wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 22

Zbyt arogancki.

To była pierwsza myśl wszystkich obecnych.

Nikt nie przypuszczał, że Shen Yu naprawdę odważy się wypowiedzieć takie słowa publicznie. Gdyby powiedział coś podobnego cesarzowi na osobności, można by to jeszcze uznać za przejaw czułości lub droczenie się. Ale w tej chwili… nikt nie śmiał potraktować słów Shen Yu jako żartu.

— Szlachetny Monarcha nie może mówić poważnie. Jego Wysokość jest cesarzem całego kraju. Jak mógłby mieć tylko jednego mężczyznę w haremie?

Mówca celowo zaakcentował słowo „mężczyzna”, by przypomnieć Shen Yu, że sam jest tylko mężczyzną — i nie powinien oczekiwać, że zmonopolizuje cesarza.

— Wasza Ekscelencjo, nawet jeśli to mówicie, nie możecie przecież ignorować woli Jego Wysokości, prawda? — odparł Shen Yu. — W końcu to sprawa prywatna cesarza, a on może robić, co tylko zechce. Gdybym ja kazał Wam odprawić wszystkie żony i nałożyć na Was obowiązek przyjęcia nowych, których nawet nie darzycie sympatią, czy bylibyście zadowoleni?

— To, co mówisz, jest niedorzeczne. Jego Wysokość to cesarz. Nie można porównywać jego sytuacji do naszej.

— A cesarz to nie człowiek jak każdy z was? Skoro nie chcecie, by wam coś narzucano, dlaczego Jego Wysokość miałby to akceptować?

Shen Yu wtulił się w objęcia Shang JunLina, czując subtelne drżenie w jego piersi. Ich dłonie były splecione.

— Szlachetny Monarcha ma rację. — Głos cesarza był spokojny, ale wyraźnie brzmiało w nim zadowolenie. — Ta sprawa nie będzie już więcej zaprzątać myśli moich drogich urzędników.

Wszyscy usłyszeli wyraźnie ton aprobaty w głosie Shang JunLina. Potencjalny kryzys został zażegnany. Można by sądzić, że ministrowie powinni się cieszyć… ale ten rezultat nie napawał ich radością.

Bo cesarz darzący uczuciem tylko jedną osobę — nie wróżył im niczego dobrego.

Kilku z nich zaczęło żałować. Gdyby wiedzieli, że serce Jego Wysokości tak łatwo się nie zmienia, nigdy nie lobbowaliby za przyjęciem do pałacu syna markiza Zhenbei. A może przeciwnie — walczyliby jeszcze bardziej zawzięcie, by to ich własne dzieci trafiły na dwór.

W porównaniu do nieograniczonego bogactwa, splendoru i władzy — czymże było ryzyko?

Do końca uczty nikt już nie odważył się poruszyć tematu Shen Yu. Postawa cesarza była jasna jak słońce. A kto odważyłby się ją kwestionować — nie mógłby być pewien swego losu.

Ciężka atmosfera powoli się rozproszyła, a bankiet nabrał żywszego tonu.

Na salę wkroczyły zwinne i powabne tancerki, poruszając się w rytm podniosłej muzyki. Ich zwiewne suknie falowały z każdym krokiem, tworząc prawdziwą ucztę dla oczu.

— Tancerki szkolone w pałacu to jednak zupełnie inny poziom — skomentował Shen Yu, szturchając mięso w swojej misce pałeczkami.

— Podobają ci się? — zapytał Shang JunLin tonem trudnym do odczytania.

Shen Yu natychmiast wyczuł jego niezadowolenie. Choć nie znał przyczyny, odpowiedział ostrożnie:

— Niezbyt. W porównaniu z nimi, nadal wolę Waszą Wysokość.

— …Mm — mruknął Shang JunLin, wyraźnie zadowolony. — Ten cesarz również woli Szlachetnego Monarchę.

Gdy ciśnienie w powietrzu wróciło do normy, Shen Yu ponownie skupił się na śpiewie i tańcu. Miał dużo cierpliwości do pięknych rzeczy. Oglądając występ, spytał mimochodem:

— Wasza Wysokość, wie, kto przygotował ten taniec?

Shang JunLin nie interesował się takimi sprawami, więc skinął na Meng Gonggonga:

— Odpowiedz Szlachetnemu Monarsze.

— To przygotował Wydział Muzyczny. Jeśli Szlachetny Monarcha życzy sobie jeszcze jednego tańca, ten sługa zaraz się tym zajmie — odpowiedział Meng Gonggong, który zarządzał sprawami pałacu i znał się na takich detalach.

— Meng Chang. — Głos Shang JunLina był chłodny i pozbawiony emocji.

Meng Gonggong natychmiast poczuł niepokój. Tak bardzo starał się przypodobać Szlachetnemu Monarsze, że zapomniał, jak łatwo Jego Wysokość bywał zazdrosny.

— Ten… ten sługa…

Shen Yu zdawał się nie zauważać zmiany nastroju. Pociągnął delikatnie za rękaw Shang JunLina i zapytał cicho:

— Wasza Wysokość, obejrzy ze mną jeszcze jeden taniec?

Złość cesarza zniknęła w jednej chwili. Rzucił spojrzenie Meng Gonggongowi:

— Nie słyszałeś, co powiedział Szlachetny Monarcha?

— Tak jest, zaraz się tym zajmę — odpowiedział Meng Gonggong z westchnieniem. Szlachetny Monarcha rzeczywiście wiedział, jak obchodzić się z Jego Wysokością.

— Wasza Wysokość zawsze jest tak zajęta sprawami państwowymi. Zasługuje na chwilę relaksu — dodał Shen Yu.

Już sięgał po kawałek mięsa w swojej misce, gdy cesarz go powstrzymał.

— Wasza Wysokość?

— Zimne jedzenie szkodzi twojemu zdrowiu — odparł Shang JunLin, po czym zwrócił się do służby: — Wymieńcie danie Szlachetnego Monarchy na ciepłe.

Jedna z dwórek ukłoniła się i szybko odeszła.

Shen Yu był zaskoczony, ale zaraz się uśmiechnął. Jego oczy rozbłysły niczym gwiazdy.

— Wasza Wysokość jest naprawdę troskliwa.

Kiedy Shang JunLin zobaczył roziskrzone oczy młodzieńca, nie mógł się powstrzymać — pochylił się i zbliżył jeszcze bardziej. Westchnął cicho.

— Oczy Szlachetnego Monarchy są naprawdę piękne.

Nawet najdroższe klejnoty nie mogły się równać z ich blaskiem. Każdy, kto w nie spojrzał, nie mógł się oprzeć — ulegał, zatracał się, zapominając o chęci ucieczki.

Aura Shang JunLina była zbyt dominująca. Shen Yu zamrugał i niespokojnie odsunął się odrobinę. Nie mógł przestać myśleć, że spojrzenie Shang JunLina różniło się dziś od tego, które znał wcześniej.

Na szczęście chwilę później pałacowa służąca przyniosła nowe dania. Shang JunLin odwrócił wzrok, a napięcie, które krępowało Shen Yu, zniknęło jak ręką odjął.

Służba po kolei wymieniała potrawy na stole. Przez moment panowała cisza, aż wreszcie cesarz odezwał się:

— Jedz, póki ciepłe.

Zapachy były tak kuszące, że Shen Yu porzucił wcześniejsze rozważania. Spróbował kilku dań, a potem nałożył najlepsze kąski do miski Shang JunLina.

— Wasza Wysokość powinien jeść razem ze mną.

Ministrowie siedzący niżej mogli dokładnie widzieć ich wymianę gestów, ale po wcześniejszej porażce z Shen Yu nie mieli już odwagi prowokować dalszych problemów. Udawali, że nic nie widzą.

Król Yue zajmował miejsce na czele stołu książąt lennych, niedaleko tronu cesarskiego. Delikatne słowa Shen Yu, wypowiadane ciepłym tonem do Shang JunLina, dolatywały aż do jego uszu.

Zacisnął dłoń na pucharze.

Gdy po raz pierwszy zbliżył się do Shen Yu, ten był chłodny i obojętny. Traktował go jak każdego innego, bez odrobiny czułości. A teraz? Uśmiechał się do Shang JunLina z taką słodyczą, a każdy jego gest lśnił tak, że nie sposób było oderwać wzroku.

Więc… naprawdę był tylko substytutem? Jedynie chwilową rozrywką, gdy Shen Yu się nudził?

Naprawdę chciał podejść i zapytać go jeszcze raz: czym tak naprawdę różnię się od Shang JunLina? Co sprawia, że jestem nikim w porównaniu do niego?

Po ich ostatnim spotkaniu nie miał już żadnej okazji, by się z nim zobaczyć. Pisał do niego, jak dawniej. Wysyłał dary. Wszystkie prezenty wracały nienaruszone, a listy tonęły w ciszy — żadnej odpowiedzi.

Potem sam popadł w tarapaty. Ledwie mógł zadbać o siebie, a co dopiero o spotkanie z Shen Yu, który był już w pałacu.

Próbował jeszcze skontaktować się przez zaufanych ludzi wewnątrz pałacu, ale Shang JunLin ściśle pilnował Shen Yu. Pałac Yuzhang był chroniony jak twierdza — jego ludzie zostaliby schwytani, zanim zdążyliby się ruszyć.

Jego wielkie przedsięwzięcie wciąż pozostawało niespełnione. Nie mógł się ujawnić… jeszcze nie.

— Królu Yue, wydajesz się w kiepskim nastroju — zagadnął Król Li po wypiciu kolejnego kielicha wina. Zwrócił wzrok w tę samą stronę co Król Yue, a w jego oczach pojawił się błysk zrozumienia.

— Czyż Wasza Wysokość nie jest w takiej samej sytuacji? — odparł król Yue chłodno. Nigdy nie miał wysokiego mniemania o królu Li — księciu, który dawno temu opowiedział się po stronie Shang JunLina.

— Ten książę ma zły humor, bo jego kalkulacje poszły na marne. A co z Waszą Wysokością? — Król Li nie wstydzi się odsłaniać własnych ran. — Ten książę nie przypuszczał, że Wasza Wysokość też ma kłopoty z tą dwójką powyżej.

— Wasza Wysokość niech się lepiej nie wtrąca w sprawy tego księcia — odparł król Yue, upijając łyk wina. Alkohol tylko pogarszał jego nastrój. — Król Li powinien raczej zatroszczyć się o siebie. Wasze małe intrygi rozgniewały Szlachetnego Monarchę, który obecnie cieszy się cesarską łaską. Lepiej nie stracić przez to przychylności Jego Wysokości.

— Szlachetny Monarcha Shen — powiedział król Li niskim głosem — gdybym wiedział, że ta osoba stanie się tak wpływową figurą, nigdy nie pozwoliłbym, by wszedł do pałacu!

— Czyż to nie Wasza Wysokość sam go wybrał? — zapytał król Yue z wyraźnym przekąsem. Doskonale znał szczegóły tej sprawy.

— Myślisz, że spadł z nieba? Gdyby nie działania zza kulis, równie dobrze mógł to być ktoś z rodziny Zhang, Wang… Nie musiała to być rodzina Shen — odparł król Li znaczącym tonem.

Oczy króla Yue pociemniały. Więc tak to wyglądało.

— Początkowo chciałem tylko znaleźć klin, którym można otworzyć drzwi do pałacu. Kto by pomyślał, że zamieni się w blokadę nie do przejścia — Król Li napełnił kielich winem. — Świat jest pełen niespodzianek.

— A nie przyszło Waszej Wysokości do głowy, by najpierw sprawdzić, jaką osobę zamierza wysłać? — zapytał król Yue zgryźliwie.

— A co nam to teraz da? — odparł król Li, stukając swoim kielichem o kielich króla Yue. — Teraz musimy myśleć o tym, jak usunąć tę przeszkodę.

— Bylebyście nie podnieśli kamienia i nie uderzyli się nim w stopę — rzucił król Yue ponuro, myśląc o Shen Yu, który widział w nim jedynie namiastkę kogoś innego.

— Dlaczego nagle to ja staję się celem? To przecież nie ja zdenerwowałem Waszą Wysokość. Powinien książę kierować złość we właściwą stronę — powiedział król Li i wychylił do dna kielich wina, po czym nieśpiesznie ujawnił swój prawdziwy zamiar. — Dlaczego Wasza Wysokość nie odwiedzi Rezydencji Huatang po bankiecie?

Król Yue ścisnął kielich w dłoni. Po chwili milczenia skinął głową.

— Dobrze.

Zadowolony król Li wrócił na swoje miejsce. Obaj siedzieli blisko siebie, więc ich krótka rozmowa nie przyciągnęła większej uwagi.

Shen Yu jednak od dłuższego czasu ukradkiem obserwował króla Yue. Zauważył wymianę zdań między nim a królem Li, lecz z pozorną obojętnością odwrócił wzrok i nalał sobie kielich wina.

Zanim jednak zdążył unieść go do ust, Shang JunLin zatrzymał jego dłoń.

Shen Yu spojrzał zdziwiony.

— Wasza Wysokość?

— Nadworny medyk Gu powiedział, że lepiej, żebyś nie pił wina — powiedział Shang JunLin, obejmując dłoń Shen Yu swoją dużą, ciepłą dłonią. Pochylił się nieco i, nie puszczając jego ręki, wypił zawartość kielicha.

— …To był mój kielich — mruknął Shen Yu pod nosem.

Shang JunLin zawahał się na ułamek sekundy. Jego wargi musnęły niechcący palce Shen Yu, a jego głos stał się niski i ochrypły:

— Czyżby szlachetny monarcha nie lubił tego cesarza?

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz