wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 25/1

Shen Yu wstał, by przywitać cesarza.
— Jego Cesarska Mość przybył tak szybko.

— Posłaniec, którego wysłałeś, wyglądał na bardzo zaniepokojonego — odparł Shang JunLin, prowadząc Shen Yu z powrotem na główne siedzisko. — Pomyślałem, że lepiej nie zwlekać. Co się stało?

Shen Yu opowiedział mu wszystko, czego dowiedział się przed chwilą.
— Tyle zdołałem ustalić, zanim wezwałem Jego Cesarską Mość.

Shang JunLin zajął miejsce na tronie, delikatnie pogładził nadgarstek Shen Yu i rzekł spokojnie:
— Kontynuuj.

Reszta historii nie była szczególnie zawiła. Człowiek stojący za spiskiem przez lata przesyłał dawnym konkubinom kosztowności za pośrednictwem pałacowych służących, zlecając im drobne, niepozorne zadania. Z czasem jego żądania rosły — aż w końcu rozkazał im znaleźć sposób, by zbliżyć się do cesarza.

— Na początku nie nalegał tak bardzo — mówiła Konkubina Yu drżącym głosem. — Ale gdy tylko Szlachetny Monarcha wszedł do pałacu, jakby ogarnęła go jakaś obsesja. Nakazał nam stanowczo, byśmy zrobiły wszystko, co możliwe, by stać się kobietami Jego Cesarskiej Mości…

— Nie wiesz, kto wydawał te polecenia? — zapytał Shen Yu.

— Nie wiem. Zawsze przekazywano nam wiadomości przez służących. Nigdy nie widziałyśmy tego człowieka na oczy.

— Kto przynosił te wiadomości?

— Xiao Guizi, Ciotka Fan, Xique…

Shen Yu zanotował nazwiska w pamięci.
— A czy wiesz, kto poza tobą jeszcze wykonywał jego rozkazy?

Konkubina Yu wymieniła kilka imion.

Shen Yu i Shang JunLin wymienili spojrzenia. Oboje spoważnieli. Wśród wymienionych nazwisk nie było Lin ZhiLan.

Shang JunLin skinął głową na eunucha, by odprowadził Konkubinę Yu, po czym zwrócił się do Shen Yu:
— Co o tym sądzi Szlachetny Monarcha?

— Albo Konkubina Yu naprawdę nic nie wie o Lin ZhiLan, albo za ich plecami stoją dwie różne osoby — odpowiedział Shen Yu. — Skłaniam się ku tej drugiej możliwości.

— W pałacu Jego Cesarskiej Mości istotnie kryje się niejeden tygrys i smok — zauważył z lekką ironią.

Shang JunLin uniósł kącik ust.
— W takim razie ten cesarz powinien podziękować Szlachetnemu Monarsze za trud włożony w oczyszczenie tego pałacu z „brudu”. — Sięgnął dłonią, by szczypnąć Shen Yu w policzek.

Shen Yu zasłonił się szybko dłonią, nie pozwalając cesarzowi na drobną złośliwość.
— Czy Jego Cesarska Mość poczynił jakieś postępy w tej sprawie? — zapytał, spoglądając na niego spod rzęs.

— Lin ZhiLan przekazała pewne informacje — powiedział Shang JunLin spokojnie — ale to wciąż za mało, by pochwycić osobę, która stoi za całym spiskiem.

Shen Yu był zaangażowany w tę sprawę od samego początku, więc cesarz nie zamierzał niczego przed nim ukrywać.

— Najpierw należy schwytać ludzi, o których mówiła Konkubina Yu — zasugerował Shen Yu po chwili namysłu. — Możliwe, że między nimi istnieje jakiś związek.

— Słowa Szlachetnego Monarchy są rozsądne. — Shang JunLin skinął głową z aprobatą.

Po chwili wyjął z rękawa czarny żeton z czerwonym wzorem przypominającym kwiat.
— To dla Szlachetnego Monarchy. Jeśli będziesz chciał przekazać rozkaz Ukrytym Strażnikom Smoka, użyj tego znaku.

Żeton był głęboko czarny, gładki niczym obsydian. Shen Yu uniósł go i przesunął po nim palcami. Z drugiej strony, w blasku światła, dostrzegł niewielkie znaki — nieregularne, jakby wyryte przez czas. Nie rozpoznawał pisma, w którym zostały wykonane.

— Dlaczego Jego Cesarska Mość nagle daje mi coś takiego? — zapytał cicho.

— Szlachetny Monarcha pomaga mi w sprawach państwa — odparł cesarz. — To drobny sposób, bym mógł wyrazić uznanie. Żeton pozwoli ci wydać rozkaz jednej, niewielkiej grupie Ukrytych Strażników Smoka. Możesz go przyjąć bez obaw.

Po tych słowach Shang JunLin przekazał kilka poleceń i, mając jeszcze obowiązki do wypełnienia, opuścił komnatę.

Shen Yu wrócił do swoich apartamentów. Gdy został sam, wyjął z rękawa czarny żeton i przyjrzał mu się uważnie.

Ten symbol mógł rozkazywać jednej z najbardziej lojalnych i niebezpiecznych formacji w całym imperium — a jednak cesarz podarował mu go bez wahania. Shen Yu poczuł, że w jego sercu rodzi się niepojęta mieszanka emocji: zdumienie, wzruszenie i coś na kształt niepokoju.

Nie miał jednak czasu dłużej o tym myśleć. Wciąż musiał zająć się sprawą Konkubiny Yu.

Rozkazał Ukrytym Strażnikom Smoka, by sprawdzili nazwiska, które kobieta wymieniła. Po dokładnym dochodzeniu nie znaleziono żadnych niepokojących zdarzeń wśród pozostałych konkubin.

To była dobra wiadomość — oznaczała, że człowiek pociągający za sznurki nie sięgnął jeszcze zbyt głęboko w struktury pałacu.

Ukryci Strażnicy Smoka działali szybko i skutecznie. Wkrótce udało im się odnaleźć podejrzanego mężczyznę opisanego przez Konkubinę Yu. Tak jak przypuszczał Shen Yu, był to młody eunuch służący na dziedzińcu.

Shen Yu nie tracił czasu na przesłuchania — wiedział, że każde królestwo ma swoich mistrzów. Ludzie cesarza potrafili wydobyć prawdę skuteczniej, niż on sam mógłby to uczynić.

Cała operacja przebiegła w tajemnicy. Dzięki odosobnieniu miejsca, w którym mieszkała Konkubina Yu, nikt nie zwrócił uwagi na jej zniknięcie. Po wydaniu przez Shen Yu rozkazów nikt nie ośmielił się o tym wspominać.

Od czasu ostatniej wielkiej czystki przeprowadzonej przez Shang JunLina większość kanałów łączących pałac ze światem zewnętrznym została odcięta. Rodziny arystokratyczne, takie jak ród Zhang, które śmiały wtrącać się w sprawy cesarskiego dworu, zostały unicestwione. Ci, którzy mieli szczęście uniknąć losu cenzora Zhang, od tamtej pory trzymali głowy nisko i bali się nawet szeptać.

— Gdyby Szlachetny Monarcha nie zdecydował się nagle uwięzić tych dawnych konkubin, spiskowiec nigdy by się nie ujawnił — powiedział Shang JunLin, trzymając w dłoni czarny kamień do gry „Go” i stawiając go tak, by zablokować jeden z białych.

— Czy Jego Cesarska Mość dowiedział się czegoś nowego? — zapytał Shen Yu, po chwili namysłu wykonując swój ruch białym kamieniem.

Shang JunLin uniósł brew.

— Umiejętności Szlachetnego Monarchy w grze Go naprawdę otworzyły oczy temu cesarzowi.

Na planszy czarne i białe kamienie toczyły zaciekły bój. Ruchy cesarza były otwarte i bezpośrednie, podczas gdy Shen Yu grał nieprzewidywalnie, z przebiegłą precyzją. Każdy jego ruch był jak cios — śmiertelny, jeśli przeciwnik zlekceważyłby zagrożenie. Ślepy zaułek nagle stawał się drogą do zwycięstwa, a pewna ścieżka życia zamieniała się w pułapkę. Sytuacja na planszy zmieniała się błyskawicznie — jeden nieuważny ruch mógł przesądzić o wszystkim.

— Dokonałem tak wielkiego czynu — rzekł Shen Yu, udając lekki żal. — Dlaczego Jego Cesarska Mość nie okaże mi choć odrobiny łaski? — Postawił kolejny biały kamień.

Śnieżnobiały kamień z jadeitu błyszczał między jego smukłymi palcami — trudno było stwierdzić, co piękniejsze: kamień czy sama dłoń, która go trzymała. Wzrok Shang JunLina podążył za ruchem tych delikatnych palców, a przez krótką chwilę cesarz miał wrażenie, że to on sam stał się pionkiem w tej grze…

— Jego Cesarska Mość przegrał. — Głos Shen Yu był spokojny, czysty jak dźwięk struny.

Słowa wyrwały cesarza z zamyślenia. Spojrzał na planszę, gdzie jeden błyskotliwy ruch odmienił cały układ gry, i nie mógł powstrzymać uśmiechu.
— Ten cesarz przyznaje się do porażki.

Shen Yu przyjął z rąk Mu Xi filiżankę z gorącym napojem. Upijając łyk, przymknął oczy z zadowoleniem.
— Jego Cesarska Mość wydaje się dziś w wyjątkowo dobrym nastroju.

Shang JunLin oderwał wzrok od planszy.

— Co sprawia, że tak myślisz?

— Dziś oszukałem Jego Cesarską Mość i wygrałem, a jednak nie wygląda na to, by był rozgniewany. — Shen Yu trzymał w dłoniach małą czarkę; unosząca się para sprawiała, że jego spojrzenie nabierało miękkości i ciepła.

Shang JunLin parsknął cichym śmiechem.

— Czy ten cesarz kiedykolwiek gniewał się na ciebie?

Shen Yu zastanowił się przez chwilę. Faktycznie, od chwili, gdy wszedł do pałacu, cesarz nigdy nie uniósł na niego głosu. Uśmiechnął się lekko i zmienił temat:
— Mu Xi, przynieś Jego Cesarskiej Mości gorący napój. Niech spróbuje nowego wyrobu z małej kuchni Pałacu Yuzhang.

Mu Xi natychmiast pospieszyła z drugą czarką. Był to napój, który Shen Yu szczególnie polubił ostatnio — kuchnia w Yuzhang zawsze miała jego ulubioną wersję w pogotowiu.

Shang JunLin nigdy nie był wybredny, jeśli chodziło o jedzenie czy picie. Uniósł czarkę, upił łyk i powiedział spokojnie:
— Nie jest zły.

— Skoro Jego Cesarska Mość tak mówi, musi być naprawdę doskonały — odparł Shen Yu z rozbawieniem. Dopijając napój, odstawił naczynie na bok. — Przygotuję później więcej dla Jego Cesarskiej Mości.

Mu Xi odnotowała to z należytą uwagą.

Shang JunLin pił powoli, jakby rozważając każde słowo, zanim je wypowie.
— Młody eunuch, którego odnaleźliśmy, miał przy sobie wiele informacji.

— Jego Cesarska Mość proszę kontynuować — zachęcił spokojnie Shen Yu.

— Pałac to skomplikowana sieć powiązań, która sięga jeszcze panowania poprzedniego cesarza — zaczął Shang JunLin. — Wplątanych jest w nią wielu służących, lecz większość z nich działa jedynie na rozkaz, nie wiedząc nawet, komu właściwie służy. Tylko nieliczni znają prawdziwą tożsamość człowieka, który pociąga za sznurki. Młody eunuch pojmany w Pałacu Yuzhang należy właśnie do tej wąskiej grupy.

— Czy jest jednym z głównych uczestników spisku? — zapytał Shen Yu.

— Niezupełnie. Wiedział tyle tylko dlatego, że jego mistrz mu powiedział.

— Mistrz? — Shen Yu uniósł brwi. — Kim jest ten człowiek?

— To eunuch, który niegdyś sprawował pieczę nad Pałacem Yuzhang.

Wreszcie Shen Yu pojął, dlaczego spiskowcy wybrali właśnie tamtego młodego eunucha. Po dwóch czystkach przeprowadzonych przez cesarza, Pałac Yuzhang był niemal niedostępny — strzeżony jak twierdza. Być może ten chłopak był ich jedyną drogą do środka.

— Czy ten eunuch został już usunięty? — zapytał spokojnie.

— Tak. — Głos cesarza stwardniał. — Już podczas pierwszego dochodzenia wyszło na jaw, że służył kilku panom jednocześnie. — Shang JunLin odłożył czarkę i zmrużył oczy. — Nie spodziewałem się jednak, że za nim kryją się jeszcze inni, sprytniejsi.

Shen Yu pochylił się lekko ku cesarzowi.

— Kim są ci ludzie?

Wzrok Shang JunLina pociemniał niczym powierzchnia stawu przed burzą.
— Książę Huaiyu.

Shen Yu zamarł.

— Książę Huaiyu? Ten sam, który rywalizował o tron z poprzednim cesarzem, lecz przegrał? Przecież od tamtej pory udaje chorego i nie opuszcza swojej rezydencji.

Nie pamiętał zbyt wiele o tym człowieku z poprzedniego życia. W jego wspomnieniach książę Huaiyu był jak cień — bezczynny, cichy, jakby pogodzony z losem. Dopiero później, gdy Książę Yue rozpoczął własne intrygi, imię Huaiyu zniknęło całkowicie z dworskich rozmów.

— Tak, właśnie on — potwierdził Shang JunLin, marszcząc brwi. — Zanim poprzedni cesarz wstąpił na tron, Książę Huaiyu był najpoważniejszym kandydatem do korony. Nikt nie rozumiał, dlaczego nagle się wycofał. Po koronacji otrzymał pozwolenie, by pozostać w stolicy pod pozorem leczenia.

Shen Yu skinął głową.

 — To zrozumiałe. Lepiej trzymać tygrysa na oku, niż pozwolić mu wrócić w góry. W końcu to człowiek, który niemal sięgnął po najwyższą władzę.

Shang JunLin przeniósł na niego wzrok.

— Co według Szlachetnego Monarchy powinien uczynić ten cesarz?

Shen Yu uśmiechnął się lekko, spoglądając mu prosto w oczy.
— Czyż Jego Cesarska Mość nie podjął już decyzji?

Między nimi zapadła chwila ciszy — ciężka, a zarazem pełna zrozumienia. Nie potrzeba było słów. Oboje wiedzieli, jaki los czeka Księcia Huaiyu.

Pałac Huaiyu

W cienistej komnacie, za niskim stołem, siedział wychudzony mężczyzna. Naprzeciwko niego stał blady, średniego wieku człowiek o nieco piskliwym głosie.

— Wasza Wysokość została zdemaskowana — powiedział cicho. — Co zamierza teraz uczynić?

— Czyż to nie tego właśnie pragnął twój pan? — odpowiedział zachrypniętym głosem Książę Huaiyu. W jego tonie brzmiała wyraźna niechęć. — Po cóż więc tu przyszedłeś, by pytać mnie o radę?

— Pan kazał mi przekazać to Waszej Wysokości. — Mężczyzna położył na stole ciemnoczerwone pudełko. — Powiedział, że gdy je ujrzysz, zrozumiesz jego zamiary.

Nie czekając na odpowiedź, wiedząc, że jego obecność nie jest tu mile widziana, skłonił się i szybko wyszedł.

Przez długi czas w komnacie panowała cisza, aż w końcu rozległ się z niej ochrypły śmiech — niski, urywany, przypominający raczej dźwięk piłującego się metalu niż ludzkiego głosu.

Niedługo po odejściu posłańca pałac Huaiyu został otoczony przez oddział doskonale wyszkolonych strażników cesarskich. Choć rezydencja nie była wystawna, otaczała ją szczelna, żelazna obręcz.

Wieczorem Shen Yu kończył przepisywać kilka stron książki, czekając na powrót Jego Cesarskiej Mości.

Wieści z zewnątrz już dotarły do pałacu — wszyscy służący zamieszani w spisek zostali po cichu ujęci i wyprowadzeni. Ci, którzy mieli odrobinę politycznego instynktu, wyczuwali w powietrzu nadchodzącą burzę.

— Dlaczego Szlachetny Monarcha jeszcze nie odpoczywa? — zapytał Shang JunLin, wchodząc do komnaty. Tego dnia wrócił później niż zwykle. O tej porze Shen Yu zazwyczaj już spał.

— Czekałem na Jego Cesarską Mość — odparł łagodnie Shen Yu.

Cesarz podszedł bliżej, otrzepując z ramion chłód nocy.

— Co robisz?

— Przepisuję kilka stron. — Shen Yu przesunął się, robiąc mu miejsce. — Czy Jego Cesarska Mość zakończył już sprawy państwowe?

— Prawie. — Shang JunLin usiadł obok niego.

Gdy tylko dowiedział się, kto stał za spiskiem, natychmiast kazał aresztować wszystkich służących wymienionych na liście, by uniemożliwić im rozprzestrzenianie wieści. Następnie wysłał straż cesarską do Pałacu Huaiyu, by pojmali winnego.

Shen Yu westchnął, myśląc o ostatnich wydarzeniach.
— Po tym wszystkim ci, którzy wciąż pragną wprowadzać swoich synów i córki do pałacu, powinni wreszcie przestać.

— Zawsze znajdą się tacy, którzy nie potrafią zrezygnować — odparł cesarz spokojnie, podnosząc księgę, którą przepisywał Shen Yu, i przeglądając ją przez chwilę. — Więcej jest ludzi, którzy wolą skróty niż uczciwą pracę.

Shen Yu uśmiechnął się, unosząc lekko głos:
— To dlatego, że Jego Cesarska Mość jest zbyt czarujący.

Shang JunLin uniósł brew.
— Szlachetny Monarcha się myli. Nie mnie pragną, lecz władzy, którą sobą uosabiam.

— Ach, nie sądzę — Shen Yu westchnął teatralnie. — Nawet gdyby Jego Cesarska Mość nie był najpotężniejszym człowiekiem w imperium, z jego urokiem wielu wciąż chciałoby być u jego boku. — Spojrzał na niego z udawanym smutkiem, ton jego głosu stał się miękki, niemal figlarny. — Czyżby Jego Cesarska Mość naprawdę nie miał nikogo poza mną?

Shang JunLin ujął jego podbródek między palce i nachylił się z cieniem uśmiechu w oczach.
— Dlaczego Szlachetny Monarcha nie zada tego pytania sam sobie? — powiedział z wyraźnym naciskiem. — Młody Pan Wang, Młody Pan Xu… Może Szlachetny Monarcha najpierw powie temu cesarzowi, ilu jeszcze przystojnych młodzieńców pozostawił sobie poza pałacem?

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz