
Bądź na bieżąco!
Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!
Druga szansa - rozdział 30
W poniedziałkowy poranek Chi Fang wstał wyjątkowo wcześnie i szybko się ogarnął. Gdy tylko dostał wiadomość, zbiegł na dół i zobaczył, że Yu Mo już czeka.
Jak zwykle siedział w swoim czarnym samochodzie. Kiedy Chi Fang wsiadł do środka, Yu Mo bez słowa podał mu papierową torbę.
Chi Fang zajrzał do środka i odkrył cztery jeszcze ciepłe bułeczki na parze.
— Pomijanie śniadania szkodzi zdrowiu — powiedział Yu Mo swoim zwyczajnym, spokojnym tonem.
Chi Fang westchnął bezradnie i skinął głową.
To był nawyk wyniesiony z poprzedniego życia. Nie chodziło o to, że nie mógł jeść śniadań — po prostu zawsze był zbyt zajęty. Nie miał czasu gotować, a ponieważ nie lubił wpuszczać ludzi do swojej willi, z czasem całkowicie przestał jadać rano.
— Zjem w szkole — ustąpił w końcu.
Yu Mo zawahał się przez moment, ale widząc, że Chi Fang zamknął oczy, nic więcej już nie powiedział.
Samochód zatrzymał się niedaleko szkoły. Miejsce postoju było oddalone od bramy, więc nikt nie zauważył auta. Chi Fang nie pytał o powód. Spokojnie wysiadł i razem z Yu Mo wszedł na teren szkoły.
Dopiero po wejściu do klasy Yu Mo wrócił na swoje miejsce, upewniwszy się wcześniej, że Chi Fang rzeczywiście zaczął jeść bułeczki.
Pang Zifei przyszedł wcześniej od nich obu. Przez chwilę sam nie wiedział, co bardziej go zaskoczyło — fakt, że Chi Fang jadł śniadanie, czy to, że pojawił się razem z Yu Mo.
— Spotkaliście się przy bramie? — zapytał z ciekawością.
Chi Fang pokręcił głową, przełknął kawałek bułeczki i odpowiedział:
— Przyjechałem samochodem Yu Mo.
Pang Zifei momentalnie zrobił wielkie oczy.
— Spaliście razem?!
Chi Fang omal się nie zakrztusił.
— Co ty wygadujesz?! — wykrztusił między kaszlnięciami. — Yu Mo mieszka niedaleko mnie, a nasz kierowca jest teraz niedostępny, więc po prostu mnie podwozi!
Pang Zifei wyglądał na szczerze zdezorientowanego.
— No dobra… ale co z tego, nawet jeśli byście razem spali?
Przecież to normalne, że dwóch chłopaków nocuje razem. Kiedy byli mali, sam przecież często spał u Chi Fanga. Mówił tylko o wspólnym nocowaniu… więc czemu Chi Fang zareagował aż tak gwałtownie?
Chi Fang zakaszlał jeszcze raz i dopiero wtedy dotarło do niego, że chyba trochę przesadził z reakcją.
— To dlatego, że za dużo sobie wyobrażasz! — odpowiedział stanowczo.
— Hęęę?!
Chi Fang zignorował jego jęki. Wsunął plecak do ławki, wyjął podręcznik i przypadkiem dostrzegł małe pudełko schowane w środku.
Zamyślił się na chwilę.
Poza Pang Zifeiem jedyną osobą, którą mógłby o to zapytać, była jego koleżanka z ławki.
Zeng Xiaoying była cicha, introwertyczna i zdecydowanie nie należała do osób rozsiewających plotki.
Idealna kandydatka.
Korzystając z lekcji angielskiego, Chi Fang napisał krótką karteczkę i szturchnął nią Zeng Xiaoying. Dziewczyna zdążyła już przywyknąć do tego sposobu komunikacji, więc spokojnie rozwinęła papier i przeczytała wiadomość. Chwilę później na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie.
Chi Fang: Znasz Yuan Yun?
Zeng Xiaoying: Tak, to dziewczyna z klasy szóstej.
Chi Fang zamyślił się na moment. Klasa szósta znajdowała się po drugiej stronie korytarza, więc ich uczniowie często mijali drugą klasę. Widząc jego niepewną minę, Zeng Xiaoying pochyliła głowę i dopisała kolejne zdanie.
Zeng Xiaoying: Już ją widziałeś. Ostatnio prawie na nią wpadłeś przy drzwiach i ją przeprosiłeś.
Po tej podpowiedzi Chi Fang wreszcie sobie przypomniał.
Tamtego dnia siedział z Yu Mo nad zadaniem matematycznym i kompletnie nie zauważył dzwonka na przerwę. Kiedy w końcu się ocknęli, bał się, że w stołówce nie zostanie już jedzenie, więc złapał Yu Mo i wybiegł z klasy — omal nie wpadając na jakąś dziewczynę przy wyjściu.
Więc to była Yuan Yun?
Jak wyglądała…?
Chi Fang próbował sobie przypomnieć, ale w pamięci pozostał mu jedynie koński ogon.
Po południu, gdy skończyły się lekcje, Yu Mo spokojnie spakował swoje rzeczy i jak zwykle czekał, aż razem pójdą na lunch. Wtedy nagle ktoś krzyknął od drzwi klasy:
— Chi Fang! Ktoś cię szuka!
Chi Fang podniósł wzrok i zobaczył Zhang Yan stojącą przy wejściu z uśmiechem na twarzy. Obok niej stała nieco znajoma dziewczyna.
Chi Fang od razu domyślił się, o co chodzi.
Skinął głową i zwrócił się do Yu Mo:
— Idź beze mnie coś zjeść. Mam coś do załatwienia.
Yu Mo również zauważył obie dziewczyny. Z niewiadomego powodu poczuł nieprzyjemny ucisk w środku, ale jego twarz pozostała spokojna.
— Mam na ciebie poczekać? — zapytał obojętnie.
Chi Fang pokręcił głową. Schylił się, wyciągnął z plecaka list i małe pudełko.
— Nie trzeba. Później coś sobie kupię. Ty idź pierwszy.
Yu Mo lekko zmrużył oczy. Jego spojrzenie chłodno zatrzymało się na liście, choć wyraz twarzy ani drgnął.
Patrzył, jak Chi Fang wychodzi z klasy. Jego wzrok przesunął się po obu dziewczynach i ostatecznie zatrzymał na tej, której wcześniej nie znał.
Chi Fang poszedł za nimi do małego zagajnika obok budynku szkolnego. Zhang Yan z uśmiechem znalazła sobie wymówkę i szybko się ulotniła.
Sam Chi Fang również zatrzymał się w miejscu, nie mając zamiaru iść dalej.
Tutaj było wystarczająco dobrze. Jeśli ktoś przejdzie obok albo ich zobaczy, plotki i tak już polecą — nie było sensu dawać ludziom jeszcze więcej powodów do gadania.
Twarz Yuan Yun była lekko zaróżowiona, lecz teraz stopniowo bledła. Dziewczyna zerkała nerwowo na Chi Fanga, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
Chi Fang wyjął z kieszeni list i pudełko.
Pudełko było starannie przechowane. Na kopercie widać było ślady otwierania, przez co serce Yuan Yun opadło jeszcze bardziej.
— Przepraszam… — Chi Fang zawahał się, ale ostatecznie powiedział tylko te dwa słowa i oddał jej rzeczy trzymane w dłoniach.
Yuan Yun odebrała swoje rzeczy, spuściła głowę i przytłumionym głosem zapytała:
— To dlatego, że nie jestem wystarczająco ładna…?
Chi Fang na moment zamilkł, po czym pokręcił głową.
— To nie o to chodzi.
Westchnął cicho. Naprawdę nie przepadał za taką atmosferą, ale mimo wszystko próbował wyjaśnić sytuację najlepiej, jak potrafił.
— Jestem przedostatni w całym roczniku… ale… chcę dostać się na Uniwersytet Pekiński.
Ledwie skończył mówić, Yuan Yun podniosła głowę z wyraźnym niedowierzaniem. Jej oczy były zaczerwienione, lecz nie płakała.
— Brzmi absurdalnie, prawda? — Chi Fang uśmiechnął się bezradnie.
Bo to rzeczywiście było absurdalne.
Dlatego do tej pory powiedział o tym tylko Yu Mo. A reakcja Yu Mo brzmiała jedynie: „Wiem”.
Po czym następnego dnia dorzucił mu dwa razy więcej zadań.
Na samo wspomnienie Chi Fang aż lekko zadrżał.
Yuan Yun gwałtownie pokręciła głową i szybko otarła kąciki oczu.
— Nie… — zaprzeczyła pośpiesznie.
Ale poza tym nie potrafiła już nic powiedzieć. Mogła jedynie bezradnie opuścić głowę.
Chi Fang nie naciskał.
— Więc… naprawdę przepraszam.
Za drzewem niedaleko stał Yu Mo.
Patrzył chłodno w ich stronę.
Chi Fang mówił coś do dziewczyny z pochyloną głową. Yu Mo nie mógł podejść bliżej — mógł tylko ukrywać się tutaj i obserwować z daleka. Rozdrażnienie w jego sercu narastało niemal nie do opanowania, a on sam kompletnie nie rozumiał, skąd się bierze.
Czy to tylko dlatego, że ktoś podrywał Chi Fanga?
Przecież powinien się cieszyć. To znaczyło, że inni dostrzegali, jaki Chi Fang jest dobry.
A jednak nie odczuwał nawet odrobiny radości.
Kiedy rozmowa dobiegła końca, wyglądało na to, że dziewczyna została odrzucona. Chi Fang najwyraźniej zamierzał później sam pójść coś zjeść.
Yu Mo odetchnął z ulgą.
Gdyby Chi Fang ją zaakceptował, pewnie teraz poszliby razem na lunch.
Yu Mo jeszcze przez chwilę patrzył na Yuan Yun, po czym odwrócił się i wrócił do klasy.
Podczas popołudniowych zajęć wciąż nie potrafił się skupić. Myśli bez końca krążyły mu po głowie, ale nijak nie umiał znaleźć źródła tych wszystkich dziwnych emocji.
Kilka razy chciał nawet zadzwonić do rodzinnego lekarza.
Ostatecznie jednak za każdym razem odkładał telefon.
Choć nie rozumiał, co się z nim dzieje, podświadomie czuł jedno —
to chyba nie była choroba.
Chi Fang siedział obok i słuchał tłumaczenia zadania, ale w pewnym momencie Yu Mo znowu zamilkł w połowie zdania. Długopis zatrzymał się nad kartką.
Chi Fang bezradnie podniósł wzrok.
Yu Mo patrzył prosto w końcówkę długopisu, jakby myślami odpłynął gdzieś bardzo daleko.
To był już trzeci raz.
Gdy Chi Fang wcześniej pytał, co się dzieje, Yu Mo jedynie kręcił głową.
Teraz Chi Fang naprawdę zaczął się zastanawiać, co mogło aż tak zaprzątać głowę wielkiego prezesa.
Wyciągnął rękę i pomachał dłonią przed oczami Yu Mo.
Dopiero wtedy Yu Mo nagle oprzytomniał. Spojrzał na Chi Fanga i przez krótką chwilę wyglądał, jakby dopiero wrócił do rzeczywistości.
— Ty…
— Grrrululu—
Chi Fang urwał w pół słowa i znacząco opuścił wzrok.
Yu Mo niezręcznie zasłonił dłonią brzuch, a jego spojrzenie lekko uciekło na bok.
Była dopiero druga lekcja po południu. Nie było możliwości, żeby zgłodniał tak szybko… chyba że…
Twarz Chi Fanga momentalnie pociemniała.
— Nie jadłeś lunchu?
Yu Mo poczuł się winny, ale posłusznie skinął głową.
Chi Fang nabrał głęboko powietrza i dopiero po chwili je wypuścił. Mimo to irytacja wciąż rosła.
Przecież znał charakter Yu Mo aż za dobrze. Ten człowiek najpewniej po prostu uznał, że nie chce mu się iść jeść. Pang Zifei tym bardziej nie miałby szans zauważyć, że Yu Mo nie poszedł do stołówki.
Czyli od południa siedział głodny już drugą lekcję.
Im dłużej Chi Fang o tym myślał, tym bardziej ciemniała mu twarz.
Nauczyciel miał akurat coś do załatwienia, więc lekcję zamieniono na samodzielną naukę. Przewodniczący klasy siedział samotnie na katedrze i pilnował porządku.
Chi Fang zamknął zeszyt ćwiczeń i wykorzystując chwilę nieuwagi przewodniczącego, wymknął się tylnymi drzwiami klasy.
Było już popołudnie — w stołówce na pewno nic nie zostało. Chi Fang pobiegł więc do szkolnego sklepiku, kupił paczkę ciastek i napój, po czym ukrył wszystko pod szkolną bluzą i równie cicho wrócił do klasy przez tylne wejście.
Yu Mo wciąż siedział niespokojnie przy ławce. Kiedy zobaczył powracającego Chi Fanga, od razu powiedział:
— Przepraszam, ja—
Chi Fang bez słowa wcisnął mu w ręce pudełko ciastek.
Yu Mo natychmiast zamilkł.
— Jedz szybko. Na co się gapisz? — mruknął Chi Fang bezradnie.
Yu Mo zawahał się chwilę, po czym ostrożnie otworzył opakowanie.
Ponieważ wiedział, że Yu Mo lubi słodkie rzeczy, Chi Fang specjalnie kupił kruche ciastka z kremowym nadzieniem. Patrząc, jak tamten je, sam poczuł się trochę spokojniejszy.
Siedzący z opuszczoną głową Yu Mo, zajadający ciasteczka małymi kęsami, wyglądał zupełnie jak mały chomik.
Chi Fang nieświadomie zapatrzył się na niego na dłużej.
— Gdzie ty byłeś w południe? — zapytał z ciekawością.
Yu Mo spuścił wzrok i odgryzł kawałek ciastka.
— Poszedłem się przejść.
Nie kłamał.
Po prostu przypadkiem poszedł za Chi Fangiem… i przypadkiem zobaczył go rozmawiającego z tamtą dziewczyną.
Chi Fang skinął głową. Chciał jeszcze zapytać Yu Mo, dlaczego od rana był taki rozkojarzony i w złym humorze, ale po chwili się powstrzymał.
A co jeśli chodziło o sprawy rodziny Yu?
Jeśli Yu Mo nie chciał o tym mówić, zrobi się tylko niezręcznie.
Lepiej nie pytać.
Ciastka i napój skutecznie uspokoiły rozdrażniony nastrój Yu Mo na resztę popołudnia. W końcu skupił się na nauce i spokojnie tłumaczył Chi Fangowi zadania.
Wieczorem Chi Fang wrócił do swojego małego mieszkania, a Yu Mo samotnie pojechał samochodem do domu.
W willi nadal nikogo nie było.
Sekretarz rodziny Yu wysłał mu wiadomość — przez najbliższe trzy dni matka Yu miała wyjazd służbowy, więc w domu zostawał tylko on.
Yu Mo spojrzał obojętnie na jedzenie przygotowane na stole, ale zupełnie nie miał apetytu. Od razu poszedł do sypialni.
Rzucił plecak na bok i położył się na łóżku.
Przez długi czas patrzył w milczeniu na przyciemniony sufit nad głową.
W końcu nagle usiadł, wyciągnął telefon z torby i otworzył forum internetowe.
Po chwili opublikował post:
„Dlaczego robi mi się tak źle, kiedy widzę, jak ktoś wyznaje uczucia mojemu dobremu przyjacielowi?”

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!
Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!