
Bądź na bieżąco!
Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!
Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 26
Uścisk na podbródku Shen Yu nie słabł — przeciwnie, powoli się wzmagał. Młodzieniec uniósł kącik ust w lekkim uśmiechu.
— Czy Jego Cesarska Mość jest zły?
Oczy Shang JunLina zwęziły się nieznacznie.
— Ten cesarz jedynie przypomina Szlachetnemu Monarsze, by nie zapominał o swojej pozycji.
— A zatem… — Shen Yu przeciągnął sylaby z pozorną beztroską. — Niech Jego Cesarska Mość powie mi, jaka to pozycja?
— Szlachetny Monarcha nie powinien pytać o rzeczy, które sam doskonale zna.
Shen Yu przewrócił oczami.
— Przecież tylko żartowałem. Jak w ogóle Jego Cesarska Mość się o tym dowiedział? — W jego głosie zabrzmiała nuta figlarnego rozbawienia. — Czy Jego Cesarska Mość naprawdę aż tak się o mnie troszczy?
— W pałacu cesarskim nie da się ukryć żadnej tajemnicy — odparł chłodno Shang JunLin. — Nie jestem nawet w stanie powiedzieć, ile par uszu słuchało rozmowy Szlachetnego Monarchy z Księciem Yue.
— Więc nic dziwnego, że Książę Li próbował mnie tym szantażować — mruknął Shen Yu, po czym położył dłoń na ręce cesarza. — Jeśli Jego Cesarska Mość pragnie poznać moje życie sprzed pałacu, wystarczy zapytać mnie bezpośrednio. Nie trzeba słuchać plotek od innych.
Spojrzenie Shang JunLina pociemniało.
— W takim razie Szlachetny Monarcha może od razu powiedzieć temu cesarzowi, ilu jeszcze uroczych młodzieńców miał poza pałacem, hmm?
W jednej chwili rozmowa wróciła do punktu wyjścia.
Shen Yu westchnął teatralnie.
— Czy Jego Cesarska Mość naprawdę uwierzył w to, co powiedziałem, by ośmieszyć Księcia Yue? — Podniósł wzrok, jego oczy błyszczały łagodnym światłem. — Poza Jego Cesarską Mością nie miałem żadnych „dobrych młodzieńców”. Czy Jego Cesarska Mość nie jest tego pewien?
Shang JunLin nie zaprzeczył.
— Szlachetny Monarcha ma rację. — Poluźnił uchwyt, który trzymał Shen Yu za podbródek, lecz zaraz zmarszczył brwi. — Jak można być tak delikatnym?
Choć użył tylko odrobiny siły, na bladym podbródku Shen Yu zarysował się różowawy ślad.
— Meng Chang, przynieś maść. — Głos cesarza był spokojny, lecz nie znosił sprzeciwu.
— Tak jest. — Meng Gonggong pospieszył i po chwili wrócił, niosąc fiolkę z lekarstwem na stłuczenia.
Shen Yu dotknął palcami podbródka.
— Jego Cesarska Mość niech się nie przejmuje. To samo zniknie za chwilę.
Shang JunLin nie zwrócił uwagi na jego słowa. Otworzył naczynie z maścią, ujął jego twarz i drugą ręką zanurzył palce w chłodnym balsamie. Delikatnie, z niezwykłą precyzją, nanosił lek na zaróżowioną skórę.
Na podbródku Shen Yu pojawiło się przyjemne, chłodne uczucie, które z każdą chwilą zmieniało się w ciepło. Palce cesarza, przesuwające się powoli po jego skórze, pozostawiały po sobie ślad gorąca, który zdawał się wnikać głębiej niż samo dotknięcie.
Shen Yu znalazł się między ścianą a ciałem cesarza. Z jednej strony bił od niego chłód – surowy, niemal lodowaty – z drugiej zaś czuł gorąco płynące z jego skóry. Dwa przeciwstawne żywioły zderzały się ze sobą, otaczając go niczym mgła. Zrobiło mu się lekko, jakby powietrze wokół gęstniało.
Zamknął na moment oczy, próbując opanować mętlik w głowie. Dopiero gdy jego oddech zwolnił, usłyszał niski, przytłumiony głos:
— Wystarczy.
Otworzył oczy i stwierdził, że dzieli ich jeszcze mniej przestrzeni niż wcześniej.
Byli tak blisko, że Shen Yu mógł dostrzec najdrobniejsze szczegóły jego twarzy – długie, lekko podwinięte rzęsy, skupiony błysk w ciemnych oczach. Ich oddechy splatały się, rytmiczne i ciepłe, a Shen Yu poczuł, jak policzki zaczynają go piec.
— Szlachetny Monarcha ma tu pieprzyk — powiedział cicho Shang JunLin, głosem przytłumionym i chropawym.
Poniżej ucha, tuż przy delikatnej linii szyi, znajdował się maleńki pieprzyk, ledwie zauważalny. Palce cesarza, chłodne i stanowcze, sięgnęły tam niemal bezwiednie.
Shen Yu drgnął. Odwrócił głowę, jakby chciał uniknąć dotyku, a jednocześnie jego dłoń sama powędrowała ku uchu — jakby chciał osłonić to miejsce.
Nie wiedział, że ta drobna plamka jest tak wrażliwa. Cesarz ledwie go musnął, a przez jego ciało przebiegł dreszcz, który rozpłynął się ciepłem w karku.
— Je… Jego Cesarska Mość… — głos mu zadrżał. Zaskoczony własną słabością, zamilkł natychmiast.
Shang JunLin odchrząknął, wycofując dłoń.
— Jest już późno. Szlachetny Monarcha powinien odpocząć.
Pod szerokimi rękawami cesarz pocierał opuszki palców — jakby wciąż czuł na nich ciepło delikatnej skóry, chłodnej i gładkiej zarazem, które nie chciało zniknąć z pamięci dotyku.
Shen Yu ułożył się na łóżku, odwracając głowę nieco w bok. Przez półprzymknięte powieki patrzył, jak cesarz, siedząc prosto przy stole, przegląda memoriale państwowe. W świetle świecy jego sylwetka rysowała się ostro, a pomarańczowy blask rozlewał się po jego ramionach, łagodząc surowe rysy twarzy.
Był jak ogień w nocnym mroku — przyciągający i niebezpieczny zarazem.
Tej nocy sen nie przyszedł łatwo.
Następnego ranka pałac obiegła wiadomość: Książę Huaiyu został niespodziewanie pojmany.
Dwór wstrzymał oddech. Ministrowie, dotąd pewni siebie, patrzyli po sobie z niedowierzaniem.
Bez słowa wyjaśnienia straż cesarska aresztowała kilku wysokich urzędników — nie tylko tych, którzy służyli poprzedniemu cesarzowi, lecz także kilku obecnych doradców, uznawanych dotąd za nietykalnych.
Tym razem cesarz uderzył jeszcze mocniej niż przy sprawie cenzora Zhang.
Wpływowi ministrowie, od dawna przyzwyczajeni do czytania znaków z twarzy cesarza, tym razem zebrali się w małych grupach, by w tajemnicy przed innymi przedyskutować jego ostatnie decyzje.
— Najpierw Jego Cesarska Mość ukarał Księcia Li i Księcia Yue, a teraz przyszła kolej na Księcia Huaiyu — mruknął jeden z nich, marszcząc brwi. — Czyżby i on ośmielił się znieważyć Szlachetnego Monarchę?
— Raczej nie — odparł inny, nieco ciszej. — Książę Huaiyu zawsze trzymał się na uboczu. Nigdy nie mieszał się do spraw dworu. Książę Li chciał, by jego bratanica została cesarzową — o tym wszyscy wiedzą. Ale w rodzinie Huaiyu nie ma żadnej młodej damy, która mogłaby mieć z tym coś wspólnego.
— Skoro jednak Jego Cesarska Mość kazał otoczyć Pałac Huaiyu strażą cesarską, to z pewnością nie chodzi o błahostkę. — Głos kolejnego ministra przybrał szept. — Czy to możliwe, że… chodzi o bunt?
— Cicho! — zgromił go ktoś natychmiast. — Uważaj na słowa.
Mimo to, podejrzenie zawisło w powietrzu jak ostrze.
— Właściwie — odezwał się inny, spoglądając na drzwi, by upewnić się, że nikt nie słucha — nie jest to całkiem niemożliwe. Przecież przed objęciem tronu przez poprzedniego cesarza to właśnie Książę Huaiyu miał największe poparcie w walce o sukcesję.
Na chwilę zapadła cisza, jakby wszyscy wrócili wspomnieniami do dawnych lat.
W tamtym czasie Książę Huaiyu miał zaledwie siedemnaście, może osiemnaście lat — młody, pełen siły, o urodzie i talencie, które wyróżniały go spośród pozostałych książąt. Był jak gwiazda na nocnym niebie, jaśniejąca i nieuchwytna. Lecz jego blask szybko przygasł — przesłoniły go ciemne chmury dworskich intryg, a jego imię zapadło się w ciszy zapomnienia.
Minęły lata, a dawny faworyt losu stał się cieniem dawnej świetności, rozdrobnionym jak żwir pod stopami historii.
— Ale przecież obecny cesarz panuje już od wielu lat — wtrącił ktoś z niedowierzaniem. — Gdyby Książę Huaiyu rzeczywiście chciał działać, nie czekałby aż do teraz.
— Właśnie tak — przytaknął drugi. — Dwór jest dziś stabilny, Jego Cesarska Mość cieszy się poparciem ludu i lojalnością armii. Gdyby Huaiyu zamierzał podnieść rękę na tron, bardziej logiczne byłoby, gdyby zrobił to przed jego koronacją.
Większość obecnych przeżyła jeszcze chaos poprzedniego panowania. Wiedzieli, jak ostatni cesarz — słaby duchem i zaślepiony — pozwolił, by zdradzieccy ministrowie trzymali w garści cały dwór. Bogacili się bezwstydnie, prześladowali uczciwych urzędników, a lojalni generałowie ginęli, niesłusznie oskarżeni o zdradę.
Na granicach płonęły prowincje, wrogie królestwa zagarniały jedno terytorium za drugim, a tron trwał w ślepym samozadowoleniu.
Dopiero, gdy na tron wstąpił obecny cesarz, kraj jakby się przebudził. Młody władca był niczym ostrze — chłodne, ostre i bezlitosne. Wbił się w serce wroga i krok po kroku odzyskał utracone ziemie.
Shen Yu siedział w ciszy, przewracając stronice akt przesłanych mu przez Shang JunLina. Uważnie śledził notatki i raporty, próbując połączyć fragmenty w logiczną całość.
W poprzednim życiu nic takiego się nie wydarzyło. Książę Huaiyu nie został w nic wplątany. Czyżby więc w tamtym życiu cesarz nigdy nie odkrył, że ktoś potajemnie manipulował dawnymi konkubinami cesarskimi? A może… wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej?
Myśl ta nie dawała mu spokoju.
— Szlachetny Monarcha, przybył Cesarski Medyk Gu — oznajmił sługa zza parawanu.
Odkąd zdrowie Shen Yu uległo poprawie, lekarz nie odwiedzał go codziennie. Minęły już trzy dni od jego ostatniej wizyty.
Po złożeniu należnych ukłonów Cesarski Medyk Gu jak zwykle sięgnął po dłoń Shen Yu, by zbadać jego puls. Przez dłuższą chwilę panowała cisza — w pomieszczeniu słychać było tylko cichy szelest jedwabnych szat i rytmiczny stukot kropli deszczu uderzających o parapet.
Po chwili medyk zmarszczył brwi i powoli cofnął dłoń.
— Puls Szlachetnego Monarchy jest… nieco niepokojący — powiedział z namysłem.
Shen Yu nie zareagował od razu, za to Mu Xi, zbyt przejęta, by pamiętać o dworskich manierach, odruchowo pochyliła się ku medykowi.
— Cesarski Medyku Gu, proszę, powiedz — czy z moim panem wszystko w porządku?
— Ten sługa musi jeszcze potwierdzić przypuszczenia — odparł spokojnie lekarz, starając się ją uspokoić. — Pani Mu Xi nie powinna się niepokoić. To niekoniecznie coś poważnego.
— Mu Xi. — Shen Yu uniósł wzrok i tonem łagodnym, lecz stanowczym przerwał jej dalsze pytania. — Nie bądź niegrzeczna wobec Cesarskiego Medyka.
Medyk skinął głową, wdzięczny za słowa Monarchy, po czym po chwili namysłu dodał:
— Proszę, niech Szlachetny Monarcha poda drugą dłoń. Sprawdzę raz jeszcze, by się upewnić.
— Dziękuję, Cesarski Medyku Gu.
Gu przyłożył palce do jego nadgarstka, skupiony do granic możliwości. Przez chwilę jego brwi pozostawały zaciśnięte, aż w końcu nieco się rozluźniły.
— Szlachetny Monarcha niech się nie martwi — odezwał się w końcu z wyraźną ulgą. — Ciało Szlachetnego Monarchy zareagowało na pewną toksynę i samo zaczęło ją odrzucać. Na szczęście ilość była znikoma. Spiszę odpowiednią receptę, a po zażyciu lekarstwa wszystko wróci do normy.
— Toksynę? — powtórzyła Mu Xi z przerażeniem, marszcząc brwi. — Ale przecież dieta Szlachetnego Monarchy jest ściśle nadzorowana. Przysięgam, że wszystko, co trafiło na jego stół, było bezpieczne!
— Nie musi to być zatrucie przez jedzenie — wyjaśnił spokojnie Medyk Gu. — Ilość toksyny jest bardzo mała. Gdyby nie to, że Szlachetny Monarcha od urodzenia ma słabsze zdrowie, a przyjmowane leki wchodzą w reakcję z trucizną, organizm nawet by tego nie zauważył.
Shen Yu milczał chwilę, zamyślony, po czym zapytał:
— Czy Cesarski Medyk potrafi określić, kiedy dokładnie mogłem zostać zatruty?
— Z tego, co widzę, musiało to nastąpić w ciągu ostatniego tygodnia.
W ciągu tygodnia… To zgadzało się z jego przypuszczeniami.
Jedyną sytuacją, która mogła mieć z tym związek, był incydent z Konkubiną Yu — właśnie wtedy odwiedzał jej część pałacu, a Mu Xi towarzyszyła mu przez cały czas.
Shen Yu uniósł głowę, jakby upewniał się co do własnych myśli.
— Prosiłbym Cesarskiego Medyka Gu, by zechciał również zbadać moją służącą.
Medyk skinął głową i sięgnął po dłoń Mu Xi. Kilka chwil później jego wyraz twarzy zdradził zaskoczenie.
— U Pani Mu Xi również wykryłem śladowe ilości tej samej toksyny.
Shen Yu tylko lekko przymknął oczy. Tak jak przypuszczał.
— Czy Cesarski Medyk może powiedzieć, jakie skutki wywołuje ta trucizna? — zapytał spokojnie.
— Ma działanie halucynogenne — wyjaśnił spokojnie Cesarski Medyk Gu. — W większej dawce może uwięzić człowieka w koszmarze, z którego nie sposób się przebudzić. Jednak Szlachetny Monarcha może być spokojny — ilość toksyny w pańskim organizmie jest zbyt mała, by mogła wywołać taki efekt.
Shen Yu skinął głową. Gdyby nie czujność Cesarskiego Medyka, nie miałby pojęcia, że ktoś odważył się go otruć.
— Czy mógłbym jeszcze prosić, by Cesarski Medyk zbadał również Jego Cesarską Mość? — zwrócił się z powagą.
Medyk natychmiast pochylił głowę.
— To obowiązek tego sługi. Nie śmiem nazywać tego kłopotem.
Kiedy cesarz powrócił do Pałacu Yuzhang po zakończeniu spraw urzędowych, zastał Cesarskiego Medyka Gu pochylonego nad stolikiem, rozmawiającego z Shen Yu półgłosem. Na jego twarzy malowała się uwaga i spokój, ale w oczach błyszczała czujność.
Kąciki ust cesarza, które na co dzień nosiły lekki, niewymuszony uśmiech, tym razem powoli opadły.
Zanim słudzy zdążyli ogłosić jego przybycie, Shen Yu już go dostrzegł. Wstał natychmiast, a w jego głosie zabrzmiała nuta ulgi.
— Wasza Cesarska Mość, proszę, podejdźcie.
Medyk i służba pośpiesznie padli na kolana, oddając należny pokłon.
— Wstańcie. — Shang JunLin przeszedł kilka kroków i zatrzymał się przy Shen Yu.
— Wasza Cesarska Mość, odkryłem coś niepokojącego — powiedział Shen Yu, po czym przedstawił mu swoje przypuszczenia. — Proszę, pozwólcie, by Cesarski Medyk sprawdził również Wasz puls.
Twarz cesarza stężała. Bez słowa wyciągnął dłoń, by Gu mógł przyłożyć palce do jego nadgarstka.
W pomieszczeniu zapanowała cisza. Tylko delikatny szelest jedwabiu i głęboki, równy oddech medyka przecinały napięcie, jakie zawisło w powietrzu.
Po dłuższej chwili Cesarski Medyk Gu powoli odsunął się i skłonił nisko.
— W ciele Jego Cesarskiej Mości również wykryłem śladowe ilości tej samej trucizny.
— Wasza Cesarska Mość? — Shen Yu uniósł głos, zaniepokojony.
Twarz cesarza pociemniała. Wyraz jego oczu, zwykle chłodny i opanowany, teraz był jak stal rozżarzona gniewem. Shen Yu chciał już uspokoić sytuację — wyjaśnić, że tak znikoma dawka nie stanowi zagrożenia — lecz w tym momencie rozległ się niski, głęboki głos władcy:
— Czy ta toksyna może zaszkodzić Szlachetnemu Monarsze?
Cesarski Medyk Gu zamarł. Nie spodziewał się, że właśnie to będzie pierwsze pytanie cesarza — nie o własne zdrowie, nie o źródło trucizny, lecz o bezpieczeństwo Shen Yu.
Z serca medyka wyrwało się ciche westchnienie. Znał już głębokość uczuć Jego Cesarskiej Mości do Szlachetnego Monarchy, ale i tak go to poruszyło.
— Wasza Cesarska Mość może być spokojna — odparł z szacunkiem. — Toksyna nie wpłynie na zdrowie Szlachetnego Monarchy.
Shang JunLin skinął głową, a jego twarz znów przybrała spokojny, chłodny wyraz.
— Jak nazywa się ta trucizna? — zapytał tonem, w którym pobrzmiewała niebezpieczna cisza przed burzą.
— Nazywa się Fei Meng — odparł spokojnie Cesarski Medyk Gu.
— Fei Meng?! — Shen Yu aż wciągnął gwałtownie powietrze. — Czyż Fei Meng nie zostało zakazane? — wyrwało mu się, zanim zdążył pomyśleć.
Z powodu słabego zdrowia Shen Yu niejednokrotnie badał właściwości różnych leków i trucizn. Nazwa Fei Meng wryła mu się w pamięć głęboko — w poprzednim życiu widział, jak ktoś wykorzystał tę pozornie niegroźną substancję, by niemal obrócić w ruinę całe miasto.
Gdy słowa opuściły jego usta, Shen Yu uświadomił sobie jednak, że ten przerażający incydent… jeszcze się nie wydarzył. W tym czasie Fei Meng nie było zakazaną substancją, lecz mało znanym środkiem, który prawie nikt nie brał na poważnie.
Shang JunLin zmrużył oczy. Słyszał kiedyś o Fei Meng, ale nie przywiązywał do niego większej wagi. Wiedział, że czasem wykorzystywano go w medykamentach — lub, w mniej szlachetnych celach, do potęgowania rozkoszy.
Dlaczego więc Shen Yu zareagował tak gwałtownie?
Czy miał z tym środkiem jakieś osobiste doświadczenia…?
Czy może kryła się za tym inna tajemnica?
Władca opanował jednak swoje myśli i zimnym, rozkazującym tonem polecił:
— Natychmiast przeszukać Pałac Yuzhang. Niech nikt nie opuści jego murów, dopóki nie dowiemy się, skąd wzięła się ta substancja.
— Wasza Cesarska Mość. — Shen Yu odruchowo chwycił go za dłoń. Jego palce, zimne jak porcelana, zatrzymały się na ciepłej skórze cesarza. — Musimy znaleźć źródło Fei Meng. To bardzo ważne.
Shang JunLin spojrzał na niego uważnie, w jego ciemnych oczach zamigotał cień niepokoju i podejrzenia.
— Daj temu cesarzowi powód — powiedział cicho. — Powód, dla którego tak bardzo ci na tym zależy.
„Szlachetny Monarcho…” — pomyślał z chłodnym spokojem, kryjąc pulsujące emocje. — „Ile jeszcze sekretów ukrywasz przede mną?”

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!
Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!