wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 17

Kobieta wpatrywała się z niedowierzaniem w młodzieńca stojącego przed nią. Jego twarz była niczym wyrzeźbiona z jadeitu, a uśmiech przypominał wiosenny powiew wiatru — jednak nie sięgał jego oczu.

Oczy młodzieńca były całkowicie czarne. Tam, gdzie stał, zdawał się pochłaniać całe światło, a spojrzenie miał głębokie niczym nieprzenikniona otchłań.

Strach powoli wspinał się po jej kręgosłupie, gdy uświadomiła sobie, że ten młody człowiek mówił poważnie. Naprawdę był gotów spełnić swoją groźbę.

Jak mógł być tak zuchwały?! W obecności samego cesarza, bez wahania wyrażał chęć zawłaszczenia go dla siebie? Od zarania dziejów, ilu cesarzy tolerowało taką zaborczość u osoby dzielącej z nimi łoże? Czy nie bał się, że cesarz się od niego odwróci?

Z ostatnią iskierką nadziei spojrzała na cesarza stojącego za młodzieńcem. Jej serce powoli ogarniała rozpacz.

Nic dziwnego, że Shen Yu był tak bezwzględny. Najwyraźniej jego zachowanie było akceptowane.

— Dlaczego milczysz? Moja propozycja cię nie zadowala? — zapytał Shen Yu.

Twarz kobiety stała się jeszcze bledsza. Tłumiąc strach, odparła drżącym głosem:

— Ta konkubina nie śmie się sprzeciwić.

— A ja myślę, że śmiesz aż za bardzo — odparł Shen Yu, lekko mrużąc oczy, przyglądając się kobiecie klęczącej na ziemi.

Para delikatnych, przyciągających wzrok oczu, twarz jak kwiat hibiskusa w krystalicznie czystej wodzie. Miała w sobie zarówno dziewczęcą czystość, jak i dojrzały urok kobiety. Nic dziwnego, że mimo młodego wieku miała takie myśli.

— Co się stało z Ling Meimei? Dlaczego jej nie widzę?

— Wydaje się, że poszła w tamtą stronę. Może pójdziemy i sprawdzimy? — zawołała jedna z kobiet, zbliżając się.

Shen Yu odwrócił głowę w stronę Shang JunLina. Gdy ten skinął, Shen Yu zrozumiał, że ich cel znajduje się w tej grupie.

Odsunął się lekko. Kiedy kobiety dotarły na miejsce, natychmiast dostrzegły wysoką, wyniosłą sylwetkę Shang JunLina.

Zamarły z wrażenia, ale nie było czasu na rozmyślanie, skąd cesarz wziął się w tym miejscu. Szybko padły na kolana w geście powitania.

Te, które miały ukryte zamiary, starały się przy tym zaprezentować z jak najlepszej strony.

Shen Yu obserwował je bez słowa, analizując każdą z osobna. Jego spojrzenie zatrzymało się na kobiecie, która na tle innych nie wyróżniała się niczym szczególnym.

W porównaniu z resztą była raczej przeciętna, choć urodziwa. Miała na sobie skromną, błękitną aoqun*, która ginęła wśród kolorowych strojów innych piękności.

Lin ZhiLan — kobieta zamieszana w sprawę cesarskiego cenzora Zhanga.

Tego dnia postawa Shang JunLina była inna niż zwykle. Wciąż zachowywał chłód, ale nie roztaczał wokół siebie tej aury niedostępności. Śmielsze damy nie mogły powstrzymać się od próby zwrócenia jego uwagi.

Widząc młodego cesarza otoczonego przez grupę piękności, spojrzenie Shen Yu pociemniało niczym atrament.

Kobieta klęcząca na ziemi patrzyła na tę scenę z przerażeniem. Przed chwilą „przypadkiem” wpadła w objęcia cesarza i prawie przypłaciła to życiem z rąk Shen Yu. A teraz tyle kobiet zalecało się do cesarza…

Nie mogła powstrzymać żalu. Gdyby wiedziała, że Shen Yu jest aż tak szalony, nigdy nie odważyłaby się działać tak pochopnie.

— Wasza Wysokość cieszy się dużym powodzeniem — zabrzmiał głos z lekką nutą kpiny.

Kobiety odwróciły się w kierunku głosu i zobaczyły Shen Yu stojącego nieopodal, patrzącego na nie chłodno.

Ich serca zadrżały, choć nie wiedziały jeszcze dlaczego. Ogarnęło je niepokojące przeczucie.

— Szlachetny Monarcho, podejdź do tego cesarza — rzekł Shang JunLin z głębokim spojrzeniem.

Shen Yu zbliżył się i stanął u jego boku, przechylając lekko głowę.

— Wasza Wysokość, kim są te kobiety?

— To konkubiny poprzedniego cesarza.

— Ach, czyli konkubiny poprzedniego władcy. Dlaczego więc wpatrują się w Waszą Wysokość? Gdybym nie wiedział lepiej, pomyślałbym, że należą do Waszego haremu.

Shen Yu wcześniej stał nieco za plecami Shang JunLina. Kobiety były tak pochłonięte cesarzem, że nawet nie zauważyły jego obecności.

Żadna z nich nie spodziewała się, że Shen Yu przejrzy je na wylot. Ich twarze najpierw poczerwieniały, a potem zbladły.

— Szlachetny Monarcho, przyszłam tu szukać Ling Meimei — odezwała się jedna z kobiet, a pozostałe natychmiast przytaknęły, jakby odzyskały odwagę.

— Tak, tak, martwiłyśmy się, gdy Ling Meimei się nie pojawiła, więc…

Shen Yu chwilę ich słuchał, po czym uniósł podbródek i z uśmiechem powiedział:

— Czy to ta, której szukacie?

Spojrzały we wskazanym kierunku i ujrzały bladą kobietę klęczącą na ziemi.

— To… Nie wiem, co Ling Meimei zrobiła źle…

— Nic takiego — odparł lekko Shen Yu. — Po prostu, kiedy zobaczyłem, jak wpada w ramiona Jego Wysokości, zepsuł mi się humor.

Te, które zamierzały wstawić się za kobietą, aby zdobyć punkty, zamilkły. Gdyby powód był inny, można by prosić o litość, ale w tej sytuacji byłoby to zwykłe szaleństwo.

— Dlaczego stoicie bezczynnie? Nie słyszeliście, co powiedziałem? — Shen Yu półleżał przy Shang JunLinie, mrużąc oczy i mówiąc z niezadowoleniem.

Kilku młodych eunuchów podeszło do klęczącej kobiety. Nie zważając na jej opór, chwycili ją za ramiona.

— Wasza Wysokość! Szlachetny Monarcho, błagam o litość! Ta konkubina postąpiła nierozsądnie! Nie chciałam… Proszę, darujcie mi… Aaaah—!

W powietrzu zawisł ciężki zapach krwi. Strumień czerwieni zabarwił ziemię. Kobieta upadła, trzymając się za ramię, niezdolna do wydania z siebie głosu z bólu.

— Oto, co spotyka tych, którzy pożądają tego, kogo pożądać nie powinni — powiedział chłodno Shen Yu.

Pozostałe kobiety cofnęły się odruchowo, sparaliżowane przerażeniem. Po tym, co zobaczyły, żadna nie śmiała już nawet pomyśleć o podobnym czynie.

Spojrzenie Shen Yu przesunęło się po nich powoli, jakby chciał zapamiętać każdą z osobna.

— Zgodnie z pałacowym regulaminem, jaka kara im grozi? — zapytał.

— W zależności od powagi przewinienia: uwięzienie, biała jedwabna chusta albo zatrute wino — odpowiedział eunuch Meng.

— Wasza Wysokość, oszczędźcie nas! Szlachetny Monarcho, litości…

Znały konsekwencje porażki, ale wolały zaryzykować niż spędzić resztę życia w beznadziei pałacowego więzienia.

Tamten mężczyzna obiecał im wszystko, jeśli tylko się uda — chwałę, bogactwo, władzę. Nie spodziewały się tylko, że Shen Yu naprawdę spełni swoje groźby.

W obliczu śmierci nie liczyło się już nic poza jednym — przeżyć.

Shen Yu sam nie miał zamiaru ich zabić. Udawał, że się waha, a one natychmiast dostrzegły nadzieję.

— Szlachetny Monarcho, zlituj się nad nami! Obiecujemy, że już nigdy więcej nie sprawimy kłopotu…

Shen Yu zastanowił się chwilę.

— Zabierzcie je do Pałacu Yuzhang. Może, jak już poprawię sobie humor, daruję wam życie.

Z wdzięcznością dziękowały mu za łaskę.

Po przyprowadzeniu ich do Pałacu Yuzhang, Shen Yu zamknął każdą z osobna. Były tak przerażone, że nie ośmieliły się protestować.

Lin ZhiLan została po cichu zabrana przez ludzi Shang JunLina. Nikt poza Shen Yu nie wiedział o tym w pałacu.

Zgodnie z jego przewidywaniami, osoby działające z ukrycia niczego nie zauważyły. Dzięki plotce, że Shen Yu nie pozwala cesarzowi przyjmować żadnych innych kobiet, wszyscy uwierzyli, że zabrał je tylko po to, by mieć dogodniejsze warunki do ich… „ukarania”.

Shen Yu nie dbał o to, co myślą inni. Oddał Lin ZhiLan w ręce Shang JunLina i więcej o nią nie pytał.

Pozostałe kobiety również nie były bez winy. Gdyby nie działały na czyjeś polecenie, dlaczego tak usilnie próbowały zbliżyć się do cesarza?

Mu Xi przyniosła lekarstwo.

— Panie, pora na medykamenty.

Shen Yu wypił wszystko jednym haustem.

— Markiz Zhenbei prosił o spotkanie — dodała Mu Xi, podając mu chusteczkę.

— Dlaczego nagle chce mnie zobaczyć? — Shen Yu przypomniał sobie, że wysłał wcześniej wiadomość do jego rezydencji. — Co się tam teraz dzieje?

— Gdy list został dostarczony, Madame Ru, z którą stosunki nieco się poprawiły, jakoś rozzłościła markiza i również została uwięziona. Shen QingRan traktowany jest jak zwykły syn z nieprawego łoża. Zarządza teraz ciotka, która jest z Madame Ru w konflikcie…

Shen Yu wysłuchał uważnie opisu i powiedział:

— Odpowiedz markizowi, że znajdę dla niego czas.

— Tak jest.

Wieczorem zjawił się Shang JunLin, a Shen Yu wspomniał mu o markizie Zhenbei.

— Chcesz opuścić pałac? — zmarszczył brwi cesarz.

— W końcu to mój ojciec. Źle by wyglądało, gdybym go nie odwiedził — odparł Shen Yu, spuszczając wzrok.

— Od kiedy to Szlachetny Monarcha tak dba o markiza Zhenbei? — uniósł brew Shang JunLin. — To kłamstwo przeznaczone dla innych. Myślisz, że mnie też oszukasz?

— Wasza Wysokość, po prostu… dawno nie byłem w rezydencji. Troszkę za nią tęsknię…

— Nie musisz udawać przede mną — Shang JunLin chwycił go za podbródek. — Dobrze wiem, jak wyglądało twoje życie w tamtym miejscu. Nie mów mi, że naprawdę chcesz tam wracać?

— Właściwie… — Shen Yu zamrugał, mówiąc powoli — słyszałem, że Shen QingRan ostatnio nie ma szczęścia. Zawsze był taki zarozumiały w rezydencji. Chcę zobaczyć, jak cierpi.

Aż szkoda byłoby przegapić takie widowisko.

— Gdybyś od razu był taki szczery… — Shang JunLin potrząsnął jego brodą.

Shen Yu odsunął się lekko.

— Czy Wasza Wysokość wyraża zgodę?

— Mhmm. — Zanim Shen Yu zdążył coś powiedzieć, cesarz dodał: — Pójdę z tobą.

Shen Yu nie chciał opuszczać pałacu tylko po to, by odwiedzić rezydencję. Miał też inne sprawy: spotkanie z podwładnymi, zakup prezentu urodzinowego dla cesarza…

Jeśli pójdzie z nim Shang JunLin, nie załatwi niczego poza jedną wizytą.

— Wasza Wysokość jest ostatnio bardzo zajęta. Nie chcę przeszkadzać…

— Nie chcesz, żebym ci towarzyszył? — Shang JunLin zawęził oczy i powiedział z lekkim naciskiem. — Dlaczego?

— Gdyby Wasza Wysokość mógł mi towarzyszyć, byłbym zaszczycony. Jak mógłbym nie chcieć?

Shen Yu położył dłoń na jego ramieniu.

Czuć było zapach ziół, zmieszany z delikatną wonią, której wcześniej nie było. Oczy Shang JunLina pociemniały, a on wycofał się.

— Powiem Meng Changowi, by przygotował wszystko przed podróżą do rezydencji markiza. A ty, mój drogi, powinieneś odpocząć.

Kiedy cesarz poszedł się kąpać, Shen Yu wpatrywał się w baldachim nad łożem, zamyślony.

Pierwotnie planował spotkać się z ludźmi, znaleźć prezent urodzinowy dla Shang JunLina, a przy okazji zobaczyć, jak radzi sobie markiz Zhenbei.

Ale jeśli opuści pałac z cesarzem, zostanie tylko ta ostatnia opcja…

— O czym myśli Szlachetny Monarcha? — zapytał cesarz, wracając otulony parą wodną.

— O niczym ważnym… — mruknął Shen Yu. — Czy Wasza Wysokość czegoś pragnie?

— Dlaczego pytasz?

— Tak po prostu.

Nie oczekiwał odpowiedzi, więc tylko ziewnął i przytulił się do źródła ciepła.

Jaki byłby najlepszy prezent…?

  • aoqun może wyglądać następująco: 
Aoqun
Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz