wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Chorowita piękność mówi dość! - rozdział 27

Shen Yu milczał.

Choć spędzili razem tyle czasu i lepiej już pojmował Shang JunLina, jego odrodzenie było sprawą zbyt zawiłą, by komukolwiek ją wyjawić. Sekretem, którego nie zamierzał zdradzić żywej duszy.

Wiedział, że powiedział cesarzowi niemało. Skoro Jego Cesarska Mość nie drążył tematu, Shen Yu uznał za rzecz oczywistą, że o niczym nie wie. Tak było z Młodym Paniczem He, tak samo było z „Fei Meng”.

Shang JunLin westchnął i pogładził go po policzku.
— Ten cesarz nie będzie pytał. Ale Szlachetny Monarcha musi powiedzieć, jakie szkody może wyrządzić „Fei Meng”.

— Wasza Cesarska Mość? — Shen Yu uniósł wzrok. Miał drobną twarz, tak małą, że cesarz mógłby objąć ją jedną dłonią. Teraz widniało na niej odrobinę niedowierzania — jak u kociaka, który nabroił, a kara jeszcze nie nadeszła.

Shang JunLin uniósł brwi.
— Czy Szlachetny Monarcha bierze tego cesarza za kogoś, kto uparcie docieka prawdy wbrew twojej woli?

— Oczywiście, że nie, Wasza Cesarska Mość. — Shen Yu opanował myśli. — Problem z „Fei Meng”, delikatnie mówiąc, może wydać się trudny do uwierzenia.

Gdy poznał prawdę w poprzednim życiu, sam ledwie mógł ją przyjąć. Kto by pomyślał, że niepozorny, w gruncie rzeczy zwyczajny środek może nieść tak przerażające skutki?

— Samo „Fei Meng” nie jest straszne — podjął. — Prawdziwe, nieuniknione niebezpieczeństwo tkwi w innym specyfiku, który ma „Fei Meng” w składzie. Podobnie jak ono, jest bezbarwny i bezwonny. Wystarczy odrobina, by nawet krzepkiego mężczyznę złożyć gorączką, a każdy, kto się z nią zetknie, w krótkim czasie „zaraża się”. Najpóźniej po siedmiu dniach umiera.

W poprzednim życiu dokładnie to pojawiło się po klęsce żywiołowej. Początkowo, jak wszyscy, Shen Yu uznał, że to zaraza wywołana skutkami katastrofy. Dopiero później zrozumiał, że to była fałszywa plaga — w całości dzieło ludzi. Wówczas dwór cesarski zakwalifikował „Fei Meng” jako substancję zakazaną.

Niestety, w tamtym czasie Shen Yu mieszkał już w lennie Króla Yue. Nie znał kulis. Zanim odkryto związek „Fei Meng” ze „zaraźliwą gorączką”, nie miał pojęcia, że zaraza była sztucznie wywołana.

Shang JunLin zmarszczył brwi.
— Ten cesarz nakaże Straży Ukrytego Smoka wszcząć dochodzenie.

Shen Yu nie wiedział, czy Jego Cesarska Mość w pełni mu wierzy, ale gdy usłyszał, że sprawa zostanie zbadana, poczuł głęboką ulgę. Być może sprawcy jeszcze nie zaczęli działać. Jeśli uda się uprzedzić tragedię, warto było próbować.

Shen Yu pożyczył też od Cesarskiego Medyka Gu kilka ksiąg i dla zabicia czasu często wertował rozmaite traktaty medyczne.

Mówią, że długa choroba czyni lekarzem. Z powodu słabego zdrowia Shen Yu od dawna zgłębiał sztukę leczenia. Nie dorównywał co prawda Cesarskiemu Medykowi, szkolonemu od dziecka, ale podstawową teorię znał dobrze.

Jego upodobania nie były sekretem i wkrótce dotarły do uszu Shang JunLina. Pióro cesarza zawisło na moment, po czym zapytał:
— Czy Szlachetny Monarcha interesował się medycyną już wcześniej, gdy mieszkał w rezydencji Zhenbei?

— Wasza Cesarska Mość, wedle informacji zebranych przez Straż Ukrytego Smoka, Szlachetny Monarcha pobierał nauki w wielu dziedzinach w rezydencji Markiza Zhenbei. Umiejętności medyczne również się do nich zaliczają — odparł z szacunkiem Meng Gonggong.

— Rozumiem.

Gdy Shang JunLin wrócił do Pałacu Yuzhang, zastał Shena Yu pochylonego nad księgą medyczną.

Młodzieniec siedział pod oknem, a strumień światła spływający z góry otulał go miękką poświatą. Jego twarz, gładka jak z jadeitu, była w połowie skryta za białym wełnianym kołnierzem — obraz delikatny i urzekający.

Shang JunLin podszedł bliżej i usiadł obok.
— Czy Szlachetny Monarcha wciąż martwi się „Fei Meng”?

— Nie do końca. — Shen Yu wskazał kilka opasłych tomów na biurku. — Niedawno pożyczyłem od Cesarskiego Medyka Gu parę ksiąg. Trzeba je dokończyć.

Shang JunLin wziął jedną do rąk i przekartkował. Były to raczej anegdoty o sztuce leczenia, zebrane przypadki, a nie surowy podręcznik medycyny.

— Szlachetny Monarcha już pozostałe przeczytał?

— Tak. W bibliotece Waszej Cesarskiej Mości nie ma znowu aż tak wielu tomów — to znaczy takich, które nadają się do zabicia czasu. Reszta dotyczy spraw drażliwych, a tych nie zamierzam wynosić, by je sobie podczytywać.

— Jakie księgi Szlachetny Monarcha lubi najbardziej? — zapytał cesarz. — Wyślę ludzi poza pałac, niech je kupią. A może Szlachetny Monarcha wolałby towarzyszyć temu cesarzowi w czytaniu raportów w gabinecie?

— Nie. — Shen Yu z impetem przysunął się i zakrył cesarzowi usta dłonią. — Ministrowie i tak mają mnie serdecznie dość. Czy Wasza Cesarska Mość chce, by oskarżono mnie o „sprowadzanie klęsk na kraj i lud”?

— Szlachetny Monarcha wyraźnie „troszczy się o kraj i lud” — w oczach Shang JunLina błysnęło rozbawienie.

— Wasza Cesarska Mość niech mnie nie stroi w wielkie tytuły i nie wciąga do rządów. Lepiej już, żebym czytał medyczne księgi — może kiedyś nauczę się ratować chorych i opatrywać rannych. — Shen Yu oparł się o cesarza, a w jego głosie słychać było szczerą niechęć do polityki.

— Inni mogliby tylko marzyć o takiej okazji, a Szlachetny Monarcha mówi, że jej nie chce. Naprawdę nie będziesz żałować? — kusił go celowo Shang JunLin.

Shen Yu podniósł się nieco, wspierając dłonie na piersi mężczyzny.
— Wasza Cesarska Mość niech mnie nie zwodzi. Co wspaniałego jest w wpatrywaniu się w memoriale? O wiele przyjemniej patrzeć na Waszą Cesarską Mość.

W poprzednim życiu Shen Yu spalał się, pracując dla Króla Yue ponad dziesięć lat. Po długim błądzeniu w morzu urzędniczych intryg o mało nie stracił głowy. W tym życiu nie chciał już mieć z polityką nic wspólnego.

— Chcę tylko, by Wasza Cesarska Mość stawał się coraz potężniejszy i zawsze mógł mnie chronić. — Spojrzał na Shang JunLina z dołu; jego czarne, czyste oczy były śmiertelnie poważne.

Shang JunLin nie potrafił oprzeć się temu spojrzeniu, jakby miało w sobie czar, który sprawia, że kto raz w nie wpadnie, ten już się nie wydobędzie.

— Nie martw się. Ten cesarz będzie cię dobrze strzegł.

Shen Yu uśmiechnął się, a uśmiech ten rozlał się powoli od oczu, delikatnie unosząc brwi, aż w końcu ożywił całą jego twarz. Shen Yu był z natury piękny — lecz kiedy się uśmiechał, nikt nie potrafił oderwać od niego wzroku.

Shang JunLin powierzył sprawę „Fei Meng” Straży Ukrytego Smoka. Niezależnie od tego, czy informacje Shena Yu były prawdziwe, czy przesadzone, nie należało „płoszyć węża”, zanim nie uzyskają konkretnych wyników śledztwa.

Oprócz Straży, cesarz przekazał „Fei Meng” również Cesarskiemu Medykowi Gu.

Cesarski Medyk Gu nie znał przerażającej prawdy kryjącej się za tą substancją. Uważał jedynie, że Jego Cesarska Mość martwi się o zdrowie Szlachetnego Monarchy. Nie ujawnił też nikomu, że cesarz i Szlachetny Monarcha zostali zatruci w tym samym czasie. Zrozumiał sytuację bez słów — i nie wyjawił niczego o „Fei Meng”.

Cesarski szpital miał zbyt wiele oczu i nie nadawał się do pracy wymagającej dyskrecji. Medyk Gu zabrał więc część badań do domu.

Dom rodziny Gu miał trzy niewielkie dziedzińce. Może nie należał do największych, lecz dla Medyka Gu i Gu Huaia był całkowicie wystarczający. Miał też własną apteczną pracownię — choć zioła i sprzęt nie dorównywały zasobom szpitala, sam warsztat nie ustępował mu warunkami.

— Huai, pomóż mi przesunąć tę szafkę.

Młody mężczyzna na dziedzińcu ćwiczył sztuki walki. Na dźwięk łagodnego głosu, który go zawołał, natychmiast przerwał trening i wbiegł do środka.

Cesarski Medyk Gu, ubrany w jasnoszary kaftan, miał ręce pełne roboty — dosłownie. Właśnie odmierzał zioła. Gu Huai rozejrzał się po pomieszczeniu i od razu zauważył szafkę, którą należało przesunąć; ruszył ku niej bez słowa.

— Gege, gdzie mam ją postawić?

— Tutaj, tak… — Medyk Gu wskazał kierunek spojrzeniem. — A przy okazji podaj mi skrzynkę z lewego boku szafki.

Gu Huai posłusznie przyniósł pudełko i wręczył je Medykowi Gu.
— Czym gege zajmuje się ostatnio? Nie miałeś w ogóle czasu, żeby ze mną posiedzieć.

— Xiao Huai jest już prawie tak wysoki jak twój gege — zażartował lekarz. — A nadal potrzebujesz dorosłego, by dotrzymywał ci towarzystwa?

Po chwili wrócił do pracy.
— Połóż skrzynkę tutaj i pomóż mi z tym.

Gu Huai odstawił pudełko, wziął od brata odważoną porcję lekarstwa i pociągnął nosem.
— Gege przygotowuje nowy lek? Dlaczego to nie pachnie?

— Hej, ostrożnie! — Cesarski Medyk Gu poderwał się natychmiast. Na szczęście wcześniej przygotował zapas antidotum na „Fei Meng”. Szybko podał je chłopakowi. — Ile razy mam ci powtarzać? W tym pokoju niczego nie wolno dotykać ani wąchać!

Gu Huai mrugnął i potulnie przyjął lekarstwo.
— Przepraszam, gege. Nie powinienem tak robić.

Przyznał się do winy i przeprosił, więc Cesarski Medyk Gu nie potrafił się na niego naprawdę gniewać.
— Dobrze, że tym razem nie dotknąłeś nic silnie trującego. Nie rób tego więcej.

Gdy Gu Huai posłusznie skinął głową, Medyk Gu wyjaśnił:
— To jest Fei Meng. Bezbarwne i bezwonne — dlatego niczego nie poczułeś.

Fei Meng? Twarz Gu Huaia lekko pobladła. Ciemny cień przemknął mu przez oczy, lecz po chwili jego wyraz twarzy wrócił do normy.
— Dlaczego gege bada Fei Meng?

— Dzieci nie powinny się tak martwić — skarcił go lekko Medyk Gu, pstrykając go w czoło. — No już, odłóż to wszystko i idź się pobawić.

Gu Huai z pozorną obojętnością odłożył rzeczy na miejsce i potulnie opuścił pokój.

Cesarski Medyk Gu nie zastanawiał się nad tym dłużej. Wrócił do swojej pracy.

Tymczasem, kiedy Gu Huai wracał na plac do ćwiczeń, jego twarz stawała się coraz mroczniejsza. Nie wiedział, kto rozkazał jego gege badać Fei Meng, ale jeśli się dowie… ten człowiek odpowie za to bardzo boleśnie.

— Panie. — Człowiek w czerni ukląkł bezszelestnie.

— Mój gege bada Fei Meng. Idź i dowiedz się, o co chodzi.

Gdyby Cesarski Medyk Gu go teraz zobaczył, nie ujrzałby w nim jasnego, pogodnego chłopaka — lecz coś, co bardziej przypominało złego ducha powracającego z piekła.

Po ponad dziesięciu latach wreszcie znalazł trop związany z Fei Meng!
Z pewnością spłaci krwawą krzywdę tamtego roku!

— Co powiedziałeś? — Shen Yu gwałtownie wstał. W jego głosie brzmiała niewiara. — Za panowania poprzedniego cesarza ktoś używał tej metody, by eliminować przeciwników?

Mrok w oczach Shang JunLina pogłębił się.
— Ten cesarz nie spodziewał się, że Straż Ukrytego Smoka odkryje tak wielką intrygę.

— Co Wasza Cesarska Mość zdołał ustalić?

— Niewiele. Gdyby nie sugestia Szlachetnego Monarchy, by zbadać Fei Meng, prawda nigdy by nie ujrzała światła dziennego.

Ton Shang JunLina był przytłaczający jak ciężkie chmury przed burzą.
— Życie setek tysięcy żołnierzy nie zgasło na polu bitwy, lecz przez samolubstwo własnych państwowych urzędników. To po prostu śmieszne. Jeśli ten cesarz odkryje, kto to zaplanował, nie zostawi ich bez kary!

Przy ostatnich słowach w jego głosie pobrzmiewała już jawna żądza mordu.

— Wasza Cesarska Mość na pewno pomści niesprawiedliwość, jaka spotkała tamtych żołnierzy. Nie obwiniajcie się, Wasza Wysokość — odezwał się cicho Shen Yu.

Teraz rozumiał, przynajmniej częściowo, dlaczego Shang JunLin tak się gniewał. Jego droga na tron wybrukowana była wojennymi zasługami. Lata spędzone w koszarach, ramię w ramię z żołnierzami… Jeśli coś mogło poruszyć jego serce, byli to właśnie oni — towarzysze broni z minionej dekady.

— Jak oni śmieli… — pierś Shang JunLina unosiła się gwałtownie od emocji. — Ten cesarz wiedział, że poprzedni władca był słabego charakteru, ale nigdy nie przypuszczał, że pozwolał na takie rzeczy… raz po raz…

— Wasza Cesarska Mość… — Shen Yu nie wiedział, jak go pocieszyć. W tym momencie cesarz przypominał samotnego wilka, który utracił własne stado — dzikiego, zranionego, zrozpaczoneego.

— Szlachetny Monarcho… — Shang JunLin gwałtownie przyciągnął go do siebie i mocno objął, jakby nagle odnalazł jedyną podporę. — Ten cesarz nie pozwoli tym ludziom spać spokojnie. I nigdy nie dopuści, by coś podobnego wydarzyło się za mojego panowania!

 

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz