wow

Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach kliknij przycisk znajdujący się obok!

Druga szansa - rozdział 7

Kwestia znalezienia korepetytora została tymczasowo odłożona, ale ludzie wokół niego naprawdę czuli, że Chi Fang się zmienił. Początkowo Chi Fang był wycofany w klasie. Owszem był bardzo dobrze wychowany, ale jego temperament był zimny dla wszystkich z wyjątkiem Pang Zifei.

Dziewczyny w klasie nawet nadały Chi Fang przydomek „Kwiat Kaolinu”*.

(* „Kwiat Kaolinu” jest używany jako metafora rzeczy, które można podziwiać tylko z daleka i których nie można dotknąć, to znaczy rzeczy, których można tylko pragnąć, ale które są poza naszym zasięgiem.)

Jednak teraz Chi Fang nie tylko zaczął uważnie słuchać w klasie, ale nawet rozmawiał z innymi pod koniec zajęć.

Na początku uczniowie w klasie wciąż byli nieco zdezorientowani. W końcu zmiana Chi Fang była zbyt nagła. Jednak po dłuższej komunikacji z chłopcem zaczęli z własnej inicjatywy znajdować różne powody żeby zagaić rozmowę.

– Chi Fang musiał być zbyt nieśmiały, więc nie odważył się wcześniej odezwać.

Chi Fang był dobrze wychowany, odziedziczył rysy po matce, ale nie wydawał się kobiecy. W połączeniu z jego niewinną twarzą, zdobył ochronę większości dziewcząt w klasie w ciągu zaledwie kilku dni.

Jeśli chodzi o chłopców, chociaż niektórzy z nich gardzili Chi Fang, Pang Zifei był uważany za szkolnego tyrana, więc bali się okazywać niezadowolenie, szczególnie gdy Chi Fang znalazł się pod parasolem tak wielu osób.

Chi Fang był świadomy faktu, że niektórzy ludzie byli dla niego złośliwi, ale tak naprawdę nie miał nastroju, by przejmować się zwykłymi nastolatkami. Nie byli w stanie wyrządzić mu jakiejkolwiek krzywdy, więc Chi Fang traktował ich jak powietrze.

Po powrocie do szkoły Chi Fang znalazł wszystkie podręczniki. Kwestia znalezienia korepetytora nie została jeszcze rozwiązana więc nie mógł pozwolić sobie na relaks. Chi Fang chciał się uczyć i Pang Zifei nie mógł go w żaden sposób zmusić do spędzania z nim czasu. Jeśli zaś chodzi o naukę Pang Zifei… No cóż. Wolał już żeby ojciec go pobił, więc po prostu postanowił urwać się z zajęć.

Chi Fang zmagał się akurat z pewnym zadaniem matematycznym. Kiedy usłyszał, że Pang Zifei coś do niego mówi, skinął zdawkowo głową nie przerywając swojego procesu myślowego.

Pang Zifei zacisnął zęby i pociągną Chi Fang za kosmyk włosów.

Cały umysł Chi Fang pochłonęło zadanie, głównie dlatego, że było szczególnie interesujące. Czuł, że nie jest ono bardzo skomplikowane, ale rozwiązanie ciągle mu umykało. Chi Fang rozwiązał większość zadań z leżącego przed nim arkusza. Jeśli zatrzymałby się w tym momencie, cała wena do nauki prysłaby jak bańka mydlana.

W klasie powoli zapanowała cisza, a uczniowie w większości rozeszli się.

Po zmaganiach z ostatnim wzorem, Chi Fang obliczył wynik i sprawdził w odpowiedziach czy się zgadza. Z ulgą stwierdził, że jego obliczenia były poprawne i na jego twarzy pojawił się uśmiech.

Yu Mo był wstrząśnięty uśmiechem Chi Fang i siła z jaką trzymał pióro w dłoni, mimowolnie wzrosła.

Powinien był wyjść już dawno temu, jednak w niewytłumaczalny sposób czuł, że nie chciał wychodzić, dopóki Chi Fang wciąż siedział na swoim miejscu.

Była to idealna okazja do przeprowadzenia analizy nad jego niewytłumaczalnym strachem przed Chi Fang.  Yu Mo siedział nieopodal, wpatrując się z powagą w bladą twarz Chi Fang.

Jednak kiedy na nią patrzył, czuł tylko, że jego serce bije coraz szybciej, jakby trenował w dojo przez cztery godziny.

Ta osoba… była naprawdę niebezpieczna!

W pierwszej klasie liceum nie było zajęć przeznaczonych na naukę własną. Szkoła kończyła się około siedemnastej. Chi Fang nie zwracał uwagi na czas, ponieważ zajmował się zadaniami matematycznymi. Kiedy wrócił do rzeczywistości, klasa była niemal pusta.

Chi Fang pospiesznie spakował swoje rzeczy i był gotowy do powrotu do swojego małego mieszkania.

Ponieważ willa rodziny Chi była zbyt daleko, Chi Fang zwykle wracał do mieszkania znajdującego się nieopodal szkoły. Nie było zbyt duże, ale w pełni wyposażone. Chi Fang czuł się w nim dobrze i mógł sobie sam gotować.

Zatopiony w myślach Chi Fang nie zauważył, że w klasie znajdowała się jeszcze jedna osoba, która wpatrywała się w niego pustym wzrokiem. Po spakowaniu plecaka poszedł prosto do tylnych drzwi i zniknął Yu Mo sprzed oczu.

Yu Mo ocknął się z oszołomienia, wziął plecak, który już od dłuższego czasu trzymał w ręce, i wyszedł z klasy.

Podążył w kierunku szkolnej bramy rozglądając się dookoła. Jednak jego wzrok został zablokowany przez kolegów z klasy na kilka sekund i nie był w stanie odszukać Chi Fanga.

Yu Mo zatrzymał się tuż za ogrodzeniem szkoły, rozejrzał i jego wzrok spoczął na wejściu do bocznej uliczki. Zawahał się przez chwilę, po czym skierował w tamtym kierunku.

W tym czasie Chi Fang ślinił się na na widok trzymanego w ręku gorącego naleśnika. Kiedy opuścił dziś teren szkoły, poczuł smakowity zapach i po kilku sekundach walki zrezygnował z daremnego oporu.

W miedzy czasie niebo pociemniało.

Ze szkoły do jego mieszkania prowadziły dwie drogi. Zwykle Chi Fang wybierał główną drogę, ale dziś jako że wyszedł z klasy później niż zwykle, wybrał mniej uczęszczaną, boczną uliczkę.

Ponieważ po lewej stronie drogi znajdował się wysoki budynek, całą ulicę spowijał głęboki cień. Zimny wiatr wywowłał u Chi Fang niepochamowany dreszcz, zapiął zatem ubranie po samą szyję i przyspieszył kroku.

Gdy zbliżył się do końca uliczki, zobaczył przed sobą kilka osób i usłyszał niepokojące zdanie:

– Wang Ge, poczekaj, zobaczysz jaką dam mu nauczkę.

Chi Fang zatrzymał się i instynktownie przywarł do ściany w miejscu gdzie cień był najgłębszy.

Zobaczył trzech nastolatków, wyglądających na huliganów, otaczających chłopca, a kolejny huligan stał z boku i patrzył na nich z szyderstwem. Otoczony chłopak, stał tyłem do Chi Fang, ale i tak dało się zauważyć, że ubrany był w mundurek należący do szkoły Chi Fang. Wyglądał na wysokiego, ale też i chudego.

Chi Fang otoczył dłońmi trzymany naleśnik, rozgrzewając ręce, które były wychłodzone przez zimny wiatr, wahając się, czy powinien w jakiś sposób zareagować.

W końcu, z jego własną siłą bojową, nie miał większych szans przeciwko czterem napastnikom.

Nie mógł jednak przejść obojętnie udając, że niczego nie widział.

Po namyśle Chi Fang udał, że rozmawia przez telefon, celowo zniżył głos, ale kontrolował głośność tak, aby ludzie z przodu mogli go usłyszeć:

– Halo, policja? Kilka osób zebrało się na bójkę, w bocznej uliczce obok szkoły średniej nr 1… Tak, jestem tuż obok i zrobiłem im wszystkim zdjęcia. OK, zrozumiałem, nie będę wdawał się w bójkę, ale poczekam na wasz przyjazd.

Huliganie zacisnęli pięści w frustracji i spojrzeli podświadomie na lidera ich grupy:

– Ge, co robimy?

Chcieli nauczyć tego chłopaszka rozumu, ale nie chcieli zostać złapani na gorącym uczynku.

Mężczyzna o imieniu Wang Ge przeszedł kilka kroków w głąb uliczki, ale nikogo nie zauważył. Bał się jednak, że policja naprawdę przyjdzie. Mógł tylko zacisnąć zęby i powiedzieć:

– Idziemy.

Cała czwórka szybko wyszła na główną ulicę, a Chi Fang ostrożnie wychylił głowę przez drzwi klatki schodowej. oddychając z ulgą, gdy patrzył na oddalających się napastników.

Wcale nie zadzwonił na policję, blefował żeby przegonić huliganów. Na szczęście ci ludzie byli głupi. Za kilka lat już nikt nie będzie wierzył w to proste oszustwo…

Chi Fang pokręcił głową w zamyśleniu i ruszył przed siebie po czym… wpadł w czyjeś ramiona.

Słowo od tłumacza:

Przepraszam za długie przerwy w tłumaczeniu, ale oststnio miałam sporo delegacji służbowych. W najbliższych dniach postaram się nadrobić zaległości i wstawić jak nawięcej rozdziałów. Pamiętajcie o podarowaniu „ko-fi” tłumaczowi dla lepszego komfortu tłumaczenia 😀 Love you all my lovley yaoists :*

Cattuccino

Wasze wsparcie sprawia, że mogę dalej poświęcać czas i energię na tłumaczenie opowiadań, które tak lubicie. Każdy gest, nawet najmniejszy, pomaga mi utrzymać stronę i rozwijać się w tym, co kocham robić. Jeśli doceniacie moją pracę i chcielibyście wesprzeć mnie w dalszym tworzeniu, serdecznie zapraszam do wpłacenia datku przez Ko-fi. Dzięki Wam mogę dostarczać kolejne rozdziały!

Dziękuję za Waszą życzliwość i wsparcie!

Dodaj komentarz