoczynku nikt nie śmiał marzyć; każdy obawiał się, że zostanie wciągnięty w cesarskie dochodzenie.

W końcu, czyż nie widzieli, jak kolejni urzędnicy tracili swoje czarne czapki?

Tymczasem Markiz Zhenbei już od dawna pragnął zobaczyć się z Shen Yu, ale koniecznie na osobności — bez obecności Shang JunLina.

I wreszcie nadarzyła się okazja.

Stało się to podczas cesarskiej uczty w noc sylwestrową.

Po poprzednich incydentach nikt nie odważył się zaczepić Shen Yu, lecz sama uczta dłużyła się i była okrutnie nudna. Gdy dopełniono niezbędnych ceremonii, Shen Yu powiedział Shang JunLinowi kilka słów, po czym cicho wymknął się z sali.

Shen Yu spacerował niespiesznie wraz z Mu Xi. Po chwili dostrzegł przed sobą sylwetkę i zatrzymał się.

Przybyły złożył mu ukłon.
— Szlachetny Monarcho.

— Wasza Wysokość, Król An — Shen Yu nie krył zaskoczenia. — Co sprowadza Waszą Wysokość w to miejsce?

Shen Yu umyślnie oddalił się nieco od sali, w której odbywała się uczta. Teraz byli już blisko części haremowej. Gdyby Król An wyszedł tylko zaczerpnąć świeżego powietrza, nie zapuściłby się tak daleko.

— Sługa ten dawno nie był w pałacu. Chciałem zajrzeć w miejsca, gdzie bawiłem się jako dziecko — odparł spokojnie Król An.

— Wygląda na to, że ktoś szuka Szlachetnego Monarchy. Nie będę przeszkadzał — powiedział, skinąwszy głową na pożegnanie.

Shen Yu odwrócił się i zobaczył chłopca ubranego jak służący, zmierzającego prosto ku niemu.

— Szlachetny Monarcho, markiz pyta, czy zechce pan go na chwilę przyjąć — chłopiec, który służył Markizowi Zhenbei od lat, przemawiał z szacunkiem.

— Ojciec chce mnie widzieć? — Shen Yu był znudzony i nie zamierzał tak szybko wracać do sali. — Gdzie jest?

— Szlachetny Monarcha niech podąży za tym sługą.

Shen Yu przeszedł z chłopcem kilka kroków i ujrzał stojącego przy ścieżce Markiza Zhenbei.

Nie zamierzał — jeszcze — całkowicie zrywać relacji z Markizem.
— Ojcze, chciałeś mnie widzieć?

Markiz Zhenbei przesłał do pałacu już kilka wiadomości, na które wciąż nie otrzymał odpowiedzi. Był więc nieco wzburzony.
— Ten markiz nie przypuszczał, że tak trudno będzie zobaczyć własnego syna.

Shen Yu udawał zdumienie.
— Cóż ojciec ma na myśli? Czyż nie odwiedziłem ostatnio rezydencji markiza?

— Ten markiz chciał widzieć cię sam na sam, a nie w towarzystwie Jego Cesarskiej Mości — twarz Markiza wyraźnie pociemniała. Wciąż niektórzy byli przekonani, że pomógł ukrywać rzekome spotkanie swojego syna z kochankiem spoza pałacu.

Nie mógł nikomu powiedzieć, że tamtego dnia to sam Cesarz udał się z Shen Yu do jego rezydencji. Żadnego tajemnego kochanka nie było. Pozostało mu jedynie zaciskać zęby i znosić oskarżenia w milczeniu.

— Czy Jego Cesarska Mość nie ma nic do powiedzenia na ten temat? — burknął Markiz Zhenbei. — Ludzie mówią, że masz kochanka, że zdradzasz Jego Cesarską Mość. Naprawdę nie chcesz tego wyjaśnić?

— Hmm? Naprawdę ludzie tak mówią? — Shen Yu faktycznie nic o tym nie wiedział. Myślał, że to tylko Król Li użył tej historii, by go zaszantażować. Czyżby ktoś jeszcze ją rozpowiadał?

— Plotka potrafi stopić nawet metal — Markiz Zhenbei skrzywił się gorzko. — Słowa, choćby fałszywe, mogą zniszczyć człowieka. Nie możesz tego lekceważyć.

— Rozumiem. Zajmę się tym. Czy to jedyny powód, dla którego ojciec chciał mnie zobaczyć?

W jego tonie pobrzmiewała niemal niezamaskowana sugestia: jeśli to wszystko, nie zamierza tracić czasu.

Markiz Zhenbei aż zachwiał się z oburzenia, słysząc tę nonszalancję.
— Czy ty w ogóle słuchasz własnego ojca?! Myślisz, że możesz tak lekko podchodzić do wszystkiego, bo Jego Cesarska Mość ci sprzyja. Gdy tylko pojawi się przy nim ktoś nowy…

— To nie wchodzi w grę — Shen Yu spojrzał na niego chłodnym wzrokiem. — Zamiast tak bardzo martwić się o mnie, markiz powinien zatroszczyć się o własne podwórko. Ciotka Ru robi ostatnio całkiem sporo małych ruchów.

— Ty… — Markiz aż poczerwieniał. — Dobrze, nie będę już o tym mówił. Przyszedłem spytać o plany Jego Cesarskiej Mości względem Króla Huaiyu.

Według wszelkiej logiki Król Huaiyu powinien już dawno zostać stracony — najlepiej jeszcze przed Nowym Rokiem — ale Shang JunLin stwierdził, że nie chce splamić tego czasu krwią, więc sprawa przeciągała się aż dotąd.

Dowody były przytłaczające. Dlaczego więc cesarz nie wydał jeszcze wyroku? Czy rzeczywiście nie chciał nieszczęścia na Nowy Rok, czy może istniał jakiś inny powód? Nikt nie potrafił odgadnąć.

— Czy markiz naprawdę uważa, że taki ktoś jak ja zna powody decyzji Jego Cesarskiej Mości? — Shen Yu spojrzał mu w oczy z powagą. — Ponieważ jesteś moim ojcem, dam ci radę. Jeśli ktoś cię namówił, byś zadał to pytanie, lepiej odsuń się od tej osoby. Jeśli pytasz z własnej inicjatywy… mogę tylko ostrzec, że jeśli nie masz z tą sprawą nic wspólnego, nie mieszaj się w nią. A to czy zamierzasz posłuchać, ojcze, to już wyłącznie twoja sprawa.

Markiz Zhenbei zamarł. Faktycznie, to ktoś inny podsunął mu pomysł, by wypytać Shen Yu. Lecz po tych słowach nie mógł nie pomyśleć: czy tamten człowiek chciał go w coś wplątać?

W obecnej sytuacji jeden fałszywy krok mógł być ostatnim. Błędna decyzja oznaczała utratę życia, majątku i wszystkiego, co posiadał.

Po tej rozmowie Markiz całkowicie stracił ochotę na dalszą dyskusję. Odszedł w pośpiechu.

W drodze powrotnej Mu Xi nie mogła powstrzymać pytania:
— Szlachetny Monarcho, dlaczego ostrzegłeś markiza?

Po tylu latach służby znała Shen Yu lepiej niż ktokolwiek. Wiedziała, że między nim a Markizem nie zostało już nic z więzi ojca i syna. Jeśli kiedykolwiek istniała, dawno została starta przez kolejne rozczarowania.

— Bo wciąż jestem jego prawowitym synem. Jeśli markiz Zhenbei okaże się zbyt głupi i wpadnie w czyjąś pułapkę, pierwszym, który poniesie konsekwencje, będę ja.
Shen Yu nie zerwał jeszcze ostatecznie więzi z markizem Zhenbei. Nie mógł pozwolić, by ktokolwiek używał markiza jako narzędzia przeciwko niemu.

— Każ, by ktoś obserwował rezydencję markiza Zhenbei — polecił spokojnie Shen Yu.

— Tak jest.

Nie był to jeszcze właściwy moment na całkowite odcięcie się od rodziny. Musiał poczekać. Shen Yu uśmiechnął się lekko — nigdzie mu się nie spieszyło.

Po bankiecie noworocznym Shen Yu wrócił do Pałacu Yuzhang i przebrał się w codzienne ubrania. W porównaniu z drogimi, ciężkimi szatami Szlachetnego Monarchy, o wiele bardziej lubił prostsze stroje.

— Szczęśliwego Nowego Roku, Szlachetny Monarcho — powiedział Shang JunLin, wyjmując przygotowaną wcześniej czerwoną kopertę.

— To dla mnie? — Shen Yu zabrzmiał niepewnie. Przez chwilę wyglądał na oszołomionego, ale pod spojrzeniem potwierdzającym Jego Cesarskiej Mości przyjął kopertę.

Gdy ją trzymał, jego dłoń wydawała się niemal gorąca.

— Nie przygotowałem nic dla Jego Cesarskiej Mości. Co teraz? — Mu Xi zajmowała się przygotowywaniem prezentów dla służby. Shen Yu jej nie pytał, więc sam oczywiście niczego nie przygotował dla Shang JunLina.

— Ten cesarz daje to Szlachetnemu Monarsze. Nie ma potrzeby odwzajemniać.

— To nie wchodzi w grę. — Shen Yu zamyślił się. — Tym razem będę winien Jego Cesarskiej Mości prezent i oddam go później.

Shang JunLin nie przywiązywał większej wagi do podarków.
— Jak sobie Szlachetny Monarcha życzy.

Kiedy Shen Yu schował kopertę, Shang JunLin zapytał:

— Dziś w nocy będzie pokaz fajerwerków. Czy Szlachetny Monarcha chciałby pójść go obejrzeć?

Co roku w Da Huan organizowano wielki pokaz, a ludzie wychodzili z rodzinami i przyjaciółmi, by podziwiać fajerwerki.

Oczy Shen Yu rozbłysły.
— Mogę wyjść z pałacu?

Shang JunLin pierwotnie zamierzał jedynie zabrać Shen Yu na mury pałacu, by oglądali fajerwerki stamtąd, i na moment zamilkł.
— Chcesz wyjść poza pałac?

— Mówią, że pokaz fajerwerków na zewnątrz jest niezwykle ekscytujący, a wszyscy zabierają tam swoich ukochanych i przyjaciół. Czy Jego Cesarska Mość mógłby mi towarzyszyć?

Shen Yu przechylił głowę i spojrzał ku górze na Shang JunLina. Wyraz szczerego oczekiwania na jego twarzy sprawił, że odmowa stała się niemal niemożliwa.

 

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz